Dobrze, że ktoś kiedyś wymyślił przyjęcia dyplomatyczne, bo polski prezydent nie miałby żadnego kontaktu ze swoim amerykańskim kolegą. Jak poinformował minister Szczerski, w Waszyngtonie, "idąc do miejsca, gdzie była kolacja" odbyła się "krótka, ale treściwa rozmowa w cztery oczy". Ile mogła trwać? Trzy, może cztery minuty, to wszystko. Żadnego protokołu, żadnej notatki, nic. Co ciekawe, tym razem polska strona nie poinformowała nawet z kim podczas kolacji siedział prezydent.
Dobrze, że osaczony przez kłamliwe media Andrzej Duda ma sukces. Źle, że okłamał Obamę, informując o postępie w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw i na szczycie NATO w Warszawie może być mu naprawdę głupio.
Nie marnował też czasu na innym przyjęciu sam minister Szczerski. Również udało mu się odbyć ważną rozmowę, również w kuluarach, z Johnem Kerrym. Poruszył, zapewne też w cztery oczy, "wszystkie ważne sprawy".
Żeby jednak nie było tak kolorowo, warto wspomnieć, że tego samego dnia amerykański sekretarz stanu znalazł czas na oficjalne spotkania z ministrami spraw zagranicznych Nigerii, Egiptu oraz Argentyny. Przyjął też szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Indii. Resztę bardzo pracowitego dnia zajęło mu uczestnictwo w konferencji na temat nielegalnego rybołówstwa…
PS. A oto co Krzysztof Szczerski mówił 12 stycznia na temat zagranicznych planów Prezydenta Dudy na rok 2016.
Czy Andrzej Duda spotka się z Barackiem Obamą? Rozmowy na ten temat trwają. Dopóki coś nie jest co do dnia i godziny ostatecznie ustalone – nie można tego oficjalnie ogłaszać. Gdy zespoły pracujące nad techniczną stroną decyzji szczytu uznają, że pewne sprawy są wciąż na tyle otwarte, że wymagają rozstrzygnięcia poprzez porozumienie na najwyższym szczeblu, znaczenie takiego spotkania wzrośnie.
