Po wciąż nierozstrzygniętym ostatecznie pojedynku o TK, PiS zaczyna wojnę o media. Mają być narodowo-katolickie, jakby do tej pory były inne. Czy i w tej sprawie minister, wicepremier i szef koalicyjnej partyjki - Gowin - będzie milczał, jak zaklęty? Dlaczego wybiera milczenie przeraźonych owiec?

REKLAMA
Jego wigilijne tłumaczenie na TT, że przyczyną małomówności jest wysokie libido było tyle zabawne, co żenujące. Chwalenie się popędem seksualnym jest formą ekshibicjonizmu, która zazwyczaj cechuje impotentów. U konserwatywnego, przykościelnego polityka szokuje. W tłumaczeniu na język potoczny, wyznanie to oznacza, że Gowin tak się wyżywa seksualnie, że już nie ma siły ani ochoty pieprzyć w Sejmie ani w mediach. Kiedyś gadał, jak najęty. Dlaczego więc teraz milczy?
Odpowiedź jest szokująco prosta. Ekipa Zjednoczonej Prawicy mówi jednym głosem i chwali pana....prezesa. Każde wyłamanie się grozi polityczną śmiercią. Wicepremier Gowin wstydzi się chwalić PiS, a boi krytykować, gdyż wszechwładny prezes w każdej chwili może go pozbawić instrumentu warunkującego realizację wysokiego libido. W zależności od faktycznego ukierunkowania seksualnego popędu Gowina, są to albo jaja, albo rządowy stołek.