
Zaczęło się od teczek z domu gen. Czesława Kiszczka. Kolejny był Wojciech Jaruzelski. To dwie czołowe postacie z PZPR, które uczestniczyły podczas rozmów „Okrągłego stołu” z solidarnościową opozycją z Lechem Wałęsą na czele. Media informują, że IPN ma przeszukać mieszkania po innych, w większości nieżyjących już dygnitarzach PRL – owskich specsłużb. Gra teczkami ma wyraźnie postawić granicę. Nieprawdziwą. III RP to dogadany, komunistyczno – solidarnościowy układ, którego symbolem jest Wałęsa, natomiast IV RP, to my, nieuwikłani, święci, walczący ze zdrajcami porozumienia w 1989 roku.
Wspólne porozumienie
Sęk w tym, że częścią tego porozumienia był Jarosław Kaczyński. Przed wyborami do sejmu kontraktowego w czerwcu 1989 roku mawiało się, że ten kandydat, który ma zdjęcie z liderem „Solidarności”, w cuglach dostanie się do Sejmu czy Senatu. Bracia Kaczyńscy chętnie skorzystali z tego podczas kampanii wyborczej. Co więcej, Wałęsa uczestniczył w ich wiecach wyborczych, zachęcając do głosowania na obu kandydatów do Senatu.
Bracia Kaczyńscy i założone przez nich Porozumienie Centrum wspierało Wałęsę w wyborach prezydenckich. Lech Kaczyński został szefem jego kancelarii, a Jarosław - prezydenckim ministrem. Wkrótce pojawiły się pierwsze spory: o kandydatów na premiera, o ludzi z otoczenia prezydenta, o przeprowadzenie szybkich zmian i nową ordynację wyborczą. W 1992 roku Antonii Macierewicza wyciąga swoją słynną listę, na której pojawia się po raz pierwszy m.in. TW „Bolek”. Następuje „nocna zmiana” i odwołany zostaje rząd Jana Olszewskiego. Uwiecznione jest to wraz z rozmowami w kuluarach właśnie w filmie „Nocna Zmiana” Jacka Kurskiego.
Nie zamknięte za sobą drzwi. Teczki wracają jak bumerang
To co dzieje się dzisiaj, jest pokłosiem, tego czego nie zrobiono wtedy w kwestii nie „dzikiej” lecz cywilizowanej lustracji. Tak było np. w Czechach, gdzie ujawniono archiwa służb specjalnych zgodnie z podjętą ustawą tuż po transformacji ustrojowej. W Polsce demokratycznej, wolnej od 26 lat, kraju członkowskim Unii Europejskiej i NATO, powraca nagle sprawa zakurzonych i pożółkłych teczek, które wykorzystywane są do walki politycznej.
Nikt nie ma prawa przekłamywać historii. To, że Lech Wałęsa w latach 1970 – 76 miał kontakty z Służbą Bezpieczeństwa PRL powszechnie wiadomo. Jednak sąd dwukrotnie orzekł, że nie jest on kłamcą lustracyjnym. Pięciu lat prezydentury Wałęsy też nie można przestawić jedynie w kolorowych barwach. Wpadek było sporo. Jednak dla wielu Polaków i na świecie, jest mimo wszystko symbolem walki o wolną Polskę. Tak zapisał się na kartach historii. Czy komuś się to podoba, czy nie.
Nie ma powodu i dowodów, aby nie wierzyć, że wdowa po generale Kiszczaku sama zgłosiła się do IPN. Ale od tego momentu śledczy tej instytucji stali się wyjątkowo aktywni. Wynieśli dokumenty z willi nieżyjącego gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Napięcie budowane jest jak w filmach Hitchcocka. Z teczek wyciągane są pojedyncze świstki papieru, które wzbudzają sensację. Czyli na przykład w jaki sposób działały specsłużby w czasach PRL. Ujawniana jest treść dokumentów, które nie zostały zbadane, czy są oryginalne. Nie sprawdzono czy wymienieni oficerowie prowadzący tajnych współpracowników SB faktycznie istnieją. Jeśli są tacy i żyją powinni być przesłuchani. Od tego są właśnie Oddziały Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN. Zabezpieczone dokumenty mają być sprawdzane pod katem przydatności w postępowaniach. Mają dać możliwość sprawdzenia, czy ktoś jest kłamcą lustracyjnym. Mogą równie dobrze zawierać dowody, że bezpieka krzywdziła niewinnych ludzi. Dopiero po zebraniu materiału dowodowego sprawa trafia do sądu lub jest umorzona. Tak to powinno się odbywać zgodnie z ustawą. Przekaz jest jednak jednoznaczny - szukamy haków na Wałęsę. IPN nie wykazał się tutaj profesjonalizmem, więc sam zainteresowany zapowiedział pozwanie instytucji do sądu o zniesławienie.
W mediach pojawiła się informacja, że śledczy IPN mają przeszukać domy 21 wysokich rangą oficerów SB. Listę otwierają gen. Władysław Pożoga - I zastępca ministra spraw wewnętrznych, czy gen. Zdzisław Sarewicz - szef Służby Wywiadu i Kontrwywiadu PRL. Obaj już nie żyją, podobnie, jak wielu innych z tej listy. IPN przeszukuje domy nieboszczyków, czyli głównych świadków, więc tym bardziej śledczy powinni wykazać się rzetelnością.
Spraw teczek ma dwa dna
Lech Wałęsa wcześniej powiedział, że rząd PiS doprowadzi do krwawej wojny domowej i jeśli Jarosław Kaczyński nadal będzie prowadził taki kurs polityczny, ten wkroczy do akcji, więc teczki znów stały się bronią w rękach PiS. Gra teczkami, które w cywilizowanych państwach demokratycznym (kiedyś krajach satelitarnych ZSRR) zalegają już w archiwach, ma oddzielić tzw. układ pomagdalenkowy, czyli nadal czynnych polityków zasiadających obecnie w opozycji od czystej jak łza ekipy prezesa PiS.
KOD według prezesa stworzył establishment III RP, a w obaleniu władzy mają wspierać go zaprzyjaźnieni funkcjonariusze służb specjalnych, którzy „sprywatyzowali się” po likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych przez Macierewicza. Polakami zaś manipulują inne niż propisowskie media. To jest właśnie spiskowa teoria dziejów według Kaczyńskiego. Oczywiście zagraniczni dziennikarze, Unia Europejska, NATO, OBWE czy amerykański politycy również biorą udział w tej mistyfikacji na olbrzymią skalę. A od kilku dni także Komisja Wenecka. Jarosław Kaczyński, rzecz jasna, obroni suwerenność i niepodległość IV RP oraz Kościół przed tymi zdemoralizowanymi, zepsutymi do szpiku kości ludźmi, z którymi współpracował na początku lat 90.
Teczki mają też odwracać uwagę od nieudolnej polityki gospodarczej rządu, który pogrąża kraj w długach, od trwającej wciąż procedury Komisji Europejskiej wobec pisowskiej władzy czy działań Komisji Weneckiej oraz obietnic wyborczych.
PiS i tak już oblizuje rany. Są podziały zarówno w rządzie, jak i w samym klubie parlamentarnym. Minie sporo czasu, nim zwaśnieni Polacy przestaną skakać sobie do gardeł, ponieważ mają inne poglądy. Większość narodu chce dążyć do rozwoju gospodarczego, ekonomicznego i standardów europejskich zachodniej flanki „starego lądu”. Co nie przeszkodzi nam w zachowaniu własnej tożsamości, kultury i dziedzictwa narodowego. Nikt nam nie chce tego zabrać i nikt nie musi nas przed złymi siłami bronić. Jesteśmy jednocześnie Polakami i Europejczykami. A rozwój może nam zapewnić jedynie stabilny rząd, a nie cierpiący na brak sukcesów człowiek, który, tak się akurat złożyło, nie przeskoczył przez płot.
