Większość sejmowa PiS, to "słaba siła".  Podobnie, jak samo PiS na czele z prezesem J. Kaczyńskim.
Większość sejmowa PiS, to "słaba siła". Podobnie, jak samo PiS na czele z prezesem J. Kaczyńskim. Fot. Marcin Stępień/Agencja Gazeta

Przez polityków PiS, prawicowe media, wielu wyborców w Internecie, mamy przedstawioną partię Jarosława Kaczyńskiego, jako „hordy wilków”, zdyscyplinowanych żołnierzy w liczbie tysięcy członków PiS, czekających na rozkazy prezesa. Projekcja ta jest fałszywa, jest wielką mistyfikacją. Polecenia bezkrytycznie wykonuje jedynie wąska grupa ludzi. Struktury i samo PiS w Polsce, to chwiejąca się partia na glinianych nogach.

REKLAMA

Wykreowany wizerunek PiS

Ten wizerunek PiS, jako silna, zmobilizowana partia ma utwierdzić jej wyborców w przekonaniu, że są w stanie ich obronić. Ale, żeby kogoś bronić trzeba wyimaginować kolejnych wrogów. Wcześniej byli to Niemcy (pamiętamy dziadka z Wermachtu), później Putin, który wedle PiS doprowadził do zamachu na Tupolewa. Wrogów przybywa, kiedy ludzie przestają się bać. Dzisiaj na czarnej liście jest KOD, partie opozycyjne, siły niewidzialne, które stoją za organizowaniem manifestacji w obronie demokracji, lewackie i zagraniczne media, Unia Europejska oraz sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Słowem – prezes sam „stwarza” wroga, żeby przed nim bronić zagrożoną w jego mniemaniu niepodległość Polski. Wrogami są również ci, przez których został skrytykowany. To, że bezkrytycznie słucha Kaczyńskiego jego wybraniec na prezydenta, Andrzej Duda, nie ma najmniejszych wątpliwości. Podobnie, jak Beata Szydło. Ale ta szumna większość parlamentarna PiS, to kolejny mit o wielkiej potędze.

Matematyka bywa bezwzględna

Klub parlamentarny PiS liczy 234 posłów. Jan Klawiter, startujący z listy PiS, działacz Prawicy Rzeczypospolitej, został posłem niezrzeszonym. W klubie Kaczyńskiego jest jeszcze 9 przedstawicieli Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry oraz 7 od Jarosława Gowina. Czyli PiS nie rządzi samodzielnie. Tworzy nieformalną koalicję trzech ugrupowań pod nazwą - klub parlamentarny PiS. Wystarczy, że te cztery osoby opuszczą pokład i PiS traci automatycznie większość w Sejmie. Pośród tych 234 posłów jest stu nowych, pierwszy raz zasiadających w ławach sejmowych. O nich najbardziej boi się prezes. Są pilnowani przez swoich starszych kolegów, żeby ktoś kilkunastu nie przechwycił. W tej setce są tacy, którzy jeszcze obawiają się przeciwstawić Kaczyńskiemu i podnoszą ręce zgodnie z dyscypliną klubową, ale w wielu kwestiach nie zgadzają się z linią programową koalicji. Dziękują Bogu za to, że dostali się do Sejmu i jeśli wyczują zagrożenie, może zadziałać zwyczajny „efekt domina” – jeśli oni odeszli, to ja też. I zrobią to z czystego wrachowania, aby pod inną banderą dostać się ponownie do Parlamentu. A wówczas wielka maszyna „dobrej zmiany” zacznie trzeszczeć w posadach. Zwyczajnie rozpadnie się. W Senacie głosy rozkładają się 60% do 40%

logo
Zaledwie pięć mandatów pozbawia klub PiS większości w Sejmie. PKW

W regionach PiS nie ma wyrazistych liderów i słabe struktury, o czym świadczą wyniki wyborów samorządowych. Ponadto charyzmatyczny przewodniczący w regionie, mógłby działać na nerwy prezesowi. Więc PiS tak układa listy, żeby jak najwięcej mandatów zdobyli politycy z Warszawy. Tych dla, których brakuje miejsca na stołecznych kartach do głosowania, lokuje się w innych miejscowościach. Przykładem jest Antonii Macierewicz, który od czterech kadencji zasiada w Sejmie, startując z „jedynki” w Piotrkowie Trybunalskim.

Wymowne "milczenie Gowina" i możliwe roszady klubowe

I w końcu „milczenie Gowina”. Wicepremier, który najpierw był w PiS, później przeszedł do PO, żeby znów zrobić cichy come back pod skrzydła Kaczyńskiego (podobnie, jak Ziobro, kandydował z list komitetu PiS), jeśli już coś powie, to jest to krytyka rządu. Manewr Gowina będzie polegał na tym, żeby zostać zdymisjonowanym. ‘Chciałem dobrego dialogu, zmian nieszkodzących Polsce, ale nie mogłem znaleźć nici porozumienia z PiS’ – taka będzie jego taktyka, żeby wyjść z tego całego zamieszania z twarzą. Co nie zmienia faktu, że na jego miejscu w lustro podczas golenia tylko bym zerkał, żeby się nie zaciąć. Prezes bierze pod uwagę, to, że jeśli Ziobro i Gowin już raz go zdradzili, mogą zrobić to ponownie. Dlatego koordynatorem ds. specłużb (ABW, AW, CBA) został wiceprezes PiS, zaufany człowiek Kaczyńskiego, Mariusz Kamiński, a Agencję Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego ma pod sobą kolejny zastępca prezesa, minister obrony narodowej Antonii Macierewicz. Tak na wszelki wypadek…"Przypadek? Nie sądzę!". Ziobro też nie jest „wolnym elektronem”. Szefostwa w Ministerstwie Sprawiedliwości może pozbawić go premier Szydło. Kaczyński miał 8 długich lat, aby przygotować się do objęcia władzy absolutnej, ale najwyraźniej nie wziął pod uwagę planu B. Plan A – jedyny, zakładał szybkie zmiany w Konstytucji RP, dające mu nieograniczone możliwości. Ale na to nie pozwala matematyka. I ta w Sejmie, i na ulicach.

Pora na Kukiz’15. Jeden poseł już opuścił szeregi rockmena, który ma teraz w klubie 41 sztuk. Ale jak pokazuje historia, ruchy typowo populistyczne są wyjątkowo niestabilne. Wybrańcy narodu, to ludzie z łapanki, ponieważ populiści nie mają swoich struktur w regionach. Dlatego każdy poseł jest z innej parafii, z różnymi poglądami, a często nawet bez nich. Tak było w 2006 i 2007 roku w przypadku Samoobrony RP, kiedy jej parlamentarzyści zaczęli uciekać do PiS i z Ruchem Palikota, który pod koniec poprzedniej kadencji przestał być już nawet kołem.

Nie bez znaczenia będzie objęcie władzy w PO przez Grzegorza Schetynę. Konserwatywne skrzydło pod jego przywództwem, może otworzyć się na tych zagubionych, na zasadzie posunięć – „sztuka jest sztuka”. Może Schetyna nie ma charyzmy, ale dobrze kopał po kostkach, "haratając w gałę" na boisku, żeby osłabić przeciwników. I szumnie zapowiada walkę z PiS na ulicach.

"Słaba siła", czyli nie taki prezes straszny

Prezes ma wpływ na prezydenta i premier, ale całe szczęście, w Polsce obowiązuje system parlamentarno – gabinetowy. A tutaj matematyka jest bezlitosna. W Sejmie bez większości, słabnąć, klub PiS będzie mógł jedynie wpatrywać się z zawodem w tablicę z wynikami głosowania. Byt polityczny prezesa i PiS zależy także od mediów o. Rydzyka. A ten bywa ostatnio kapryśny.

Zatem nie ma co się załamywać. Drużyna prezesa doskonale kompromituje się sama. Nie dają o tym zapomnieć media polskie i zagraniczne. I Polacy „sortowi”, którzy wychodzą tłumnie na ulice miast, wbrew wcześniejszemu przekonaniu prezesa, że wolność i demokracja nikogo nie obchodzą, a protesty ograniczą się jedynie do Facebooka oraz kliknięcia „lubię to”.