Nie ulega raczej wątpliwości, że Tadeusz Rydzyk dostanie dofinansowanie z budżetu państwa i najpewniej nie będą to pieniądze przyznane któremuś z resortów, ale dotacja na odwierty geotermalne. Ostatecznie więc będą to nasze, czyli podatników pieniądze przyznane politykowi w sutannie, biznesmenowi, który od dawna prowadzi działalność na rzecz PiS-u, bardzo szkodliwą także dla Polski i dla Kościoła.
Jak pisze prof. Ireneusz Krzemiński: "Plan przyznania szkole o. Rydzyka 20 mln swoistej 'zapomogi' pokazuje jasno, jak ważny jest ten ośrodek dla PiS-u" (I. Krzemiński, "Szkoła poparcia", "Gazeta Wyborcza", 3 02 2016 r.). Nie życzę sobie, aby pieniądze z moich podatków były marnotrawione na rzecz toruńskiego oligarchy, tak samo jak na rzecz promującej smoleńskie kłamstwo wymieszane z niepojętą brednią komisję Macierewicza i wiele innych pisowskich flagowych projektów. Oligarcha to biznesmen korzystający z poparcia politycznego. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku Rydzyka i dlatego w moim przekonaniu w pełni na taką nazwę zasługuje. Za poparcie polityczne od lat udzielane obozowi pisowskiemu lub szerzej całej katoprawicy politycy PiS odwdzięczają się mu się jak mogą i potrafią. W tej chwili mamy do czynienia z najprostszą formułą finansowej zapłaty. I dlatego trafnie napisał w cytowanym wyżej artykule prof. Krzemiński - 20 mln należy się jak psu zupa. Popieranie PiS-u przez Radio Maryja i szerzej przez medialne imperium Rydzyka jest faktem, którego nie może zanegować nikt przytomny - Ja tylko powiem: mamy głosować na PiS, jedynie PiS ma szanse coś zrobić dla Polski - słyszeliśmy na falach tej rozgłośni, a popieranie PiS-u ma miejsce we wszystkich mediach Rydzyka każdego dnia, nieustannie, nachalnie i bez najmniejszych skrupułów szczególnie w okresie kampanii wyborczej. (Piotr Głuchowski, Jacek Hołub, "Imperator", Warszawa, 2013 r.).
Rydzyk od dawna głosi kłamliwą wersję najnowszej historii Polski polegającą na tym, że rok 1989 był rokiem kolejnego rozbioru. Państwo polskie jako byt suwerenny w zasadzie nie istnieje, Polska jest okupowana tyle tylko, że tym razem okupant mówi po polsku, co w wymiarze moralnym i politycznym jest jeszcze gorsze niż jakby mówił w obcym języku. Do tego dochodzi okupacja ze strony Unii Europejskiej (wczoraj Moskwa, dziś Bruksela). Ma miejsce biologiczna zagłada narodu, majątek narodowy jest wyprzedawany w obce ręce, głównie niemieckie, a także, jak głoszą niektórzy publicyści podlegli Rydzykowi, także żydowskie. Okrągły Stół był miejscem narodowej zdrady. Polacy nie odzyskali w 1989 roku wolności i niepodległości, ale dali narzucić sobie nikczemny rząd zdrajców i renegatów. Z grubsza jest to wizja zgodna z historiozofią naszych największych wrogów. O tym, że Polacy sami nie potrafią się rządzić, ale muszą mieć nad sobą niemieckiego pana mówił Hitler, Mołotow mówił o "poronionym płodzie traktatu wersalskiego", a Lloyd George o małpie, której dano zegarek. W ten nurt wpisuje się Rydzyk dodając jeszcze kłamliwe brednie o prześladowaniach Kościoła i katolików. Jest to wizja, z którą utożsamia się także PiS i która doprowadziła do zimnej wojny domowej. Wizja bardzo dogodna dla naszych wrogów, zwłaszcza Rosji i nie przypadkowo Radio Maryja nadawało z nadajników znajdujących się pod Moskwą, co wytykał Rydzykowi w latach dziewięćdziesiątych Kaczyński i o czym stara się dziś nie pamiętać.
Obecne nieszczęście jakim są dla Polski pisowskie rządy nasz kraj zawdzięcza w dużej mierze Rydzykowi. Oznacza to zatrzymanie procesu reform, degradację i upadek na arenie międzynarodowej, problemy gospodarcze i społeczne. Dla Kościoła nieuchronny po upadku pisowskiej recydywy czas rozliczeń i masowy odpływ wiernych, który zaczyna się już obecnie. Puste świątynie i seminaria będziemy zawdzięczali popieraniu toruńskiego oligarchy. Polski Kościół, którego symbolami stają się takie osobistości jak między innymi: Dziwisz, Dec, Dydycz, Dzięga, Jędraszewski, Hoser itp. zapłaci w nieodległej najpewniej przyszłości wysoką cenę za niesprzeciwianie się fali kłamstwa i nienawiści, bo chrześcijaństwo jest religią prawdy i miłości. Ta dotacja z pieniędzy podatników po raz kolejny kładzie się głębokim cieniem na historii polskiego Kościoła, który zapisuje jeden z najczarniejszych rozdziałów w swojej historii.
