Nowy Rok w katolickiej drużynie PiS-u wymusił przerwę w działaniach legislacyjnych. Naród dostał więc 3 dni na złapanie oddechu i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie – co jest grane? Gdyby zostawić na boku zastępy przekonanych i ich poglądy, to można znaleźć kilka tekstów, które przynoszą trochę jasności.

REKLAMA

Oto w tygodniku Lisickiego, "Do Rzeczy", R.A. Ziemkiewicz pisze: "W jego (Kaczyńskiego) sposobie myślenia nie mieści się kompromis z siłami zła". I dalej: "Kaczyńskiego zaniepokoiła nie samodzielność Dudy jako taka, ale świadomość, że logika polityczna popycha prezydenta do wyciszania wojennych emocji". Jak na zagorzałego przeciwnika Platformy, myśl odważna i niezależna.

Po rozum do głowy poszła też prowadząca "7 Dzień Tygodnia". Zamiast porannego MMA z udziałem parlamentarzystów, zafundowała w nowym roku dyskusję publicystyczno-naukową. PiS reprezentował Andrzej Urbański, który w jednym zdaniu potrafił objaśnić prawdziwe intencje partii rządzącej. Otóż chodzi o budowę nowego ustroju w Polsce. W tym celu Kaczyński neguje porozumienie Okrągłego Stołu, Konstytucję z 1997 roku i reformy Balcerowicza. Nic o walce z patologiami, budowie sprawnego państwa, sprawiedliwości i innych fajnych rzeczach. Nic, po prostu będziemy mieć nowy ustrój.

Jako uczestnik przemian w minionym 25-leciu, mam najmniej problemu z Okrągłym Stołem. Przez 25 lat nie był mi potrzebny do legitymizowania swojej obecności w polityce. Wielokrotnie robili to wyborcy. Z konstytucją już pewien problem mam. Jej nie zatwierdzał żaden stół, tylko naród w referendum. Uważam, że działa nieźle, jeśli chce się ją traktować życzliwie. Nie mam jednak nic przeciwko zmianom, pod warunkiem, że kolejny raz ten sam naród wypowie się w referendum na temat nowej wersji. No i trzeci filar nowego ustroju – reformy Balcerowicza. Moja formacja przez długie lata wskazywała na błędy popełnione przy okazji liberalnej rewolucji. Rzecz w tym, że działa się ona 25 lat temu. Po drodze większy wpływ na gospodarkę miał Rostowski, Bielecki, czy nawet Marek Belka. Czy PiS chce powrócić do własności państwowej? Ona przecież przetrwała. Gdyby tak nie było, nie byłoby gdzie lokować swoich kumpli po wygranych wyborach.

Dobrze, że Urbański jasno powiedział, o co chodzi. Przynajmniej wiem przeciwko czemu będę występował.

PS W innej kategorii wagowej dał głos minister ds. europejskich. Z obszernego wywiadu w "Rzeczpospolitej" wynika, że Polska nie da się izolować. Życzę powodzenia!