Dyskusja o 20 mln dla Rydzyka boleśnie pokazuje nie tylko korupcję polityczną, ale i sposób myślenia polityków o ich roli w państwie: wciąż się zastanawiają mianowicie komu zabrać, a komu dać. Tak jakby nie odpowiadali za to, czy państwo się rozwija, czy w ogóle jest co dzielić.

REKLAMA

W ogóle nie chcę się koncentrować na tym, komu politycy dadzą, a komu odbiorą. Nie dlatego, że to nieważne, ale dlatego, że to nie jest najważniejsze. Przed wyborami niemal wszystkie partie obiecują, że zabiorą bogatym, a oddadzą biednym – bo biednych jest więcej. PiS w tym przoduje, bo od zawsze przekonuje, że jest źle przez wrogów, złodziei, agentów. I jak ich złapiemy za mordę i pozabieramy pieniądze, to wtedy będzie dobrze. Ale przecież każdy, nawet średnio rozgarnięty polityk wie, że państwo to zbiór mechanizmów, które funkcjonują lepiej albo gorzej, sprzyjają rozwojowi, albo go utrudniają.

logo

Myślenie w kategoriach: zabierzemy bogatym bankom i supermarketom, a damy polskim dzieciom i seniorom mnie głęboko smuci. Nie dlatego, żebym chciał widzieć dzieci bose i głodne, a starców przymierających w nędzy. Mi chodzi o to, ze zabieranie jednym, by dać innym nigdy nie zwiększa poziomu zamożności społeczeństwa. Nie chce mi się wykłócać, dlaczego rozdawanie 500 zł na każde dziecko jest idiotycznym pomysłem, ani dlaczego nie należy rozdawać leków za darmo wszystkim, którzy ukończyli 75 lat. Nie chce mi się też argumentować, dlaczego nakładanie nowych podatków na banki i sklepy jest w rezultacie opodatkowywaniem klientów, czyli społeczeństwa. Zamiast tego chciałbym dyskusji o tym, jak sprawić, żeby Polacy mieli więcej pracy, więcej pieniędzy, więcej lekarstw, więcej dzieci, itd. Takiej dyskusji nie proponuje rząd, takiej dyskusji nie wymusza opozycja, pastwiąca się nad nieporadną realizacją obiecanego rozdawnictwa.

W Polsce jest sporo rzeczy zorganizowanych źle, które utrudniają zarabianie, leczenie się, budowanie domów, wychowywanie dzieci, itd. Część jest zorganizowana źle w sposób nie podlegający dyskusji politycznej, np. system podatkowy. Nieustannie komplikowany i zmieniany, sprzyja bogatym, których stać na doradców pomagającym płacić mniej albo wcale. System nie sprzyja drobnym przedsiębiorcom, samozatrudniającym się, wreszcie freelancerom. Jeśliby system uprościć, zmniejszymy koszty prowadzenia działalności gospodarczej, odciążymy organa skarbowe – będzie lżej, taniej, efektywniej! Ale po co nam taka zmiana? Lepsza będzie „dobra zmiana” - czyli nowe podatki – zabieranie jednym i obiecywanie innym.

W Polsce źle działa system ochrony zdrowia, bo NFZ jest monopolistą, a pacjent jest zdany na decyzje urzędników – nie może sam wybierać, decydować. W Polsce źle działa system budowlany - bo zabieganie o decyzje i pozwolenia jest długotrwałe i kosztowne. W Polsce bardzo źle działa system edukacji – bo dzieci uboższych rodziców nie mogą marzyć o pomocach naukowych, nauce języków, dodatkowych zajęciach sportowych. W Polsce bardzo źle wspierana jest nauka, a co zdolniejsi studenci i absolwenci wyjeżdżają z kraju. Żle działa wiele dziedzin, które można by lepiej, sprawniej, efektywniej zorganizować. Czy są takie plany? Gdzie są te obiecywane projekty ustaw mających usprawnić, ulepszyć państwo? 8 lat PiS czekał na władzę, więc było chyba trochę czasu się przygotować. Gdzie te gotowe pomysły: jak zmienić ochronę zdrowia, ubezpieczenia społeczne, jak rozwijać edukację i naukę, rozbudowywać infrastrukturę, usprawnić i uprościć prowadzenie firm, wspierać eksport. No gdzie do cholery są te wszystkie gromadzone od 8 lat pomysły? Bo póki co jedynym pomysłem na ulepszenie wszystkiego jest, by wszystkim zarządzali ludzie PiS. To jest dobra zmiana!

Upolityczniona Telewizja? - Zarządzać nią będzie polityk PiS, więc nie będzie już upolityczniona. Zastrzeżenia do prokuratury? Zarządzać nią będzie polityk PiS, więc już nie będzie podlegać naciskom politycznym. Sprawniejsza administracja? Wyrzućmy wszystkich jak leci, i sami obsadźmy wszystkie kierownicze stanowiska urzędnicze. Przekręty w biznesie? – Menedżerów spółek zastąpimy politykami PiS pozbawionych doświadczenia menedżerskiego. Najwyraźniej zbyt mało urzędów i instytucji było zarządzanych przez polityków. Najwyraźniej politycy to grupa, która wnosi najwięcej profesjonalizmu, rozsądku i moralności w życie publiczne. To oni są lepsi od wyłanianych w konkursach menedżerów, to oni zastąpią jakieś tam demokratyczne instytucje, czy apolityczne urzędy. Taki ZUS, czy NFZ są genialnie pomyślane i będą funkcjonować jak w szwajcarskim zegarku, trzeba tylko, by kierowali nimi politycy PiS! Zmiany systemowe, reformy, usprawnienia? Po co? Wystarczy, że przyjdzie nowy szef – polityk PiS!

Nie protestuję, bo zwyciężyła partia o innym niż mój pomyśle na Polskę. Szkoda tylko, że zwyciężyła partia, która najwyraźniej nie ma na Polskę żadnego pomysłu - prócz tego, żeby wszystkim zarządzali politycy PiS.