Dyskusja o aborcji, którą rozpoczęło tragiczne wydarzenie w Szpitalu Świętej Rodziny, gdzie (jak podają media) dziecko po późnej aborcji nie uzyskało opieki, gdy mimo wszystko urodziło się żywe, przeszła w fazę ostrego konfliktu politycznego. Z jednej strony mamy obrońców życia, którzy zaproponowali ustawę całkowicie delegalizująca aborcję i wprowadzająca jej surową penalizację, a z drugiej strony mamy kontratak skrajnej lewicy, która organizuje manifestacje domagając się aborcji już całkowicie dopuszczalnej. Postaram się przedstawić moje przemyślenia w tej sprawie.
REKLAMA
Po pierwsze: w etycznej ocenie aborcji, nie ma miejsca dla kompromisów. Aborcja z natury rzeczy jest czynem złym. Natomiast reakcja na ten czyn osób postronnych, społeczeństwa i państwa może być zróżnicowana.
Po drugie: mówiąc o aborcji musimy pamiętać, aby wszelkie wypowiedzi w tej sprawie były dokonywane z maksymalną delikatnością. Sprawa ta dotyka bowiem sfery życia, która dla kobiet jest bardzo intymna i wszelkie wypowiedzi pozbawione delikatności są odbierane jako opresja. Trzeba przy tym zawsze pamiętać, że aborcja to nie jest tylko sprawa kobiet. Przede wszystkim jest to sprawa mężczyzn, którzy ponoszą za nią główną winę. To nieodpowiedzialność mężczyzn, ojców dziecka, prowadzi kobiety do rozpaczy. Brak troski o dziecko ze strony jego ojca jest często tą pierwszą i zasadniczą opresją, którą kobieta doświadcza. I tej opresji nie należy mnożyć. Dlatego wszelka dyskusja powinna się zacząć od organizowania przez społeczeństwo i państwo realnej pomocy dla matek dzieci upośledzonych. Dzisiaj Polskę stać na to, aby w przypadku dzieci upośledzonych nie zostawiać rodziców samych sobie.
Po trzecie: nieszczęściem obecnej dyskusji jest to, że odbywa się ona na tle nieprzestrzegania Konstytucji przez PiS, a raczej jej oczywistego łamania, co powoduje, że połączenie medialne obrońców życia z PiS ustawia dyskusję na z góry przegranej pozycji. Nie można bowiem bronić życia poprzez stanowienie prawa, jednocześnie łamiąc to prawo w innym aspekcie i to w sposób gorszący i jawny.
Po czwarte: wsparcie Kościoła dla obrony życia (oczywiste i odwieczne) odbywa się na tle gorszącego poparcia politycznego, którego media katolickie (przede wszystkim Radio Maryja) udzieliły formacji Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich wyborach. Na dodatek publiczne serwituty nowej władzy dla niektórych instytucji kościelnych, takie jak 26 mln dla Fundacji o. Rydzyka lub wyłączenie Kościoła z zakazu obrotu ziemią rolną dodatkowo osłabiają nauczycielski autorytet Kościoła i czynią Kościół w Polsce zakładnikiem obecnie rządzącej opcji politycznej.
Po piąte: dla każdego uczciwego człowieka jest jasne, że sytuacja, w której za nasze publiczne pieniądze i w majestacie prawa dokonuje się aborcji 24 tygodniowego dziecka, a potem, gdy okazuje się, że mimo wszystko przeżyło pozwala mu się skonać, jest zbrodnią poprzez zaniechanie udzielenia pomocy. Nikt również nie może zaprzeczyć, że różnica pomiędzy zabójstwem przez zaniechanie udzielenia pomocy już urodzonemu dziecku, a świadomym pozbawieniem go życia jeszcze w łonie matki jest czysto techniczna. Nie może etycznie dywersyfikować czynu fakt, że aborcję różni od pozostawienia dziecka, aby umarło, jedynie wyjęcie go z łona matki. Ta okoliczność nie wpływa na kwalifikację moralną działania wobec dziecka.
Po szóste: sytuacja, w której w systemie prawnym znajduje się miejsce na tego typu zbrodnie jak ta opisana w pkt. 5 nie może być nazwana satysfakcjonującym kompromisem. Prawo jest zewnętrznym odzwierciedleniem etyki. Ono wyraża to, co my jako zbiorowość uznajemy za dobre lub złe. Nie możemy uznać za dobre tego, co się stało w Szpitalu Świętej Rodziny. W konsekwencji musimy to uznać za złe i jakoś próbować wyeliminować z naszego systemu prawnego te zapisy, które na to zło pozwalają.
Po siódme: wypowiedzi polityków (szczególnie PO) o potrzebie wspierania kompromisu aborcyjnego są czystym zagraniem politycznym, które ma pogłębić kłopoty PiS w związku z propozycją bardzo radykalnych kar dla kobiet złożoną przez obrońców życia. Tak naprawdę tzw. kompromis aborcyjny to nic innego jak skutki realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 roku (Sygn. akt 26/96), który pod przewodnictwem i sprawozdawstwem prof. Andrzeja Zolla uchylił przepisy ustawy zezwalające na aborcję ze względów społecznych, oraz braku realizacji tego wyroku w zakresie pozostałym.
Po ósme: ten pozostały zakres wynika wprost, nie z sentencji wyroku TK, ale z jego uzasadnienia, które w każdym wyroku jest jego integralną częścią. Podano tam: „Podstawowym przepisem, z którego należy wyprowadzać konstytucyjną ochronę życia ludzkiego, jest art. 1 przepisów konstytucyjnych utrzymanych w mocy, w szczególności zaś zasada demokratycznego państwa prawnego. Państwo takie realizuje się bowiem wyłącznie jako wspólnota ludzi, i tylko ludzie mogą być właściwymi podmiotami praw i obowiązków stanowionych w takim państwie. Podstawowym przymiotem człowieka jest jego życie. Pozbawienie życia unicestwia więc równocześnie człowieka, jako podmiot praw i obowiązków. Jeżeli treścią zasady państwa prawa jest zespół podstawowych dyrektyw wyprowadzanych z istoty demokratycznie stanowionego prawa, a gwarantujących minimum jego sprawiedliwości, to pierwszą taką dyrektywą musi być respektowanie w państwie prawa wartości, bez której wykluczona jest wszelka podmiotowość prawna, tj. życia ludzkiego od początków jego powstania. Demokratyczne państwo prawa jako naczelną wartość stawia człowieka i dobra dla niego najcenniejsze. Dobrem takim jest życie, które w demokratycznym państwie prawa musi pozostawać pod ochroną konstytucyjną w każdym stadium jego rozwoju.
Wartość konstytucyjnie chronionego dobra prawnego jakim jest życie ludzkie, w tym życie rozwijające się w fazie prenatalnej, nie może być różnicowana. Brak jest bowiem dostatecznie precyzyjnych i uzasadnionych kryteriów pozwalających na dokonanie takiego zróżnicowania w zależności od fazy rozwojowej ludzkiego życia. Od momentu powstania życie ludzkie staje się więc wartością chronioną konstytucyjnie. Dotyczy to także fazy prenatalnej.”
Po dziewiąte: PO cynicznie wykorzystując kłopoty PiS traci okazję do zaproponowania realizacji wyroku TK, (z którym część polityków tej partii się nie zgadza) i wprowadzenia prawdziwego kompromisu w sprawie aborcji. W cytowanym wyżej fragmencie wyroku TK wyraźnie uznał, że życie człowieka podlega ochronie już w fazie prenatalnej. Brak tej ochrony w polskim systemie prawnym jest więc brakiem realizacji wyroku TK (a cała opozycja słusznie mówi teraz o podobnym braku realizacji wyroków TK przez Rząd i Prezydenta!).
Po dziesiąte: realizacja wyroku TK nie musi oznaczać penalizacji kobiet!!! Wizja systemu prawnego, która opiera się wyłącznie na prawie karnym jest błędna. Prawo ma też funkcję wychowawczą. Pewne czyny ocenia negatywnie, ale nie zawsze karze je sankcją karną. Nadto w tej sprawie, wydaje się, że ważniejsza jest wychowawcza funkcja prawa, niż sankcja karna. W dzisiejszej bowiem rzeczywistości uzyskanie dostępu do legalnej aborcji u naszych sąsiadów nie jest żadnym problemem. Stąd lepszym efektem w odniesieniu do pozostałych wyjątków aborcyjnych byłyby środki łagodne, które jednak nie będą oznaczały akceptacji prawa i państwa dla zła moralnego. Z czasem prawo ujawni swą wychowawczą funkcję i zjawisko aborcji zacznie się ograniczać.
Po jedenaste: nowy kompromis mógłby wyglądać w ten sposób, że w przypadku ciąży z gwałtu lub ciężkiego uszkodzenia płodu (minister zdrowia mógłby tutaj określić zawężająco tę ostatnią kwestię), aborcja nie podlegałaby sankcjom prawa karnego, ale też nie byłaby wykonywana w szpitalach legalnie i na koszt społeczeństwa. Trzeci przypadek, czyli zagrożenie życia matki lub poważnego naruszenia jej zdrowia, w ogóle w obecnym stanie prawnym już ma wyłączoną karalność, nawet bez ustawy aborcyjnej, ze względu na przepisy o działaniu w stanie wyższej konieczności.
Po dwunaste: bardzo niebezpiecznym dla opozycji jest łączenie protestów przeciwko łamaniu prawa przez PiS z protestami przeciwko propozycji zakazania aborcji. Jeżeli wyborcy będą mieli alternatywę w postaci: rządy PiS, albo rządy skrajnej, proaborcyjnej lewicy to PiS będzie rządził dekady. W Polsce bowiem od lat rośnie poparcie dla poglądów prawicowych i marzenia niektórych mediów i środowisk, że na tle oporu wobec łamania prawa przez PiS zbudują przechył w lewo skończą się tym, że utrwalą władzę Jarosława Kaczyńskiego.
Jest obecnie zarówno w interesie PiS jak i PO zawrzeć kompromis aborcyjny, który będzie pełną realizacją wyroku TK z 1997. Należałoby zawrzeć taki kompromis szybko, aby sprawa ta nie spowodowała wyrośnięcia nastrojów społecznych, które pozwolą na scenę polityczną wejść ugrupowaniom skrajnie lewicowym.
Wpis pochodzi ze strony Roman Giertych - strona oficjalna
