Scenę polityczną przez ostatnie kilka dni wypełniały dyskusje najpierw o pomyśle karania za antypolskie wypowiedzi, a teraz po raz "enty" wraca sprawa Bolka. Jedną z osi podziału w społeczeństwie w obu tych sprawach jest poziom tolerancji "odcieni szarości". Z grubsza dzielimy się na tych, którzy tolerują fakt, że coś może nie być czarno - białe i na tych, którym taka myśl jest wstrętna.

REKLAMA

Dla wielu ludzi, bardzo trudnym do zniesienia jest fakt, że coś może być niejednoznaczne lub czasem nawet sprzeczne w sobie. Że jakiś fakt czy wydarzenie może mieć z czyjegoś punktu widzenia zarówno negatywne, jak i pozytywne konsekwencje. Że jakaś osoba, grupa, społeczność mogła robić zarówno dobre jak i złe rzeczy. Że fakt robienia złych rzeczy nie umniejsza znaczenia tych dobrych. Także w drugą stronę - że zrobienie dobrych nie zaciera konsekwencji tych złych.

Na przykładzie dyskusji o "dobrym imieniu narodu" widać to bardzo dokładnie. Z tego punktu widzenia fakt, iż z ręki Polaków ucierpiało wielu Ukraińców, Żydów, Niemców czy przedstawicieli innych narodowości miałby w jakiś sposób zacierać krzywdy wyrządzone nam przez inne nacje. Możemy być tylko ofiarami, albo tylko katami. I automatycznie oznacza to, że jak ktoś mówi o tym, że krzywdziliśmy, to zaprzecza temu, że byliśmy krzywdzeni. Jest to oczywiście nieprawda zarówno na poziomie logicznym, jak i psychologicznym, choć z tego ostatniego, to właściwie prawda jest odwrotna. Znacznie bardziej prawdopodobnym jest, że znęcać się nad słabszym, gdy taki się znajdzie, będzie osoba, która wcześniej lub równolegle sama doświadczała przemocy, niż osoba, która nie miała tego typu doświadczeń. Widać to na przykładzie fali, do niedawna obecnej w naszym wojsku. "Koty", mimo iż same wcześniej wycierpiały, znęcały się nad słabszymi, gdy zostawały "dziadkami".

Podobna sytuacja ma się ze stosunkiem do Lecha Wałęsy. Nie wchodząc w dyskusje, czy "kwity" na niego są prawdziwe czy fałszywe, dla części polityków i opinii publicznej, fakt współpracy z SB miałby całkowicie zacierać jego dokonania później. To nic, że później doprowadził do upadku komunizmu, dostał Nagrodę Nobla, był wybrany prezydentem. Współpracował i koniec kropka.

Taka nietolerancja szarości może być efektem kilku czynników. Generalnie - jest objawem niedojrzałości psychicznej, która występuje na przykład we wczesnej nastoletniości. To na początku dojrzewania dzielimy świat i bohaterów na czarnych i białych. Wcielone Zło i Bohaterów Bez Skazy. Niektórym z nas nigdy nie udaje się rozwinąć dalej - z różnych przyczyn: doznawania przemocy, traum, zaburzeń psychicznych. Oczywiście - nie oznacza to, że każda osoba mająca negatywny stosunek do Lecha Wałęsy jest zaburzona. Piszę o tych, którzy nie potrafią poradzić sobie z faktem, że ktoś może być trochę dobry, a trochę zły. A jak ktoś nie może zaakceptować szarości, to najczęściej reaguje agresją wobec osób wzbudzających w nim dysonans. Odczuwa się wówczas głęboką potrzebę "przywrócenia przewidywalności świata": jednych się całkiem wybiela, a drugich trzeba zdeprecjonować i obrzucić błotem.