Jarosław Kaczyński jest absolutnym mistrzem tzw. działania na mitach. Smoleńsk, Bóg ojciec i Rydzyk ojciec, Lech i Maria, wina i kara, zdrada, złodzieje, obcy, zagrożenie, morderstwo, śmierć. Można poświęcić nie jeden tekst rozebraniu tych mitów, których tak łaknie sfrustrowana część społeczeństwa. Ale może warto przyjrzeć się nowej mitologii, w którą obrasta lider KOD-u, Mateusz Kijowski, ciesząc tym spragnionych nietykalnego wodza oraz samego Jarosława Kaczyńskiego. Panie Mateuszu Kijowski, Pan chce wygrać z mistrzem?
W maleńkiej wsi, w biednym, głównie PiS-owskim świętokrzyskiem, licealiści zrobili przedstawienie o księdzu proboszczu. Ów kościelny dostojnik, relegowany na koniec świata z Rzymu (za co - nie wiadomo) zgromił z ambony mieszkańców wioski, w której w post odbywał się bal. A w zasadzie „balik”, bo tak tamtejsi z dziada pradziada nazywają pomniejsze uroczystości, w tym przypadku Dzień Kobiet. Nie mniej wszyscy mieszkańcy wsi P. wyzwani zostali od pogan. My, mieszkańcy miast, możemy sobie tylko wyobrazić jaki to wstyd dla każdej babiny i noworodka ze wsi P. Młodzież zrobiła to, co umie najlepiej - wyśmiała proboszcza, jego przywary, pychę i zarozumiałość oraz „donosiciela”, który w najlepsze tańcował na baliku. Dwa dni później, w dniu przedstawienia wszystko szło, jak na próbach. Z jednym małym wyjątkiem, w finale nie ma słowa o poganach, a ksiądz dobrodziej raczej ubolewa nad brakiem zaproszenia i jego do postnej zabawy. Szybko wyjaśniło się, że interweniowała jedna z mam, nauczycielka z tamtejszego LO zresztą - ocenzurowała teatr, nauczyła młodych, co wolno, komu wolno i, że w zasadzie nic nie wolno. Piękne podwaliny pod nowe pokolenie wyborców Ojca Prezesa. Fakty nie przystają do mitu dobrego księdza, wysłannika Boga. Więc tym gorzej dla faktów.
Kilka dni temu, w fejsbukowej grupie KOD ogłosiłam, że zapraszam KOD-owe ‚„małolaty” na specjalny wakacyjny obóz Nastolatki Przeciw Przemocy. Pomysł urodził się z potrzeby chwili, bowiem nasze właśnie, nie raz nieochrzczone, nieuczące się religii, nieprzystające dzieci, spotyka ostracyzm, mobbing i wszystkie inne formy przemocy ze strony rówieśników i nauczycieli. Nie potrafią się przed tym bronić, bo przecież na chamstwo i manipulację nie działa dobre wychowanie. Jeszcze za poprzedniej władzy udało się powstrzymać najazd imperium medialnego Rydzyka na publiczne szkoły ponadpodstawowe, bo nieodżałowana minister edukacji, Joanna Kluzik-Rostkowska, po przeczytaniu mojego tekstu w natemat.pl zareagowała tak, jak moglibyśmy tylko pomarzyć - merytorycznie , szybko i skutecznie. Cała historia tu. Pomimo, że z nadmiaru liczby chętnych na obóz musiałam wprowadzić dodatkowe sito rekrutacyjne, z KOD nie zgłosił się nikt. Dwie osoby udostępniły informację dalej, kilka polubiło, ale żadna tam praca u podstaw nie wzburzyła niczego w szklance wody. To nudne fakty, jakieś tam nic nie znaczące działania. Za to wystarczyło dotknąć mitu.
Wczoraj, w komentarzu do wyważonej wypowiedzi jednego z KOD-owców o kolejnym miałkim występie telewizyjnym lidera KOD, Mateusza Kijowskiego napisałam, że wspomnianemu panu brak charyzmy, żadną myślą mnie nie olśnił jak dotąd, a kłopoty z płaceniem alimentów nie budują pozytywnego wizerunku „postrachu na Kaczyńskiego”. Potrzebujemy charyzmatycznego lidera, na przykład Władysława Frasyniuka. Gdzie jak gdzie, ale „po naszej stronie” chyba można mówić co się myśli, powołując się na ogólnie znane fakty? Tak więc nie można. Nic to, że podając definicję charyzmy przywołałam Jacka Kuronia, Marka Edelmana, Władysława Frasyniuka. O sprawie alimentów mówić nie wolno, bo „Oni monitorują naszą grupę”, tak jakby „oni” nie znali faktów z życia Kijowskiego. „Plotki”, „prasa brukowa”, „Mateusz ma taką taktykę, żeby nic mówić” „Istnieje genialna strategia Pana Mateusza”, a jego „życie prywatne jest jego prywatną sprawą” dowiedzieliśmy się. Grupę KOD opuściłam, czas jest bezcenny. Nieopodal, w PiS, prezes tej partii budując znacznie silniejsze mity, po ośmiu latach cierpliwego dostawania łupnia, wygrał wybory, pogrążając resztę z kretesem. Bo my, ludzie potrzebujemy mitów, baśni i legend. Kiedy wierzymy, że oto znalazł się zbawca, który nas poprowadzi, zrobimy dla niego wszystko. Będziemy cenzurować, ukrywać prawdę, kłamać, pluć, tupać i strzelać, bo nasz Ojciec jest święty.
Podobnie było ponad dwadzieścia lat temu w Unii Demokratycznej - frakcja młodych została szybko zmarginalizowana, bo wszystkie odpowiedzi znali bohaterowie - ludzie legendy, którzy jednak nie dali sobie rady pod naporem rzeczywistości. A już i wtedy tworzył ją Jarosław Kaczyński, który z mitów zbudował imperium, a teraz przekuwa je w fakty i akty, także prawne.
Jak pokazało wczorajsze skromne doświadczenie fejsbukowe, ale i widać w rozlicznych rozmowach i publikach, w KOD jest także dużo myślących ludzi, którzy mają silną potrzebę jasnych określeń, a nade wszystko działania. Nie wystarcza im piękny, ubogi Pan w telewizji, szukają sprawnych, charyzmatycznych liderów, zadają pytania, chcą odpowiedzi. Dzięki nim budują swoje imperia wszystkie organizacje, tak powstał Apple, tak rządzi PiS. Bo i w PiS cała mitologia przekłada się na konkrety - wysokie stanowiska, akty prawne i ogromne pieniądze.
Fakty są takie, że samo straszenie PiS nie wystarcza, na krótką owszem, ale nie na dłuższą metę. Boleśnie przekonała się o tym Platforma, która w rządzeniu zgubiła lewą nogę, ta zaś w swoje nadzieje ulokowała w Jarosławie Kaczyńskim. Po wyjeździe mitycznego (sic!) Tuska, PO nie miała żadnych szans. Już za chwilę będziemy machać na pożegnanie Unii Europejskiej, różnorodność poglądów zostanie ocenzurowana, Kościół zabierze nam ziemię i godność, nasze dzieci będą rodzić dzieci, a na lekcjach WF uczyć się strzelać do uchodźców. Tak, boję się. I wiem, co robić. Jestem nie tylko blogerką, publicystą i informatykiem, ale praktykiem z ponad 20-letnim stażem w pracy z ludźmi na rzecz organizacji pozarządowych i biznesu. Latami pracowałam za darmo i zdobywałam doświadczenie. Można usłyszeć mnie w radio w mało spektakularnych audycjach o wychowywaniu, ale i przeciwdziałaniu przemocy wobec dzieci.
Panie Mateuszu, zrobił Pan najgorszą z możliwych rzeczy - podzielił Pan KOD na dwa KOD-y, jeden dworski, drugi antydworski. KOD powinien łączyć wszystkich, którzy chcą budować, demokratyczne, nowoczesne państwo, w którym żyć będziemy godnie, którego nie będziemy się wstydzić. Może Pan moje zdanie, jak wiele innych, zignorować, ale niech się pan nie zdziwi jak tuż pod Pana uśmiechniętym noskiem powstanie realna siła zdolna do oporu. Nie przed pańskim dworem, ale przed niedemokratyczną władzą. To znacznie poważniejsza sprawa niż pańskie grzeszki.
joannakonieczna.pl
