240 tysięcy osób. Robi wrażenie? A dodajmy, że choć taka masa ludzi przeszła przez Warszawę, nie było żadnych burd, żadnych awantur. Nie było agresji, nie było brutalności. Nawet prawicowe media nie bardzo miały się do czego przyczepić, więc ograniczyły się do inwektyw i lekceważenia.
Która to już tak duża manifestacja przeszła ulicami Warszawy? Przyznam, że gubię się w rachunkach. Jedno jednak wiem – jeśli ktoś był na jednej, to na pewno będzie chciał wziąć udział w kolejnej, bo nic tak nie ładuje akumulatorów w naszej tragiczno-groteskowej rzeczywistości jak bycie w tak dużej grupie uśmiechniętych, sympatycznych i życzliwych ludzi. To właśnie ta dobra energia sprawia, że medialni wrogowie KOD-u jak bardzo by się nie starali, nie są w stanie przedstawić manifestantów jako agresywnego chamstwa – a po pierwszych manifestacjach próbowali, głównie przez fotomontaże, które szybko były demaskowane. Teraz co najwyżej tak jak Fronda ograniczają się do podsumowania nas, jakże niechrześcijańskim określeniem: „Świnie” oderwane od koryta ryczą jak lwy. Ale mają rację. Ryczymy jak lwy i będziemy ryczeć jeszcze głośniej, by w końcu rząd nas usłyszał. A nie jest to łatwe zadanie. Teraz proponuję na chwilę cofnąć się w czasie. - Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność. A przede wszystkim słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować. Koniec z arogancją władzy i koniec z pychą – obiecywała jeszcze w listopadzie premier Beata Szydło. A jak jest dziś? Ćwierć miliona obywateli Polski wyszło na ulice, a w tym czasie prezes partii rządzącej opowiada w Internecie o tym, że lubi bigos, a telewizja publiczna robi z tego relację. I to zdaje się było najważniejsze wydarzenie tego dnia dla większości członków rządu: - Nie muszę oglądać w telewizji takich marszy, bo w tym samym czasie była bardzo ciekawa audycja z Jarosławem Kaczyńskim – powiedział, chyba całkiem serio, Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych. Czym jak nie arogancją władzy i pychą jest taka wypowiedź. Ćwierć miliona ludzi wyszło na ulicę a minister chwali się, że tego nie widział! I na koniec uwaga zupełnie prywatna. Tradycyjnie już toczy się dyskusja na temat tego, ile osób wzięło udział w marszu. 240 tysięcy czy 45 tysięcy? Byłam w grupie animatorów i stałam na trasie marszu, pod pomnikiem Kopernika. Dobrze ponad dwie godziny przechodzili koło nas ludzie. Szli, szli, szli. Nie było widać końca. Panowie ministrowie, zostawcie w spokoju bigos Prezesa, patrzcie w naszą stronę, bo TU JEST POLSKA! Iwona Leończuk
