Sobie, ukochanemu, Autor poświęca te strofy
Cztery. Ciężkie jak cios uderzenia zegara. "Cesarzowi, co cesarskie, bogu, co boskie". A taki jak ja co ma niby dostać? Gdzie dla mnie jest posłana wilcza nora? Gdybym był mały jak wielki ocean, - stanąłbym na palcach fal i z przypływem dosięgnął księżyca. Gdzie znaleźć tę, co taka jest, jak ja, Jeżeli niebo jest dla niej za małe?
Gdybym był biedny jak miliarder. Bo na co duszy zysk, Gdy złodziej w niej jest zawsze niesyty? - Moich pragnień rozwydrzonej hordzie nie starczyłoby złota wszystkich Kalifornii.
Gdybym miał być niezdarny w wymowie, jak Dante czy Petrarka Duszę tej jednej zapalić. Wierszami kazać jej spłonąć. I słowa i miłość moja byłyby jak tryumfalna arka: dumnie, bez śladu przejdą po niej kochankowie wszystkich stuleci.
O, gdybym był cichy jak grom, - wyłbym, i drżeniem pokrył ziemi postarzałą pustkę.
Ja
jeśli ze wszystkich sił głos wydobędę potężny, to wtedy- komety załamią palące się ręce, i w dół się rzucą z tęsknoty. Promieniami bym ciął oko nocy - o, gdybym był zamglony jak słońce, bardzo bym chciał blaskiem swym poić ziemi wynędzniałe łono.
Przeminę kochankę swą wlokąc. Jakiej to nocy, męczącej, w majakach, przez jakich Goliatów zostałem poczęty - ja, taki wielki, i tak niepotrzebny?
1916
