Dwa i pół miliona Polaków oraz góra pieniędzy sięgająca 17 miliardów złotych. To fragment polskiego rynku finansowego. Jego wizytówkę stanowi wspólny szyld „SKOK” z jakimś tam dodatkiem: ARKA, STEFCZYK, KOPERNIK itd. Szyld ten wzbudził ponownie zainteresowanie jesienią ubiegłego roku. Wówczas to doszło do próby fizycznego wyeliminowania, czyli zabójstwa, wyznaczonego przez Komisję Nadzoru Finansowego na zarządcę komisarycznego SKOKu w Wołominie, wiceprzewodniczącego KNF. Dało to pretekst, by zastanawiać się nad przestępczym obliczem kasy z nazwy spółdzielczej.

REKLAMA

SKOKi, jako idea miały w swym założeniu świadczyć usługi głównie dla osób uboższych, dla „drobnych ciułaczy”. Miały one wspomagać Polaków poszukujących niewielkich, w miarę tanich kredytów. Tymczasem na koniec września ubiegłego roku średni depozyt wynosił 23 tysiące 200 złotych a ponad 52 % wartości depozytów stanowiły te powyżej 50 tys. złotych, z kolei te powyżej 100 tys. to już ponad 30%. Podobnie było z kredytami. Średni, na koniec czerwca 2015 roku, to 12 tysięcy, a kredyty powyżej 100 tys. stanowiły 30 % całego portfela kredytowego. Ale 15 % tego portfela to kredyty powyżej 1 miliona złotych. Po upadku SKOK Wspólnota z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a więc ze środków publicznych członkowie tej kasy, którzy otrzymali wypłaty wyższe niż kwota gwarancji a więc ponad 100 tys. Euro zgarnęli w sumie 87 milionów zł. SKOK Wspólnota był kasą dla milionerów. Czy podobnie było gdzie indziej?

W październiku mieliśmy już oficjalny komunikat o przejęciu w grudniu przez Bank PKO zarządu majątkiem SKOK Kopernik. Dramatyczną sytuację SKOK w kraju pokazały analizy inspekcji przeprowadzonych przez KNF.W rzeczywistości była ona gorsza niż wykazywana w oficjalnych audytach. Na koniec 2012 roku 23 kasy były objęte postępowaniami naprawczymi, ale aż 34 notowały straty w bieżącej działalności. Niedobór funduszy wynosił 365 milionów złotych. Pół roku później straty bieżące wykazało 35 kas a niedobór funduszy własnych szacowano na pond pół miliarda złotych. Nie dziwi więc, że na koniec czerwca 2013 roku liczba kas objętych postępowaniami naprawczymi wzrosła do 44. Funkcjonowało wówczas w kraju łącznie 55 SKOKów. Aktualny niedobór kapitału w całym sektorze SKOK do poziomu określonego ustawą wynosił około półtora miliarda zł. 36 kas na 55 wszystkich, wykazywało współczynnik wypłacalności poniżej wymogu ustawowego, przy czym w przypadku 10 kas, które stanowiły 1/5 ich ogólnej liczby, współczynnik wypłacalności był ujemny.

Na koniec września 2015 roku. wartość przeterminowanych kredytów w całej sieci SKOK wynosiła 5,4 miliarda złotych. W tym kredyty i pożyczki, których okres przeterminowania sięgał ponad 12 miesięcy stanowiły ponad 30%. W tych liczbach nie było kredytów i pożyczek sprzedanych za skrypty dłużne. Razem z nimi wskaźnik przeterminowanych kredytów i pożyczek wynosił prawie 50% ogółu udzielonych kredytów i pożyczek. Co drugi kredyt, co druga pożyczka okazały się operacjami nietrafionymi, chybionymi, obciążającymi wynik finansowy.

Przypadek? Brak kwalifikacji? Brak nadzoru? Świadome działania przestępcze?

KNF w swoim raporcie z 2015 roku sugerowało, że to efekt dużej skali outsourcingu, czyli przekazania podmiotom zewnętrznym wybranych obszarów działalności kas. Istniały kasy działające na zasadach wydmuszek, bez własnych oddziałów, pracowników, lokali całkowicie polegając na działalności firm trzecich. Taki sposób funkcjonowania uniemożliwiał jakikolwiek nadzór KNF. Był to sposób wyeliminowania jakiegokolwiek sensownego nadzoru nad działalnością tych kas.

Znane są grupy spółek systemu SKOK w których występowały liczne powiązania organizacyjne i personalne, tworzące znakomite warunki do tego by wąska grupa osób odnosiła korzyści kosztem wszystkich członków kas. Praktyka dnia powszedniego zaprzecza także podstawowej wykładni definiującej pozycję i miejsce spółdzielcy w organizacji spółdzielczej. Okazuje się, że spośród rzeszy niemal dwóch i pół miliona członków, faktycznie działalnością spółdzielni interesuje się kilkuset działaczy w skali kraju. Bywa, że na zebrania członków przychodzi kilku członków zarządu i tam podejmuje się wiążące wszystkich decyzje. Te praktyki kompromitują ideę spółdzielczości. Wydaje się, że mamy do czynienia z piramidą, którą budowano od podstaw by ostatecznie utworzyć jedną centralę zarządzaną przez wąską grupę zaufanych ludzi. Tę centralę stanowi Krajowa Kasa SKOK. Ona zarządza między innymi środkami pomocowymi. W 2013 roku na rzecz podmiotów kontrolowanych przez SKOK Holding cała sieć kas wpłaciła ponad 83 miliony złotych.

Krajowa Kasa SKOK to najważniejszy podmiot w całym systemie SKOK. Do rangi skandalu urasta fakt, że ten podmiot cały czas funkcjonuje, podejmuje decyzje, zarządza olbrzymimi kwotami, dzieli pieniądze pomiędzy poszczególne kasy, ale nie ma zatwierdzonego statutu. Jak to możliwe? Lista przyczyn, które spowodowały, że KNF odmówiła zatwierdzenia statutu jest bardzo długa a argumenty niezwykle ważkie. Gorzej. KNF prowadziła postępowanie w celu ustanowienia zarządcy komisarycznego w Kasie Krajowej. Podobne postępowanie było prowadzone w ponad 20 kasach. Dla pełnego obrazu sytuacji w Kasie Krajowej trzeba dodać, że KNF 2 września ubiegłego roku odmówiła zatwierdzenia Rafała Matusiaka na stanowisko prezesa Zarządu oraz Tomasza Bagińskiego, dotychczasowego głównego księgowego na członka zarządu kasy. Jako powód podano, że Krajowa Kasa nie wykonywała ustawowych obowiązków w zakresie zapewnienia stabilności finansowej.

Kasa Krajowa powołała do życia całą gamę spółek. Centralną rolę w tej grupie pełnią podmioty z Luksemburga a wśród nich SKOK Holding. Grupuje on udziały całego systemu SKOK. Szacuje się, że na jego luksemburskich kontach zgromadzono około 150 milionów złotych. Te środki mogłyby wesprzeć zagrożone kasy. Mimo takich właśnie zaleceń KNF pozostają one wciąż poza krajem i poza jakąkolwiek kontrolą i nadzorem z kraju. Bardzo dziwna i zastanawiająca sytuacja. Realne niebezpieczeństwa dla całego rynku finansowego wynikające z trudnej sytuacji zwłaszcza dużych kas najlepiej obrazują konsekwencje upadku SKOK Wspólnota. Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił w ramach gwarancji 815 milionów złotych. Jest to suma równa wielkości wypłat zrealizowanych przez BFG dla wszystkich banków, które upadły w okresie działania funduszu w latach 1995 – 2012. Było to 5 banków komercyjnych i 9 banków spółdzielczych.

Obraz Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo Kredytowych wydaje się ponury W formułowanych opiniach o SKOK często się mówi o finansowych przekrętach, o kredytach udzielanych tzw. słupom, o wirtualnych transakcjach i wirtualnych pieniądzach a także o manipulacjach papierami wartościowymi.

Dzisiaj po upadku SKOKU ARKA obszar działalności SKOKów wolny od podejrzeń, wątpliwości, licznych znaków zapytania wydaje się być bardzo ograniczony. Zasygnalizowane fakty bezpośrednio związane z kwotą 17 miliardów złotych i konkretnymi nazwiskami, ludziom stojącym przed zamkniętymi lokalami SKOK Arka jawi się podejrzenie, iż możemy mieć do czynienia z wielką aferą finansową.

Warto w tym kontekście pamiętać, że od przejęcia nadzoru nad systemem spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (SKOK) pod koniec 2013 r. przez Komisję Nadzoru Finansowego, już dziesięć z nich zbankrutowało lub zmieniło szyld na bankowy. Do tej pory z rynku zniknęły SKOK-i Wspólnota, Wołomin, Kujawiak, Polska oraz Jowisz. W sumie, do tej pory przyniosło to ponad 3 miliardy strat, które musiał pokryć państwowy system ochrony depozytów, czyli my wszyscy korzystający z usług bankowych.