
Zdolność mediów masowych do bezrefleksyjnego informowania o produkcji mięsa i pogodzie (tak jak czynią to dotychczas) oceniam jeszcze na jakieś dziesięć lat. Później zmiany klimatyczne będą tak duże, że nawet ci zawodowi ignoranci będą musieli się do tego odnieść. Póki co, jedzmy. Ważne, żeby jagnię mało mniej, niż 60 dni, no i żeby świeże było.
Tak czy siak bardzo podobał mi się artykuł Karola Bogusza w Gazecie.pl. W teście „Cudze chwalicie... Polska jagnięcina wśród najlepszych na świecie”, autor precyzyjnie opisuje warunki "powstawania" dobrej jagnięciny. Pozwolę sobie zacytować obszerniejszy fragment:
Delikatne tuszki mleczne Jagnięcina jest mięsem, które uzyskujemy z jagniąt, czyli młodych owiec. Ich wiek nie powinien przekraczać 60 dni. Jagnięcina to tzw. tuszki mleczne, ponieważ w tym wieku jagnięta żywione są wyłącznie mlekiem matki. Mięso jagniąt jest delikatne, ma miękką i sprężystą strukturę. Jest wyjątkowo soczyste i chude, ma jasnoróżowy kolor. W smaku delikatne, nie wymaga specjalnej obróbki. Ma wszechstronne zastosowanie w kuchni.
A tutaj całość tekstu z Gazeta.pl: Cudze chwalicie..., K. Bogusz, Gazeta.pl.
Mamy już ten moment w dziejach świata, kiedy podobna precyzja w opisywaniu ludzkich okrucieństw staje się jednak odrobinę anachroniczna. I w gruncie rzeczy to mnie najbardziej uderzyło w postępowej „Gazecie”, która od lat łaja udręczony globalizacją polski lud za niewystarczającą postępowość.
To jest, jak mi się zdaje ten moment, że nawet jak się je mięso, to można by nieco ograniczyć jego spożycie, co byłoby z pożytkiem i dla nas, i dla Ziemi, bez pożytku natomiast dla jego producentów. O ile w ogóle można produkować mięso. Można i nie można chciałoby się powiedzieć.
W tym miejscu wypada wspomnieć o kampanii moich przyjaciół z Compassion in World Farming, którzy przed świętami prowadzili kampanię „Jajko czy kura?”, namawiając ludzi do niekupowania jaj oznaczonych numerem „3”. Akcji patronowali wielcy filozofowie, którzy zastanawiali się nad tym odwiecznym pytaniem. W tym miejscu czytelnik znajdzie szczegółowe informacje na temat akcji: Jajko czy kura?
Minister Szyszko zastanawiał się nad inną alternatywą – las czy dobra zmiana? Padło na dobrą zmianę. W walce z kornikiem, na rzecz dobrej zmiany, na dobre wytniemy jeden z naszych niewielu prawdziwych skarbów – Puszczę Białowieską. Można powiedzieć, że jest to zwieńczenie wysiłków częściowo zmodernizowanych Polaków, którzy zmieniając Polskę w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat wycięli w Polskich miastach wszystkie drzewa. Należy dodać, że wycięli je również przy drogach, po wsiach, na posesjach prywatnych, spółdzielczych i wspólnotowych. Tak, są to ci sami Polacy, którzy tak ochoczo kupują suplementy diety, żeby oni – ci Polacy, i ich dzieci – zdrowi byli. W tym zakresie odsyłam czytelnika do mojego sochaczewskiego bloga, który to blog jest zapisem ekologicznej zagłady typowego polskiego ni to miasta, ni miasteczka. Jak czytam swoje wpisy, to zastanawiam się czasami, czy to się dzieje naprawdę. [email protected]
Oto nasz sochaczewski prezent na święta od władz i organów. Zapewne wielu z Państwa od waszych włodarzy takie dostało.
Zbliżają się święta. Wczoraj w radiu usłyszałem, że mamy w tym roku Rok Miłosierdzia. Nie wiem, kto go ustanowił, ale mamy taki właśnie rok. I mamy też Światowe Dni Młodzieży w Polsce. Ciesząc się niezmiernie z tych wspaniałych wydarzeń, pozwolę sobie zauważyć, iż miłosierdzie nasze, choć bardzo rozległe, nie obejmuje ani drzew, ani zwierząt, ani jagniąt, ani ptaków. Nie obejmuje też całkowicie symbolicznej liczby 7 000 uchodźców, którzy mogli pojawić się w Polsce, odświeżając nieco naszą słowiańską, piastowską, jagiellońską krew.
Piszę to, nie będąc ostatecznie entuzjastą przyjmowania wszystkich, jak leci. Jest to z jednej strony nieodpowiedzialne, z drugiej przeciwskuteczne. Z drugiej strony mądry rząd powinien skorzystać z okazji zdobycia dobrego, przepraszam za wyrażenie, pijaru (a może nawet dobrej karmy), a może i wywiadowczego wykorzystania przybyszów. Taka niewielka liczba miałaby szansę zasymilować się z nami, Polakami. Ilość odgrywa tu bowiem ważną rolę. Rząd wykonał jednak gest Piłata, niezwykle trafnie wpisując się w logikę świąt Wielkiejnocy, co – w mojej ocenie – wynika z faktu, że obecny rząd bardzo dobrze zna się na chrześcijaństwie. Prawdopodobnie lepiej nawet od papieża Franciszka, który dokonał świętokradczego aktu obmycia nóg uchodźcom i jednej kobiecie.
No więc podsumowując, mądry rząd skorzystałby z okazji. Ale Polacy, w miejsce mądrego rządu, wybrali rząd dobry, a to czyni wielką różnicę. Jak sama nazwa wskazuje, rządy mądre kładą nacisk na mądrość, a rządy dobre na dobro (choć nie na dobroć, bo dobroć z dobrem nie zawsze ma po drodze).
Dla mnie osobiście święta są okiem cyklonu. Przynoszą odrobinę koniecznej do przeżycia pustki. Tej pustki, z której mogłoby się nawet zrodzić coś ważnego, gdyby nie trwała tak krótko. Gdybym mógł Wam coś, Czytelnicy mojego bloga życzyć, to życzyłbym, aby było jej w Waszym życiu jak najwięcej, i oby to była dobra i mądra pustka. Z naciskiem na mądrą, bo z mądrości częściej się rodzi dobro, niż odwrotnie. Takie mam przynajmniej poczucie, ale i w tym miejscu i wielu innych mogę się mylić. Trochę spóźnione, i życzenia, i akcja z jajami, ale wszystko szczere. Przysięgam!
Jako ilustracja muzyczna, z braku jagnięcia (koniecznie zabitego przed sześćdziesiątym dniem życia), inne zwierzę artystycznie ujęte.
