
Do studia „Świat się kręci” po raz kolejny powróciła wstrząsająca historia Anny Kapeli. Wiosną widzowie programu po raz pierwszy usłyszeli opowieść zrozpaczonej matki, która z powodu otyłości, została pozbawiona dzieci. Jej dwie córeczki – Patrycja i Wiktoria, decyzją sądu trafiły do ośrodka wychowawczego we Wrocławiu. Przez ponad pół roku Pani Ania walczyła o ich odzyskiwanie, poddała się nawet operacji zmniejszającej żołądek. Teraz Pani Ani udało się odzyskać dzieci. O tym ogromnym sukcesie prowadzący program Artur Orzech rozmawiał z Anną Kapelą i Markiem Szambelanem, Fundacja Razem Lepiej.
Pani Ania pojawiła się w programie „Świat się kręci” już 8 maja – wtedy po raz pierwszy opowiedziała o swojej dramatycznej historii. Po wyjściu ze szpitala 14 listopada 2014 r. przed drzwiami mieszkania Anny Kapeli pojawiło się dwóch policjantów i pracownik MOPS-u, który przedstawił postanowienie z sądu o koniczności zabraniu dzieci do ośrodka. Fragment jego treści brzmiał:
„Z uwagi na sytuację domową – mieszka ze schorowanym ojcem, wypisała się ze szpitala na własne żądanie, nie kończąc procesu leczenia. (…) Matka małoletnich lekceważy swoje poważne problemy zdrowotne. Sytuacja małoletnich dzieci pogarsza się z dnia na dzień. (…) Matka małoletnich nie wypełnia zaleceń kuratora, nie zważa na konsekwencje wynikające z leczenia poważnych chorób, w tym swojej otyłości, wykazując się skrajną nieodpowiedzialnością”.
Co innego wynikało, z zaświadczenia ze szpitala: „stan po leczeniu róży podudzia prawego obecnie jest zakończony (…) Pacjentka bez zagrożeń zdrowotnych dla otoczenia”.
Pani Ania przeszła operację pomniejszania żołądka, 11 czerwca gościła w studio, aby opowiedzieć o swojej obecnej sytuacji i szansach na odzyskanie dzieci.
Niestety, pomimo przeprowadzonej operacji i utraty prawie 20 kg dzieci nie wróciły do swojej mamy – sąd uważa, że Pani Ania niewłaściwie opiekuje się córeczkami. "Według sądu te nieprawidłowości to to, że chodziłam z dziećmi do lekarza, jednak Wiktoria niby nie miała zrobionych badań logopedycznych, neurologicznych, foniatrycznych, EKG (…). Oficjalne stanowisko sądu przedstawił rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu Marek Poteralski: Decyzja zapadła po rocznym nadzorze kuratorskim, w związku z czym matka miała dużo czasu, aby naprawić swoje zachowanie. Niestety ten rok tylko utwierdził sąd w przekonaniu, że nie dzieje się dobrze i należy podjąć radykalną decyzję."
Dziewczynki od momentu przeniesienia do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego coraz częściej chorują – obecnie jedna z nich walczy ze szkarlatyną. Czy decyzja sądu rzeczywiście pozytywnie wpłynie na rozwój dzieci? Na ten temat wypowiedziała się Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy: "Miejsce dzieci generalnie jest w rodzinie i z tym nie ma co dyskutować. Nie ulega również najmniejszej wątpliwości, że Pani Ania bardzo kocha swoje dzieci. Jednak, niestety, to nie wystarczy (…). Wydaje mi się, że Pani Ania dopiero zaczyna swoje działania i ten początek utożsamia z tym, że już coś Pani zrobiła (…). Żaden psycholog, żaden logopeda nie zrobi cudów – to musi robić rodzic z dzieckiem w domu (…). Teraz powinna Pani, z pomocą bliskich sobie ludzi, ułożyć sobie plan działania. Operacja żołądka i chudnięcie to jest tylko jedna z rzeczy. Należy stworzyć dziewczynkom lepsze środowisko wychowawcze – nie jest dobrze dla dzieci, jeśli każdego dnia widzą obok siebie niepracującego opiekunka. Teraz powinna Pani pomyśleć o zdobyciu jakiejś pracy."
Pani Anna Kapela może także liczyć na pomoc Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej – wsparcie psychologa, asystenta rodziny. Na szczęście te święta spędzą wszyscy wspólnie – dziewczynki wróciły pod opiekę mamy. Jednak wiele musiało się zmienić w życiu tej rodziny, aby było to możliwe. "Udałam się na kurs kompetencji wychowawczej (…), powoli remontuje dom, udało mi się także znaleźć pracę." – opowiadała Pani Ania.
"Najważniejsze jest to, że rodzina jest szczęśliwa i jest razem, ale sąd postawił też pewne warunki – kurator ma pieczę (…). Miejmy nadzieję, że pracownicy socjalni będą już działać w sposób prawidłowy i na korzyść dzieci i rodziny. Dziewczynki muszą uczęszczać do szkoły, do której chodziły w domu dziecka." – opowiadał Marek Szambelan z Fundacja Razem Lepiej, która opiekuje się rodziną.
"Nie ma idealnych rodziców, ta sprawa mogła skończyć się o wiele wcześniej i to bez odbierania dzieci (…). Obecnie staram się sama iść do przodu i zaczynać wszystko od nowa (…). Teraz moim największym marzeniem byłoby cofnąć się w czasie." – dodała Pani Ania.
