Dziwnie ostatnio wygląda polska polityka. Nie powiem słowa o PiS i prezesie. Tu jest wszystko jasne. Są skuteczni, do tego im rośnie (najczęściej i najwięcej w rządowym CBOS-ie, ale zawsze).

REKLAMA

Martwi mnie kondycja i jakość opozycji. Zwłaszcza tej parlamentarnej. Przede wszystkim dlatego, że jej nie ma. Takie momenty, jak wczorajsze głosowanie w Parlamencie Europejskim i jego wynik, dawały liderom, Platformie i Nowoczesnej, doskonałą okazję do tego, aby stanąć po właściwej stronie i wyjaśnić, czy "ktoś” naprawdę miesza się w polskie sprawy, a także pokazać, że godząc się na członkostwo w UE i podpisując traktaty (Kaczyńscy) sami akceptujemy procedury unijne. Te przyjemne i te mniej fajne.

Do tej pory polscy posłowie ze wszystkich frakcji, wiele razy wtykali nos w "cudze" sprawy. I wtedy z tym nie było problemu. Tymczasem Schetyna i Petru zniknęli. Wczoraj była doskonała okazja, by pokazać się razem i zagrzmieć.

Opozycja mogła też zwrócić uwagę opinii publicznej, że koalicja w PE krytykująca polski rząd znaczne wychodzi poza standardy europejskich kompromisów. Sięgam pamięcią wstecz i nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek w jednym szeregu stanęli liberałowie (ALDE) i skrajna niemiecka lewica (GUE)! No, może wyjątkiem była rzeź na Majdanie. Jednak już w sprawach Rosji nie sposób było się dogadać.

Wczorajsze głosowanie to zaledwie preludium. Punkt 10 rezolucji zachęca Komisję do kontynuowania dialogu z polskimi władzami w "innych" sprawach:

(Parlament Europejski) wyraża nadzieję, że zorganizowany dialog między polskim rządem i Komisją sprawi, że polski rząd zmieni także inne podjęte przez siebie decyzje, które wzbudziły obawy co do ich prawomocności i potencjalnego wpływu na podstawowe prawa;

A więc będzie się działo!