Przed PiS najcięższe kilka tygodni.
Przed PiS najcięższe kilka tygodni. Źródło: tvparlament

Wydawałoby się , że Rodzina 500 plus, chwilowe ocieplenie wizerunku i zaproszenie opozycji do pokojowego dialogu oraz obietnice prezesa o rozwiązaniu paraliżu konstytucyjnego, podniosą sondaże PiS. Tymczasem partia Kaczyńskiego w ciągu ostatniego miesiąca straciła 5 proc. Według IBRIS rządzące ugrupowanie może liczyć obecnie na 28 proc. poparcia, a to może jeszcze spadać. Kaczyński nie ma po prostu pomysłu na Polskę. Polityka PiS zaczęła żyć własnym życiem.

REKLAMA

Przypomina to okręt za sterami, którego stoi człowiek nie mający pojęcia dokąd płynie. Polityka rządu bez planów toczy się z dnia na dzień i głównie polega na tłumaczeniu się z błędów. Zresztą bardzo nieudolnie. Premier Beata Szydło nie potrafi wyjść obronną ręką z żadnej kryzysowej sytuacji. Co więcej. Pogrąża się raz po raz.

Okazało się, że cześć elektoratu lewicowego szybko opuściło PiS, ponieważ nie zagłosowali na partię, tylko na pakiet socjalny. Ani po przegłosowaniu ustawy Rodzina 500 plus, a nawet po 1 kwietnia, kiedy ruszyło składanie wniosków, PiS nie zyskał nawet pół procenta. Kolejni zawiedzeni wyborcy to mieszkańcy małych miejscowości i wsi. Ustawa o obrocie ziemią nie dotknęła jeszcze rolników, ale roczne dopłaty już tak. Mieli je otrzymać, tak jak dotychczas, w styczniu. Tymczasem dopłaty wstrzymano do czerwca. Górnicy zerwali negocjacje z rządem. Nie godzą się na pozbawienie ich dodatków do wypłat podstawowych i grożą protestami. Marsz na stolicę zapowiada Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Jarosława Kaczyńskiego przerosło to wszystko. Tuż przed wizytą w Polsce wiceszefa Komisji Europejskiej oraz sekretarza generalnego Rady Europy, prezes odegrał swoją rolę otwartego na dialog z opozycją „fana” Unii Europejskiej. Po wizycie PiS wrócił na swoją ścieżkę o zagrożonej suwerenności i niepodległości Polski. Odbiór społeczny jest jednoznaczny - PiS kręci, a kompromis a'la Kaczyński, to zgoda tylko na jego warunki.

Kłamstwo stało się podstawą polityki PiS. Po ogłoszeniu środowej rezolucji przez Parlament Europejski, cytowanej do południa przez media, premier Beata Szydło w wieczornym wywiadzie w TVP Info znów próbowała zrobić z ludzi idiotów, mówiąc: - „To nie jest rezolucja przeciwko Beacie Szydło, przeciwko rządowi polskiemu, to jest rezolucja przeciwko polskiemu państwu". W rzeczywistości PE wskazuje winnych sytuacji w Polsce.

Posłowie uważają, że działania podejmowane przez polski rząd i prezydenta RP doprowadziły do faktycznego paraliżu Trybunału Konstytucyjnego, a tym samym do zagrożenia dla demokracji, praw człowieka i praworządności w Polsce. Parlament Europejski wezwał polskie władze do bezzwłocznego opublikowania i wdrożenia orzeczeń Trybunału zgodnie z zaleceniami Komisji Weneckiej (ciała doradczego Rady Europy)”. W rezolucji nawet raz nie padają słowa o działaniu przeciwko państwu polskiemu.

Parlament Europejski wezwał również do zastosowania się pisowskich władz do innych zaleceń Komisji Weneckiej, czyli wycofania się z podjętych ustaw niezgodnych z Konstytucją RP. Wycofanie się z jednej z nowel pozbawia Zbigniewa Ziobrę scentralizowanej władzy nad prokuraturami oraz łączenia funkcji prokuratora generalnego z ministrem sprawiedliwości. Ponad to PiS wezwano do wycofania się z ustawy medialnej, inwigilacyjnej czy o służbie cywilnej. Jeśli rząd nie dostosuje się do wytycznych Komisji Europejskiej, ta wyznaczy premier Szydło termin.

Polski episkopat ustawą aborcyjną w takiej formie podrzucił Kaczyńskiemu gorącego ziemniaka. Polki w różnym wieku zjednoczyły się w wielki ruch. Te zapisy ewidentnie łamią prawa człowieka. Są zagrożeniem dla zdrowia i życia kobiet. KE również wzięła to na celownik. Nowy projekt obywatelski ustawy liberalizującej aborcję trafił już do laski marszałkowskiej. A złożyły go osoby najbardziej zainteresowane, czyli kobiety.

Dlaczego PiS będzie nadal tracił poparcie? Wyborcy jak na dłoni widzą konflikt prezesa z prezydentem. Ponad to po ostatnim głosowaniu nad powołaniem nowego sędziego TK desygnowanego przez PiS, partia Kaczyńskiego zaliczyła wizerunkowy upadek. Do tej pory PiS kreowane w oczach opinii publicznej, jako niezniszczalna, niepokonana siła polityczna, okazała się słaba, jak nigdy dotąd. Podczas ważnego dla Kaczyńskiego głosowania zabrakło w sali sejmowej dziesięciu posłów PiS (dwóch usprawiedliwiło swoją nieobecność). Przypadek? Nie sądzę. Jeden z parlamentarzystów był na terenie sejmu. Tłumaczył później z rozbrajającą szczerością, że podczas głosowania musiał wyjść akurat do… toalety.

Na sali było 227 posłów Kaczyńskiego. Aby było kworum musiało być ich 230. Opozycja znalazła na to sposób. Wszystkie ugrupowania miały nie głosować. W ostatniej chwili karty do głosowania wyciągnęło siedmiu posłów z Kukiz’15. PO, Nowoczesna i PSL przycisnęły guziki przeciw w ostatniej chwili. Paweł Kukiz wyrzucił natychmiast z klubu Małgorzatę Zwiercan i Kornela Morawieckiego. Posłanka zagłosowała za Morawieckiego na jego prośbę.

Poza tym wyborcy widzą Kaczyńskiego i PiS jako przegranych i wyjątkowo niebezpiecznych dla Polski ludzi. Wszystkie ugrupowania opozycyjne, różniące się przecież poglądami, stanęły w jednym szeregu przeciwko pisowskiej władzy, co zdarza się pierwszy raz po 1989 roku. Czy ruch Kukiza’15 można nazwać „świniami oderwanymi od koryta”? Oczywiście, że nie. Są w sejmie pierwszy raz.

W PiS dochodzi do kłótni, podziałów, zarówno w sejmie, jak i w rządzie. Prezes zaczyna obwiniać ludzi za nieskuteczność, niekompetencje i przy okazji za swoje niepowodzenia. Rezolucja unijna zaostrzy tylko konflikt.

Kiedyś ktoś mądrze powiedział – jeśli chcecie, żeby władza PiS upadła, dajcie im rządzić. Jeżeli sondaże PiS będą leciały na łeb na szyję, z klubu parlamentarnego będą odchodzić posłowie. A w ciągu kolejnych tygodni partia Kaczyńskiego zaliczy kumulację problemów. Sondaże mogą spaść nawet poniżej 20 proc. To będzie ostatni upadek Kaczyńskiego, z którego już się nie podniesie.

IBRIS obsługiwał wieczór wyborczy 25 października 2015 roku. Oficjalne wyniki nieznacznie różniły się od prognoz pracowni.