x x x
Żydowski cmentarz pod Leningradem. Krzywy płot z przegniłej dykty. Za krzywym płotem leżą razem prawnicy, handlowcy, muzycy i rewolucjoniści.
Dla siebie śpiewali. Dla siebie oszczędzali. Dla innych umierali. Ale wcześniej płacili podatki, szanowali przełożonych, i na tym świecie, beznadziejnie materialnym, objaśniali Talmud, pozostając idealistami.
Może widzieli więcej. A może wierzyli ślepo. Ale uczyli dzieci cierpliwości i uporu. I nie siali pszenicy. Nigdy nie siali pszenicy. Po prostu sami kładli się w zimnej ziemi jak ziarna. I na zawsze zasypiali. Potem zasypywano ich ziemią, zapalano znicze, a w dzień zaduszny głodni starcy wysokimi głosami, dusząc się z głodu, krzyczeli o spokoju. I uzyskiwali go poprzez rozkład materii.
Niczego nie pamiętając. Niczego nie zapominając. Za krzywym płotem z przegniłej dykty, cztery kilometry od pętli tramwaju.
1958
