Informacja z dziś: Maciej Stuhr wklaskany w Polonii przez żarty z katastrofy smoleńskiej na gali Orłów.
Niewtajemniczonym wyjaśniam: „Wyklaskany” oznacza, że na widok aktora tłum widzów wstaje i klaszcze. Aktor najpierw się cieszy, ale gdy brawa nie ustają odkrywa, że robi z siebie głupka. Tak ukarano kilku aktorów kolaborujących z rządem w stanie wojennym.
Informacja z dziś: Podczas spektaklu w teatrze Polonia zaczął klaskać jeden, bardzo starszy pan, pani Janda, która była także na scenie, zapytała tego pana, czy zamierza dalej przeszkadzać, po czym publiczność wyklaskała tego pana i wygoniła go z sali.
Te dwie informacje trochę się różnią. Tak jak różnią się słowa „tak” i „nie” czy kolory „biały” i „czarny”.
Pamiętacie pewnie wszyscy, gdy po ostatnim marszu KOD TVP Info pokazywała garstkę ludzi na Krakowskim Przedmieściu, w czasie gdy telewizje prywatne – wielotysięczny tłum.
Fajnie byłoby, gdyby dało się wskazać jednego winnego. Ci kłamią, a tamci mówią prawdę. Ci są dobrze, a tamci źli. Nie da się. Od bardzo dawna informacje są kwestią gustu. Normą jest nadawanie im krzykliwych tytułów, które nijak się mają do treści. Żeby się lepiej sprzedawały. Media mają swoje sympatie polityczne i to widać, słychać i czuć. Tak naprawdę, aby spróbować jako tako ogarniać rzeczywistość, powinno się zaglądać do różnych, nawet tych mediów, które uważamy za wrogie. To i tak obecnie jest za mało, bo wciąż nie wiemy, co jest prawdą, a co kłamstwem.
Prawem każdego z nas jest prawo do informacji. Prawdziwej! To prawo gwarantuje nam wiele dokumentów. Bo bez prawa do informacji nie ma mowy o wolności obywatelskiej.
Tymczasem my tego prawa już dawno zostaliśmy pozbawieni. Bo tak naprawdę wszystko dziś zasadza się na jednej kwestii – której gazecie ufam, a której nie, któremu portalowi, któremu serwisowi telewizyjnemu. Zaufanie to dobra rzecz, ale w przypadku mediów zaufanie powinniśmy mieć do wszystkich mediów. Bo wszystkie powinny przekazywać fakty. Różnić się powinny jedynie interpretacją tych faktów.
PiS dziś ostro przegina. Nawet niektórzy prawicowi dziennikarze łapią się za głowy. Może to dobry moment, żeby podjąć próbę zjednoczenia się ponad podziałami, stworzyć nowy, prawdziwy związek dziennikarski, który zacznie od karania tych, który naruszają nasze prawo do informacji. Może to dobry pomysł, żeby czytelnicy się zrzeszyli. Może sami zacznijmy tworzyć rejestr kłamstw medialnych. Może…
Czas działać, bo inaczej politycy będą z nami robili, co chcą. Prawda potrzebna jest przede wszystkim nam, więc o nią walczmy! Iwona Leończuk
