W kodeksie karnym istnieje przestępstwo oszustwa polegające na tym, że sprawca w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inna osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd lub wyzyskania błędu. Przyszedł nam ten przepis do głowy po przeczytaniu listu Ministra Finansów pana Pawła Szałamachy, doktora nauk prawnych, do Prezesa Trybunału Konstytucyjnego pana prof. Andrzeja Rzeplińskiego. Skąd to skojarzenie? Otóż motywem napisania listu była – tak wnioskujemy - obawa ministra przed obniżeniem ratingu wiarygodności kredytowej Polski. Spadek taki, co powszechnie wiadomo, łączy się z większymi kosztami obsługi długu.
W prawie karnym przez korzyść majątkową rozumie się, nie tylko osiągnięcie korzyści, ale również zmniejszenie zobowiązań. Zatem działanie ministra - w rozumieniu prawa - miało na celu osiągniecie korzyści majątkowej poprzez zmniejszenie zobowiązań, zaś wprowadzenie w błąd polegało na dezinformowaniu, co do rzeczywistego stanu faktycznego państwa. Może ono polegać zarówno na podaniu nieprawdziwych okoliczności, jak i zatajeniu prawdy. Minister nalegał, by prezes milczał, czyli nie przedstawiał publicznie rzeczywistej sytuacji dotyczącej naruszania przez rząd ładu konstytucyjnego. Wychodzi na to, że nakłaniał do zatajania faktycznej sytuacji w kraju.
Obowiązkiem osób pełniących funkcje publiczne, jest przedstawianie prawdziwej sytuacji dotyczącej spraw należących do ich kompetencji. Prezes Trybunału Konstytucyjnego jest gwarantem ładu konstytucyjnego, a zatem do jego obowiązków należy sygnalizowanie wszelkich nieprawidłowości. Ni mniej ni więcej oznacza to, że minister namawiał by prezes nie wykonywał swoich obowiązków, przez zatajenie prawdy, czyli - w konsekwencji - wprowadził w błąd opinię światową, w tym osoby zajmujące się ratingiem. Celem takiego działania było, by ocena ratingowa dokonana została z pominięciem istotnych informacji. Konsekwencją tego miało by być naliczenie kosztów obsługi długu, nie w sposób rzetelny, tylko w oparciu o nieprawidłowy stan faktyczny, co miało doprowadzić do tego by instytucje finansowe otrzymały mniejsze kwoty finansowe niż powinny przy prawidłowo ustalonym ratingu. W następstwie inwestorzy finansowi doprowadzeni by zostali do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, bowiem otrzymaliby ekwiwalent od zainwestowanych środków mniejszy od należnego. Nasuwa się zatem pytanie czy pan minister nie zamierzał po prostu zrobić w konia międzynarodowej społeczności.
W środowisku naszych klientów, czyli osób które bronimy, to się nazywa „wałek”. Tymczasem bycie obywatelem wspólnoty polega na byciu jej uczciwym członkiem, a nie kombinatorem próbującym zrobić w konia przyjaciół. Jak się nawarzyło piwa, to trzeba je wypić. Jak się nie chce pić, to najlepiej nie demontować państwa, bo wtedy nie trzeba chować głowę w piasek i udawać strusia. Warto też pamiętać, że demokratyczne państwo od czasów Monteskiusza składa się z trzech niezależnych od siebie władz. Próba wpłynięcia władzy wykonawczej na władzę sadownicza tę równowagę narusza. Jesteśmy przekonani, że działania ministra podejmowane w celu nacisku na władze sądowniczą spowodują, że ocena Polski jako demokratycznego kraju poleci na łeb na szyje. Dlatego zamiast robić a potem myśleć sugerujemy odmienną metodę działania.
Dubois & Stępiński
