Dziękuję KOD-owi za demonstrację w obronie Lecha Wałęsy i demokracji
Demonstracja 27. lutego w Warszawie była jak dotychczas najliczniejszą z organizowanych przez KOD manifestacji w obronie demokracji i wolności. Tym razem także w obronie szkalowanego przez pisowską szczujnię, w tym przez skompromitowany już ostatecznie i doszczętnie tzw. IPN, bohatera NSZZ "Solidarność" i polskiej drogi do wolności i niepodległości Lecha Wałęsy. Chciałbym jako jeden z organizatorów NSZZ "Solidarność" w Regionie Łódzkim i w kraju, więzień polityczny w PRL o najdłuższym obecnie stażu więziennym spośród wszystkich parlamentarzystów, uczestnik Ruchu, KOR-u i ROPCiO, a także szerzej opozycji demokratycznej i solidarnościowego podziemia, wieloletni parlamentarzysta podziękować panu Mateuszowi Kijowskiemu, profesorowi Jarosławowi Płuciennikowi i wszystkim organizatorom tej tak ważnej i potrzebnej manifestacji. Dziś tylko KOD ma wystarczający potencjał polityczny i organizacyjny aby zorganizować 100-tysięczną manifestację. Raz jeszcze w imieniu swoim i myślę, że nie tylko, z całego serca dziękuję. Wydawało się, że KOD wiele ryzykuje, że angażując się w obronę Lecha Wałęsa naraża się na bronienie sprawy niepopularnej i przegranej, a nie po raz pierwszy okazało się, że Polacy są mądrzejsi niż wielu statystów i uczonych analityków, którzy mniej lub bardziej milcząco godzili sie na upokorzenie Lecha Wałęsy, na poświęcenie jego osoby w imię politycznego "rozsądku". Gigantyczne tłumy w Warszawie, zdjęcia, plakaty ze słowami poparcia, słowa czasami niezgrabne (bo KOD nie ma jak PiS milionów na confetti, baloniki, chorągiewki i propagandę bo nie zwozi płatnych klakierów, bo nie zatrudnia trolli, bo jest odruchem serca i buntem przeciwko zniewoleniu i dlatego wygrywa), ale szczere i spontaniczne pokazały, że organizatorzy pisowskiego kłamstwa, nienawiści i podłości, lizusy Kaczyńskiego i wszyscy tzw. dziennikarze, a w rzeczywistości propagandyści zostali przez społeczeństwo odrzuceni wraz ze swoim kłamstwem. Pozostała im bezsilna wściekłość symbolizowana przez żale p. Lichockiej mówiącej, że demonstrantów było "pińcset czy osiemset" tysięcy co miało być jakąś formą ironii subtelną jak cała Lichocka. Kolejny atak na Lecha Wałęsę się nie udał, obroniliśmy naszą drogę do wolności. Kaczyński i jego lizusy mogą sobie wylewać swoje kłamstwa w reżimowych mediach (nie wiem, dlaczego wielu polityków opozycji chodzi do tych załganych mediów, niech się potem nie dziwią, że im sondaże spadają). Obroniliśmy Lecha Wałęsę. Skończyła się dominacja pisowskiej katoprawicy na ulicach. Ulice i place są dziś nasze, wolnej demokratycznej Polski. Nadejdzie dzień, że demonstranci nie zejdą z ulic i będzie to ostatni dzień kaczystowskiego reżimu, błazenady, chamstwa, obłudy i podłości. Dziękuję KOD-owi.
