Mija 12 lat od chwili uruchomienia procedury przekazania 1% na rzecz organizacji społecznych. Wówczas nadrzędnym celem było zasilenie budżetu trzeciego sektora, ale i zachęcenie Polaków do dobroczynności. Czy coś z tych założeń przetrwało do dziś? - Na pewno kontrowersje.

REKLAMA

Pierwsze trzy miesiące każdego roku to nie tylko najintensywniejszy czas dla aktywistów społecznych. O przekazaniu 1% robi się wtedy głośno też w środkach masowego przekazu. Rosnąca popularność tematów związanych z procentem podatku coraz częściej przeradza się w krytykę, spory czy wreszcie wszechobecny hejt. Dlaczego i za co atakuje się 1%? Zobaczcie 7 najczęstszych powodów.

1) Brak zaufania do organizacji Emocje wzbudzają zwłaszcza tzw. twarze organizacji - zarabiający krocie prezesi. Piotr Szulczewski (analityk Bankier.pl), tytułując jeden ze swoich wpisów “1 procent twojego podatku na ośrodek wczasowy prezesa”, podkreśla niemożność prawnej kontroli nad dysponowaniem środkami przez organizację. Kilka lat temu szerokim echem odbiła się wiadomość o zarobkach prezesa warszawskiego Hospicjum dla Dzieci, które miały wynosić 10 tys. złotych miesięcznie. Choć informację sprostowano, wpłynęła ona na sposób postrzegania fundacji jako pomysłu na dochodowy biznes. Nadszarpnięty wizerunek sporo kosztuje - każdy taki przypadek może pociągać za sobą hejt na organizacje non-profit, a tym samym zniechęcać do przekazywania 1%.

ALE: Jeden przypadek nie znaczy ogół. Chcąc przekazać 1%, warto wziąć pod lupę dotychczasową działalność organizacji - przejrzeć sprawozdania, raporty i zobaczyć, ile dobrego robi na co dzień dany podmiot. Są efekty - jest i pomoc.

2) Wyłudzacze i naciągacze Udokumentowane przypadki nadużyć i wyłudzeń to kolejny powód, dla którego hejtuje się 1%. Choćby najmniejszy cień podejrzeń, że pieniądze z tytułu 1% nie trafią na szczytny cel, zniechęca do wypełnienia odpowiedniej rubryki PIT. Tzw. oszustwa na miłosierdzie stają się niestety codziennością. Aleksandra Brodziak (dziennikarka Onet.pl) podaje, że rekordzistki w wyłudzaniu pieniędzy w Elblągu zgromadziły dla siebie ponad 2,5 mln złotych. Pretekstem do zbiórek pieniężnych był cel charytatywny.

ALE: Wszystkie skrajne przypadki powinny być publicznie napiętnowane. Nie można jednak pozwolić, żeby wywierały wpływ na cały sektor. Wtedy cierpią ci, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy. Pamiętaj, że sam decydujesz, kogo wesprzesz.

3) Pieniądze na kampanie reklamowe Na co właściwe idą nasze pieniądze? - To zupełnie naturalne pytanie spotyka się ze zdecydowanym sprzeciwem, jeśli dowiadujemy się, że część środków zasili konto agencji reklamowej. Kampanie reklamowe dot. 1% są postrzegane jako marnowanie pieniędzy podatników. Wojciech Orliński, dziennikarz “Gazety Wyborczej”, w tych słowach odniósł się do swoich znajomych na Facebooku: - Mam ogromną prośbę do wszystkich znajomych planujących coroczny spam z serii "przekaż 1% na coś tam", żeby spróbowali mnie pominąć. Osobiście tak jak w zeszłym roku zamierzam zostawić swój 1% państwu. Wolę, żeby tymi pieniędzmi dysponowali państwowi urzędnicy niż branża reklamowa, thank you very much.

ALE: Pieniądze pozyskiwane z tytułu 1% organizacja przeznacza na swoją działalność, w tym na kampanie informacyjne, bez których potencjalna liczba darczyńców zdecydowanie by zmalała. Trudno oszacować, ile zysków z 1% pochłaniają wydatki związane z reklamą. Według “Gazety Prawnej.pl” w przypadku Fundacji Rosy z 6,6 mln zebranych od podatników pieniędzy aż 3,2 mln (czyli ok. 48,48% całej sumy) przeznaczono na pokrycie kosztów związanych z kampanią. Tymczasem Stowarzyszenie Rodziców na rzecz Pomocy Szkołom „Przyjazna szkoła” na sfinansowanie swojej kampanii potrzebowało 16% wszystkich wpływów z 1%.

4) Napastliwe prośby o 1% Spora część internautów narzeka na spamowanie prośbami o przekazanie 1%. Niektórzy przedstawiciele organizacji w swojej gorliwości przypominają napastliwego arabskiego kupca. W zeszłym roku szerokim echem po sieci odbił się film “Ciemna strona organizacji charytatywnych” znanego YouTubera, Krzysztofa “Atora” Woźniaka - twórcy Wideoprezentacji. Vloger otrzymawszy prośbę o przekazanie 1%, zwrócił uwagę na argumentację jej autora. A ta dotyczyła rzekomej sympatii dla jego kanału na YT. Efektem było jednak rozczarowanie - przedstawiciel organizacji nie potrafił odpowiedzieć na żadne pytanie dotyczące twórczości vlogera. Niesmak i uczucie oszustwa pozostało.

ALE: Dla mniejszych organizacji to czasem jedyna droga, by dotrzeć do grona potencjalnych darczyńców. Wykorzystując w tym celu media społecznościowe, nie obciąża się i tak skromnego budżetu fundacji. Jeśli prośba jest grzeczna i stosowna, warto przymknąć na to oko.

5) Najlepsze kąski dla największych Nierównomierne wpływy z 1% nie są dziś żadną tajemnicą. Działacze ze Stowarzyszenia Klon/Jawor zwracają uwagę, że pierwotnie mechanizm 1% miał wzmocnić także organizacje działające lokalnie. Liczby jednak nie kłamią - w Polsce uprawnionych do pozyskiwania środków z 1 proc. jest ponad 8 tys. podmiotów. Rokrocznie większość pieniędzy od podatników trafia do kilkudziesięciu największych ogólnopolskich organizacji. - Oznacza to, że mechanizm 1 proc. przede wszystkim buduje pozycję kilkudziesięciu największych fundacji i stowarzyszeń, w niewielkim natomiast stopniu wzmacnia lokalne organizacje - twierdzą eksperci ze stowarzyszenia Klon/Jawor. Najwięcej środków z 1 proc. zbiera Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą". Z łącznej kwoty 506,6 mln zł przekazanej na rzecz OPP z rozliczenia za 2013 r. ponad 127 mln zł trafiło do tej właśnie organizacji. - Lokalne organizacje nie mogą się przebić ze swoim przekazem - zwraca także uwagę Paweł Łukasiak, prezes zarządu Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce.

ALE: O tym, kto dostaje, decydują podatnicy. Mamy na to realny wpływ, a podział środków nigdy nie będzie sprawiedliwy. Dla będących w potrzebie każde wsparcie jest na wagę złota.

6) 1% i święty spokój Przeznaczając 1%, czujemy się zwolnieni z innych form dobroczynności albo robimy to tylko po to, by “nie dać” państwu. Socjolog, Jan Wygański podkreśla, że: - To nie jest filantropia. Bo nic nie dajemy, a jedynie wskazujemy, komu urząd skarbowy ma przekazać część pieniędzy, które i tak musielibyśmy oddać. (...) Tymczasem to często moralne usprawiedliwienie, niektórzy wprost mówią "nic nie dam, bo już dałem 1 proc.”- Korzystamy tylko z tej formy wsparcia, ponieważ często nie wiemy o innych, bezkosztowych formach pomocy organizacjom. Przykładem może być serwis fundraisingowy, jakim jest FaniMani.pl, działający na zasadzie darmowego pomagania przy okazji zakupów online.

ALE: Cieszy fakt, że liczba podatników przekazujących 1% systematycznie rośnie. W ubiegłym roku 43% Polaków podzieliło się cząstką podatku z wybraną organizacją. To ważne, bo wpływy z tytułu 1% są jednym z ważniejszych źródeł finansowania dla ngo.

7) Kontrowersje wokół subkonta i “handlu” statusem Z jednej strony dzięki subkontom pomoc trafia pod konkretny adres. Z drugiej jednak, w ręku niektórych staje się zwykłym narzędziem zarobkowym. Wynika to z faktu, że do zbierania 1% konieczny jest status OPP. Zastrzeżenia co do zasad przyznawania statusu OPP na łamach ngo.pl zgłaszała m.in. Magdalena Arczewska, socjolog. Niedostarczone w terminie do ministerstwa sprawozdanie z działalności organizacji powoduje utratę tego przywileju. Kilka lat temu Stowarzyszenie “Przyjazna Szkoła” oferowało tego typu “usługi”. Ceną miała być prowizja od wpływów.

ALE: Podatnik może mieć pewność, że 1% zostanie przeznaczony na realizację konkretnego projektu (np. leczenie podopiecznego), a nie na inne statutowe cele organizacji.

Pojedyncze, często skrajne przypadki nie powinny wpływać na całokształt postrzegania trzeciego sektora, a przede wszystkim na realną pomoc, jaka wynika z przekazania środków organizacji. Wielu ekspertów podkreśla, że zmiany w samym mechanizmie 1% są bardzo potrzebne. Dopóki nie zmienimy swojego myślenia o nonprofit, a wszystkie organizacje nie zaczną przestrzegać standardów, krytyka pozostanie nieunikniona. A może po prostu lubimy hejtować?

Przydatne informacje o 1% znajdziecie tutajhttps://fanimani.pl/blog/kategoria/1procent/