Ostanie minuty rozmów w kokpicie przed katastrofą powinny obalić teorię spisku. Ale nie będzie to takie proste.
Ostanie minuty rozmów w kokpicie przed katastrofą powinny obalić teorię spisku. Ale nie będzie to takie proste. wikipedia.pl

Dzień po szóstej rocznicy tragedii smoleńskiej – dla polityków PiS od lat wydarzeniu politycznemu, które ma nadal dzielić Polaków, TVN 24 w magazynie „Czarno na białym” odtworzono dźwięk w poprawionej jakości cyfrowej, obrazujący 38 ostatnich minut lotu tupolewa. To odtworzenie wstrząsających, dramatycznych wydarzeń oraz wielkiego napięcia, jakie panowało wśród załogi w kokpicie samolotu. Tuż przed katastrofą piloci słyszą – „Będziemy lądować aż do skutku”. Co udowodni nowo powołana komisja Macierewicza? Kto jest winny śmierci 96 osób? Przed nami kontynuacja "teorii spisku".

REKLAMA

To najczytelniejsza do tej pory wersja z czarnych skrzynek i jeden z ostatnich dowodów prokuratorów.

Białoruski kontroler z Mińska informuje polską załogę o widoczności 400 metrów oraz mgle. Załoga reaguje nerwowo, zdając sobie sprawę, że lądowanie w takich warunkach jest nierealne. Po chwili odzywa się nawigator z wieży w Smoleńsku i pyta ile jeszcze mają paliwa oraz jakie zapasowe lotniska są w pobliżu. Dowódca odpowiada, że Witebsk i Mińsk. Szesnaście minut przed katastrofą załoga Tu - 154 dostaje najważniejsze ostrzeżenie. Odzywa się polski Jak – 40 z dziennikarzami na pokładzie. Załoga rządowego tupolewa dopytuje, czy udało im się już wylądować. Otrzymują wiadomość, że samolot jest już na lotnisku i drugą ważną informację. „…możecie spróbować, ale jeżeli wam się nie uda za drugim razem, to proponuję wam lecieć na przykład do Moskwy albo gdzieś" - kończy dowódca Jaka.

Piloci tupolewa, widząc co się dzieje przekazują sobie informacje, że nie dadzą rady „usiąść”. Mówią dyrektorowi protokołu dyplomatycznego, że spróbują podejść do lądowania, ale "prawdopodobnie nic z tego nie będzie". - Będziemy próbować do skutku - odpowiada dyrektor. Z nagrań wynika, że do kabiny co chwila ktoś wchodzi. Pod koniec lotu osoba postronna, według niektórych ekspertów to dowódca sił powietrznych, prawidłowo odczytuje wysokość i zachęca do lądowania.

Cztery minuty przed katastrofą pada kolejne ostrzeżenie. - "Arek, teraz widać dwieście" - mówi technik Jaka. Mimo że pilot tupolewa zgodnie z przepisami nie powinien lądować przy widoczności poniżej 1500 metrów, załoga decyduje się „posadzić” samolot, kontynuując zniżanie. - "400 metrów" - mówi nawigator. - "Ktoś tu zawinił" - dodaje inny głos. - "Mówisz do widzenia" - mówi drugi pilot. - "Nieee, ktoś za to beknie" - dodaje dowódca. - Pomysły! - kwituje dowódca sił powietrznych. Dwadzieścia sekund później zaczyna się ostatnie odliczanie. Tempo zniżania samolotu jest stanowczo za szybkie. To tak, jakby maszyna z każdą sekundą opadała o dwa piętra. - "Dochodź wolniej" - mówi drugi pilot. Samolot spada coraz szybciej. -" Ku...a mać!" - słychać dowódcę. To ostatnie słowa, jakie padły w kokpicie przed katastrofą.

"Tak, przebaczenie jest potrzebne, ale przebaczenie po przyznaniu się do winy i po wymierzeniu odpowiedniej kary. To jest nam potrzebne” – powiedział podczas rocznicy smoleńskiej Jarosław Kaczyński, odnosząc się do katastrofy. Komu chce przebaczać po przyznaniu się do winy po wymierzeniu odpowiedniej kary prezes PiS...?

Antonii Macierewicz przez ostatnie lata wyjaśniania „katastrofy smoleńskiej”, a właściwie nieobiektywnego forsowania teorii zamachu,słynnej brzozy, wybuchów na pokładzie tupolewa, nie wyjaśnił nic. Wprowadził jedynie zamieszanie i wielki chaos. Jeszcze przed powołaniem kolejnej komisji, jako winnych tragedii smoleńskiej wskazał Rosjan. Kiedy Kreml natychmiast ostro zareagował, takie słowa jak „zamach smoleński” już nie padają. Ale przecież równie dobrze do katastrofy mógł ktoś doprowadzić…

Słowa Kaczyńskiego z 10 kwietnia 2016 roku, to nic innego, jak szukanie sprawcy, wroga, który gdzieś się czai. Jest to paranoiczne wykorzystywanie wielkiej tragedii narodowej do nakręcania spirali strachu, budowania wspólnoty wyznawców spisku. Miesięcznice są tylko cementowaniem tej wspólnoty wyuczonej w mowie nienawiści. Nie ważne kim jest wróg. On jest zły do szpiku kości, a komisja Antoniego Macierewicza wytropi go. Nie wiadomo kiedy, ale będzie tropić aż do skutku.

Zarejestrowana rozmowa z 38 ostatnich minut lotu tupolewa również będzie zapewne negowana przez szefa MON. Niewykluczone, że jego zdaniem, będzie podrobiona, zmanipulowana, niepełna, a zdania wyrwane z kontekstu. Będzie upierał się przy tym, aby Polacy nigdy nie dowiedzieli się prawdy. A prawda jest w czarnych skrzynkach.

Z zapisów wyraźnie wynika, że załoga tupolewa z 96 osobami na pokładzie została zmuszona do lądowania, mimo wielu ostrzeżeń, mimo swojego doświadczenia, które wyraźnie podpowiadało pilotom, aby pod żadnym pozorem nie lądować. Co więcej. Być może, gdyby nieasekuranckie działanie w tej sprawie rządu PO – PSL, winny wywierania presji na polską delegację zostałby już wskazany palcem kilka lat temu.