A więc wygląda na to, że każdy głos z zagranicy, który krytycznie odnosi się do dobrej zmiany aktualnie mającej w Polsce miejsce jest prawdopodobnie przez kogoś sponsorowany lub przynajmniej inspirowany przez kogoś z Polski, który ma za zadanie przekonać zachodnich dziennikarzy i polityków do krytykowania obecnej władzy.

REKLAMA

Mniej więcej tak wygląda narracja stworzona przez polityków PiS i publicystów, którzy sprzyjają tej władzy. Oczywiście nie podają oni żadnych konkretnych nazwisk, kto miałby "nadawać" na Polskę, ale łatwo się domyślić, że chodzi o polityków Platformy (najbardziej podejrzani są europosłowie), dziennikarzy Gazety Wyborczej i szeroko pojęte lewactwo, które działa na szkodę naszego kraju.

Wpływy wyżej wymienionych są potężne, co pokazuje casus listu senatorów USA z senatorem McCainem na czele. Otóż okazuje się, że zdaniem posła Stanisława Pięty, list Johna McCaina i jego kolegów z Senatu, to "lewacki bełkot", który nie ma nic wspólnego z tym co się w Polsce dzieje. Tą jakże głęboką analizę problemu przedstawioną przez posła Piętę można przeczytać tutaj: Pięta o liście amerykańskich senatorówdo czego serdecznie namawiam, bo warto wiedzieć, jak władza próbuje nam, obywatelom tłumaczyć te podłe ataki na Polskę. A tłumaczy nam je w sposób dziwnie przypominający czasy słusznie minionego systemu, w którym także każda krytyczna opinia zagranicy (zwłaszcza tej zza Żelaznej Kurtyny) była traktowana jak atak obcych sił, które źle życzą Polsce.

Szkoda, że w tym całym tropieniu ataków, szanowna władza nie widzi jakie są przyczyny tej krytyki. Tutaj nie chodzi o to, że PiS rządzi, rządzi, bo wygrał demokratyczne wybory, i nikt tego nie podważa, chodzi po prostu o to, że PiS i prezydent Duda sparaliżowali pracę jednego z filarów demokratycznego państwa, a demokracja dla senatorów ze Stanów Zjednoczonych to jest niemal świętość. Jeszcze nie jest za późno szanowna władzo, jeszcze można falę krytyki powstrzymać, wystarczy działać zgodnie z Konstytucją RP i przyjąć ślubowanie od trzech legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.