
Rzadko chwalę dobrą zmianę. Jednak dziś nie pozostaje mi nic innego jak podziękować posłom i posłankom. Sejm przyjął małą nowelizację prawa zamówień publicznych. Parlamentarzyści uwzględnili postulaty, które wspólnie podnosili związkowcy (OPZZ, Solidarność i FZZ), pracodawcy i obywatele.
Ograniczono możliwość korzystania z ceny jako głównego kryterium rozstrzygania przetargów i postanowiono, że trzeba będzie brać pod uwagę kryteria społeczne, środowiskowe i innowacyjne. Wprowadzono również obowiązek zatrudniania w oparciu o umowę o pracę, gdy spełnione zostały kodeksowe kryteria.
To zmiana, która ma szansę wpłynąć na sytuację tysięcy pracowników i pracowniczek i zrewolucjonizować rynek pracy. 4 złote za godzinę dla ochroniarzy, 6 złotych dla personelu sprzątającego, 7 złotych dla gońca - takie stawki obowiązywały przy pracy na rzecz insytucji publicznych: szpitali, uniwersytetów, szkół, ministerstw, a nawet ZUS-u i Państwowej Inspekcji Pracy. Państwo przykładało ręce do łamania prawa i było wspólnikiem sytuacji, w której pracownicy pozostawali bez prawa do ubezpieczenia, urlopu czy zasiłku. Tworzyło armię biednych pracujących - osób, które ze swojej pracy nie są w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb.
Walka o dobrą zmianę trwała długo. Z Ministerstwa Rozwoju wyszła dobra propozycja, jednak lobbyści do spółki z liberalnymi politykami próbowali ją sabotować. Maria Janyska, posłanka PO, obowiązkowe etaty nazwała "zbyt daleko idącą ingerecją w wolny rynek".
Co smutne znaczna części opozycji nie poparła dobrej propozycji, co pokazuje, że PO i Nowoczesna konsekwetnie stoją po stronie tych, którzy nie widzą nic złego w nadużywaniu umów cywilno-prawnych.
Teraz czas na Prezydenta i Senat.
PS. Pod apelem Akcji Demokracji o zaprzestanie stosowania śmieciówek w zamówieniach publicznych podpisało się ponad 4000 osób. Podpisy zostały przekazane podczas Konsultacji Społecznych w Ministerstwie Rozwoju. Kilkaset osób wysłało również maile do posłów pracujących nad ustawą.
