Terroryzm, ataki terrorystyczne, terroryści oraz działania obronne i niszczące to zjawiska, które są najczęstszym tematem mediów.
Terroryzm, ataki terrorystyczne, terroryści oraz działania obronne i niszczące to zjawiska, które są najczęstszym tematem mediów. Fot. Shutterstock.com

„Media są najlepszym przyjacielem terrorystów (…) akt terroru sam w sobie nic nie znaczy, publicity jest wszystkim”. Tak stwierdził Walter Laquer na łamach magazynu „Harpers” w 1976 roku. Z kolei Brian Jenkins, ekspert do spraw terroryzmu i bezpieczeństwa w RAND Corporation, sformułował w 1974 roku tezę, że „terroryzm to teatr”, a zamachy są tak planowane i przygotowane, aby przyciągnąć jak największą uwagę mediów.

REKLAMA

Terroryzm vs „czwarta władza”

Media to najistotniejsze spoiwo łączące terrorystów, opinię publiczną, rządy oraz akty przemocy. Współzależność mass mediów i terroryzmu obserwujemy już od 1972 roku, kiedy to Czarny Wrzesień wziął jako zakładników 11 izraelskich sportowców podczas olimpiady w Monachium. Od tamtej pory terroryzm odbywa się w głównej mierze poprzez globalne mass media.

Zamachy terrorystyczne przeprowadzane są obecnie niemal w całej Europie. Dlaczego nie w Polsce? Ponieważ nasz kraj nie wzbudza takiego zainteresowania opinii światowej, jak choćby Londyn, Paryż czy Nowy Jork. Ekonomia terroryzmu jest zawsze taka sama. Terroryści atakują najczęściej tam, gdzie uda im się wzniecić jak największy strach, a lokalne i światowe media będą powielać informacje, analizując, spekulując i odtwarzając zaistniałe wydarzenia przez kilka kolejnych tygodni. Takie działania to nic innego, jak napędzanie spirali strachu, na której najbardziej zależy terrorystom. Obrazy przemocy powielane setki razy w eterze stają się same w sobie wystarczającym i długotrwałym narzędziem terroru.

Sensacja czy rzetelna informacja?

Margaret Thatcher powiedziała kiedyś, że „demokracje muszą znaleźć sposoby unicestwienia terrorystów poprzez odcięcie tlenu publicity, od którego oni są uzależnieni”. Dla terrorystów zabijanie konkretnych osób nie jest tak atrakcyjne, jak globalne zastraszenie opinii publicznej. Psychologiczne oddziaływanie na naszą wyobraźnię w postaci manipulacji strachem i informacją to prawdziwy cel działań grup terrorystycznych. Swój sukces w akcjach terrorystycznych mierzą m.in. ilością czasu, jaki poświęcają im niezależne światowe media.

Fragmentaryczny, sensacyjny, a wręcz spektakularny sposób prezentowania ataków terrorystycznych przez kanały informacyjne nieświadomie wspiera żądania terrorystów, promując jednocześnie ich ideologię. Walka o widza i jak największą oglądalność, sprzedaż własnego kanału telewizyjnego, radiowego czy też tytułu prasowego sprawia, że właściciele mediów oraz dziennikarze poświęcają jak najwięcej czasu antenowego na relacjonowanie zamachów terrorystycznych, ponieważ „gorący news” zawsze się sprzeda.

W wyścigu o widza, podczas relacjonowania brutalnych aktów terroru, łamane są bardzo często wszelkie normy etyczne, ingeruje się w czyjąś prywatność, widoczny jest brak szacunku dla ludzkiego cierpienia, a zbiorową tragedię przedstawia się w sposób atrakcyjny i efektowny. Tego rodzaju praktyki mogą prowadzić jedynie do wywołania ogólnospołecznej znieczulicy na ludzkie cierpienie i śmierć.

Niebezpieczna symbioza

Terroryści również idą z duchem czasu. Mają własne stacje telewizyjne, radiowe i tytuły prasowe, a także potrafią umiejętnie posługiwać się tymi niezależnymi od nich. Niemal wszystkie ugrupowania terrorystyczne - muzułmańskie, nacjonalistyczne, czy też nazistowskie, posiadają własne witryny internetowe. Jest to dla nich medium o wiele tańsze od tradycyjnych środków masowego przekazu o globalnym zasięgu, stanowiące doskonały kanał propagandy i promocji, a także planowania zamachów terrorystycznych na całym świecie.

Mezalians pomiędzy mass mediami a terroryzmem jest w istocie paradoksalny i bardzo złożony. Z jednej strony rozgłos pozwala skupić uwagę opinii publicznej na organizacji terrorystycznej, wzmacnia jej morale i pozwala przyciągnąć do jej szeregów nowych zwolenników. Z drugiej zaś strony publicity jest zgubne dla działalności terrorystycznej, ponieważ mobilizuje i jednoczy oburzoną opinię publiczną przeciwko ekstremizmowi islamskiemu oraz wszelkim innym grupom ideologicznym prowadzącym swoją działalność za pomocą ogólnoświatowego terroru.

Czy media powinny milczeć na temat terroryzmu? Przypuszczalnie nie. Ważną kwestią jest natomiast to, w jaki sposób o nim mówią. Należy bowiem pamiętać, że istnieje cienka granica między informowaniem o terroryzmie a propagowaniem idei terroryzmu.

Źródło: