
W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku Elliot Jacques z pietyzmem badał biografie wybitnych pisarzy, poetów, artystów, muzyków i rzeźbiarzy. Pod lupę, osąd i ocenę wziął ponad 300 życiorysów. Na podstawie eksploracji i analizy życiowych biogramów doszedł do wniosku, że w okolicy 37 roku życia dzieje się coś zaskakującego u osób w obszarze ich talentów i potencjału twórczego. Wielu artystów popada wówczas albo w stagnację i w konsekwencji umiera jak Wolfgang Amadeusz Mozart lub Fryderyk Chopin albo w wyniku regresu osobistego przestają tworzyć jak Gioachino Rossini.
Natomiast inni artyści wychodzą wówczas ze stagnacji życiowej i zmieniają charakter swojej twórczej działalności by rozpocząć dalszy etap rozwoju i wdrapać się na swój osobisty szczyt tak jak zrobił to Johann Wolfgang Goethe, Ludwig van Beethoven czy Honoriusz Balzac. Wiele ukrytych zdolności objawiło się spontanicznie i nagle podczas tzw. „przełomu połowy życia” rozkwitła kariera malarza francuskiego Paula Gauguina oraz niemieckiego kompozytora Jana Sebastiana Bacha.
Na półmetku życia
W okolicy połowy życia wielu ludzi zaczyna popadać w pewne osobiste refleksje, zadumy i rozważania. Jest to czas pojawiającej się dojrzałości i doświadczenia życiowego, który uwidacznia się zazwyczaj u człowieka wraz z początkiem końca sił witalnych.
Holenderscy uczeni (B. Buunk, P. Janssen) dowiedli na podstawie badań statystycznych, że pomiędzy 36 rokiem życia a 45 przeżywamy przełomowy moment w karierze zawodowej. Człowieka w tym okresie dopada silne zniechęcenie, apatia i rezygnacja. Dotychczasowe i wieloletnie zajęcia przestają cieszyć i ukradkiem pojawiają się pierwsze symptomy utraty życiowego wigoru.
Okres „połowy kariery” i „przełom połowy życia” to moment zadawania sobie ważnych pytań i podejmowania istotnych decyzji życiowych. Niektórzy psychologowie mówią o tak zwanym okresie drugiego dojrzewania. Wielu przemęczonych czterdziestolatków zadaje sobie wówczas autentyczne i szczere pytania natury egzystencjalnej brzmiące - Co ja z mojego żmudnego życia właściwie mam ?
Ktoś w głębi duszy może stwierdzić, że dotychczas pracuje coraz więcej a rezultaty ma coraz mniej widoczne. Ktoś inny dochodzi do wniosku, że codziennie wcześnie wychodzi z domu a wraca z pracy coraz później. Człowiek zaczyna sobie uświadamiać, że czas przecieka mu przez palce, że całkowicie zapomniał o swoim hobby, że jeśli nie dokona jakiejś zmiany to popadnie w odrętwienie, bezczynność lub letarg życiowy.
Wiele osób dokonuje wówczas złych wyborów. Zamiast wykorzystać potrzebę zmiany dla rozwoju osobistego, intelektualnego bądź fizycznego to wykorzystuje je do destrukcji i za pomocą złych rozwiązań popada w regres oraz utrwalają głębszy kryzys czego przykładem może być łysiejący czterdziestolatek z obwisłym brzuchem, który zakłada obcisłe dżinsy, ciemne okulary i poluje na dwudziestoletnie niewiasty w wieku jego córki.
Czas refleksji jaki występuje na półmetku życia to znakomity moment by doznać głębokiego przebudzenia, inspiracji i intelektualnej iluminacji. To ostatni moment by dokonać czegoś większego, czegoś istotnego z punktu naszych wewnętrznych wartości i marzeń. To ostatni alarm by uchronić własne życie przed popadnięciem w małostkową i ślepą pogoń za rzeczami, które być może są wytworem presji społecznej a tak naprawdę już od dawna nie mają dla nas większego znaczenia.
Oszukani trzydziestolatkowie
Zanim człowiek dobrnie do półmetku życia to zmierzy się z pierwszymi zawodowymi wyzwaniami i obciążeniami. Wiele osób rzuci się w wir korporacyjnej iluzji związanej z wizjami sukcesów, triumfów i wzlotów. Korporekruterzy tworzą fantasmagorię rozwoju osobistego za pomocą pracy w środowisku pełnym presji, szybkości, niecierpliwości, nadmiaru bodźców i wielozadaniowości.
Dopiero na wykładach i sesjach coachingowych możemy się wprost dowiedzieć, że korporacje wielokrotnie prezentują kłamstwa, łgarstwa i bajki o rozwoju osobistym. Współczesna nauka wręcz dowodzi, że w środowisku pełnym presji, nacisków, rozproszenia uwagi nie dochodzi do harmonijnego rozwoju osobistego lecz do destrukcji osobowości co wielokrotnie doprowadza do apatii i regresu.
Chaos, nadmiar bodźców, gonitwa i permanentny szum informacyjny to toksyczna przestrzeń, która dehumanizuje człowieka. W człowieku pojawia się pustka i zanikają zainteresowania oraz ciekawość świata. Gaśnie umiejętność niezależnego i suwerennego myślenia. Trzydziestolatkowie wielokrotnie nie dbają o swoje zasoby energetyczne i zużywają dużo paliwa życiowego w imię wyimaginowanego sukcesu. Coraz częściej biorą tabletki na nadciśnienie i skracają swoje życie dla korpooprawców.
Ale jazda na wysokich korporacyjnych obrotach spowoduje, że silnik kiedyś się zatrze i zepsuje. Dla jednych będzie to początek regrersu a dla drugich ważnym momentem zwrotnym w kierunku konstruktywnej zmiany.
Newralgiczna 37 wiosna życia
Okolice 37 wiosny życia są u mężczyzn doskonałym momentem by czegoś urzeczywistnić, dopiąć i dokonać. To wówczas przeciętny robotnik Stoczni Gdańskiej jakim był Lech Wałęsa stanął na czele strajku i buntu społecznego. Tuż przed 37 rokiem życia etiopski biegacz Haile Gebrselassie wznosił się na wyżyny swoich możliwości i ustanowił w 2008 roku w Berlinie rekord świata w maratonie.
Statystyki biegowe odnotowują, że najwięcej mężczyzn debiutuje w maratonach tuż po ukończeniu 36 roku życia. Wówczas mężczyzna czuje, że mimo widma wieku średniego może nadal powalczyć o swoje siły witalne i nadal być prężnym macho lub sprawnym i odważnym wojownikiem.
Moje życie również wskazało, że największy apetyt, głód na wyzwania i łaknienie na zmianę pojawiło się podczas 37 wiosny życia. To wówczas po 52 tygodniach ciężkich i systematycznych treningów przekroczyłem linię mety maratonu. Podczas 37 wiosny życia zacząłem pisać i odkrywać swój potencjał fizyczny i intelektualny, który nieświadomie zaniedbywałem i trwoniłem przez wiele lat.
Ważne by wchodząc w okres półmetku życia zadawać sobie mądre, roztropne i salomonowe pytania, które pozwolą odkryć prawdę o naszych prawdziwych celach, marzeniach i ambicjach życiowych. Gdy człowiek zaprzepaści ten moment i nie przygotuje sobie filaru, solidnej podbudowy i opoki pod drugą część życia to być może stanie na starość w obliczu wewnętrznego rozczarowania, goryczy i żalu. A zamiast właściwego pytania postawionego w połowie życiowej drogi pojawi się refleksja wskazująca, że najbardziej żałujemy tych wszystkich rzeczy które tkwiły w naszych sercach a nigdy nie mieliśmy odwagi, męstwa i śmiałości by ich kiedyś dokonać.
