- Pan minister Czabański, występując w obronie kultury, co zresztą powinien, bo jest wiceministrem kultury, zachował się daleko od jakichkolwiek standardów kulturalnych. To raz. Chciałabym też, żeby pan minister się nauczył, że nie macha się palcem na posłów i że się nie trzyma ręki w kieszeni, bo to też nie jest dowód kultury – pouczała dziś z mównicy sejmowej posłana Iwona Śledzińska-Katarasińska. Może inni wzięliby z niej przykład i też zaczęli uczyć polityków zasad savoir-vivre. To zapomniana, ale jakże pożyteczna sztuka.
Gdy oglądam polityków w telewizji, zwłaszcza tych z prawej strony, to czasami mam wrażenie, że najechała na nas banda barbarzyńców. Brak jakiejkolwiek ogłady jest wręcz porażający. A zważywszy, że na czele tej grupy stoi inteligent z Żoliborza, to zaczyna dumą mnie napawać, że mieszkam na Grochowie. Wiceminister kultury na mównicy sejmowej z ręką w kieszeni i machający palcem to w zasadzie nic przy innych członkach PiS, którzy zabierali publicznie głos w tym tygodniu. - Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy - powiedziała posłanka PiS Beata Mazurek o sędziach Najwyższego. - Niech się wynoszą do domu. Mnie to już denerwuje, niech sobie zjeżdżają do Niemiec. Tam prawa kobiet są naruszane, gwałcą je na prawo i lewo uchodźcy – skomentowała posłanka PiS Krystyna Pawłowicz wizytę członków Komisji Weneckiej w Polsce. A tak na marginesie, to jak na nią to było i tak łagodnie. Prawo Kopernika mówi, że pieniądz słabszy wypiera gorszy. W kulturze osobistej działa podobna zasada. Chamstwo wypiera kulturę osobistą. A my na to pozwalamy! Mówi się co prawda, że nie należy żałować róż, gdy płonie las, ale czy wyobrażacie sobie świat bez róż? Dziś Iwona Śledzińska-Katarasińska dała lekcję dobrego wychowania Krzysztofowi Czabańskiemu. Jakiś czas temu Ryszard Petru wyjaśnił Krystynie Pawłowicz, żeby nie stukała się w łeb, gdy inni mówią. Więcej takich szkoleń. Jasne, że nie od razu zadziała, bo jak nie nauczyła mama, jak nie nauczył tata, to na starość trudno przyswajać nowe zwyczaje, zwłaszcza te niebarbarzyńskie. Ale uczymy ich. Może do któregoś z nieokrzesanych posłów wreszcie dotrze, że po prostu nie wypada. Iwona Leończuk
