Azerbejdżan i Armenia starają się na szczycie w Wiedniu osiągnąć porozumienie pokojowe. Jest ono tym bardziej potrzebne, że jeszcze w kwietniu na granicy odbywały się zmasowane walki i zginęli ludzie. Czy w tych warunkach uznanie Górskiego Karabachu przez Armenię, nie naruszy status quo? Tylko dwustronne rozmowy pozwolą osiągnąć sukces bowiem OBWE udowodnił permanentną niemoc do rozwiązania tego konfliktu.

REKLAMA

Grzechem pierworodnym Grupy Mińskiej OBWE in corpore, jest brak jakiejkolwiek konsekwencji oraz przede wszystkim brak zainteresowania, co powoduje brak zaangażowania państw OBWE. Kraje tworzące (zwłaszcza Rosja, Francja, USA które są współprzewodniczącymi) skoncentrowały się na doraźnym łagodzeniu konfliktów, poprzez okazjonalne wizyty w regionie, a nie na kompleksowym rozwiązaniu problemu.

Permanentna niemoc OBWE, czy współprzewodniczących państw? Ten brak zaangażowania widoczny jest również w postaci niskiego poziomu zaangażowania dyplomatów tych krajów w proces pokojowy. Wydaje się, że dopiero zaangażowanie większej liczby wysokiej rangi dyplomatów i polityków może okazać się skuteczne w przyspieszaniu procesu pokojowego. Historia pokazuje, że gdy główne siły są zainteresowane i zaangażowane to nie ma konfliktów nierozwiązywalnych. Zaangażowanie potęg skuteczne ułatwiły negocjacje mających na celu rozwiązanie złożonych konfliktów podobnych do Górskiego Karabachu. W szczególności, po krwawym rozpadzie Jugosławii, zaangażowanie USA i mianowanie specjalnego przedstawiciela było kluczem do wypracowania porozumienia z Dayton w 1995 roku. Osobiste zaangażowanie prezydenta Francji Jacquesa Chiraca odgrywało niebagatelną rolę w 1999 roku w trakcie Porozumienia z Rambouillet (dotyczyło one wypracowania planów ds. Kosowa). Ponadto, o ile w początkowej fazie OBWE była zaangażowanie jako mediator, czyli organizacja zorientowana na bezstronne reprezentowanie opinii międzynarodowej, to obecnie podejście Grupy Mińskiej OBWE jest podejściem opartym na opinii państw współprzewodniczących trojki. Organizacja OBWE, jako taka, wydaje się posiadać niewielki wpływ na grupę mińską tj. trojkę. Te trzy państwa członkowskie przedstawiają odrębne stanowiska w sprawie procesu pokojowego, co dodatkowo utrudnia perspektywę przeprowadzenia udanych negocjacji i zniechęca obie strony. Rosja wielokrotnie starała się zdominować proces, Stany Zjednoczone zwiększyły swoje zainteresowanie, gdy zorientowały się, że stawka dotyczy praktycznie całego regionu Południowego Kaukazu. Ponadto nie jest tajemnicą, że wpływ Ormian na politykę wszystkich tych krajów (w tym wąskim kontekście) jest znaczny (są to politycy, parlamentarzyści, gwiazdy pop, biznesmeni itd.), a wewnętrzne naciski na polityków utrudniają działania pokojowe. Oczywistym jest, że członkowie Grupy Mińskiej trojki stanowią główne światowe potęgi geopolityczne (zakładając, że Francja stara się reprezentować całą UE). Tak więc, jeśli państwa te byłyby zainteresowane, to posiadają one niezbędną siłę, która umożliwiłaby skuteczne naciski do zawarcia kompromisu, który doprowadziłby do długo oczekiwanego przełomu w procesie rozwoju pokojowym. Wygląda więc na to, że zarówno Armenia, jak i Azerbejdżan powinny starać się samodzielnie rozwiązać ten konflikt. Tymczasem Armenia podjęła w maju inicjatywy mające na celu zmianę prawnego status quo Górskiego Karabachu.

Uznanie międzynarodowe Górskiego Karabachu? Obecnie Górski Karabach nie jest uznawany przez żadne państwo na świecie, nawet przez Armenię. Rząd Armenii w dniu 5 maja zatwierdził opozycyjną inicjatywę legislacyjną w sprawie uznania Górskiego Karabachu i wysłał go do rozpatrzenia przez parlament. Projekt ustawy został zainicjowany przez deputowanych Zaruhi Postanjyan i Hrant Bagratyan. Organizacje międzynarodowe, jak i państwa trzecie pozostają na stanowisku, że Górski Karabach należy do Azerbejdżanu, a siły zbrojne Armenii muszą zostać wycofane ze wszystkich okupowanych terytoriów Azerbejdżanu. Takie zalecenie zostało espressis verbis określone w odpowiednich rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ. Niestety nie zostały one dotychczas wykonane przez Armenię. W międzyczasie wiceminister spraw zagranicznych Armenii Shavarsh Koczarianem wypowiedział się, że zatwierdzenie projektu ustawy przez rząd ormiański jest powiązane z wynikami dyskusji pomiędzy Armenią i Górskim Karabachem. Dyskusje te biorą pod uwagę zmiany w sytuacji wewnętrznej, ale i w położeniu zewnętrznym. Ruch ten jest o tyle niezrozumiały, że zarówno Rosja, ale i USA unisono odrzucają inicjatywę podjętą przez Erewań. Rzecznik prasowy prezydenta Rosji, Dmitrij Pieskow powiedział, że Kreml wezwał wszystkie zaangażowane w konflikt o Górski Karabach strony, aby unikały czynności, które mogłyby naruszyć kruchy rozejm i prowadzą do eskalacji napięć w regionie. Miał tutaj na względzie operacje wojskowe, realne działania bojowe, jakie miały miejsce w kwietniu tego roku W podobnych duchu wypowiedział się Mark Toner, zastępca rzecznika Departament Stanu USA przedstawiając pozycję swojego kraju. Potwierdził on, że "Stany Zjednoczone, wraz z resztą społeczności międzynarodowej, nie uznają Górskiego Karabachu," Toner dopowiedział, że: "ostateczny status Górskiego Karabachu zostanie rozwiązany tylko w kontekście kompleksowego rozwiązania, zachęcamy więc obie strony aby zasiadły do stołu negocjacyjnego w dobrej wierze w celu osiągnięcia porozumienia". Po tych jasnych sygnałach międzynarodowej dezaprobaty rząd Armenii wydał wyjaśnienie, że nie przyjmie ustawy, która uznaje niepodległość Górskiego Karabachu, ale dokona oceny inicjatywy ustawodawczej zgłoszonej przez dwóch deputowanych. Należy nadmienić, że zgodnie z ustawodawstwem Armenii, każda inicjatywa ustawodawcza parlamentarzystów musi uzyskać wstępną ocenę wydaną przez rząd tego kraju. Rzeczniczka rządu Armenii Gohar Poghosyan, powiedziała, że rząd "na tym etapie nie zatwierdził ustawy o uznaniu niepodległości Górskiego Karabachu". Zgromadzenie Narodowe Armenii wstrzymało się na razie od oficjalnego uznania niepodległości Górskiego Karabachu. Ze strony Azerbejdżanu uznano to za prowokacje, mającą na celu psucie procesu negocjacyjnego oraz afront wobec prawa międzynarodowego i odpowiednich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Podsumowanie Należy podejrzewać, że działania Armenii przez Azerbejdżan zostałyby uznane za element rezygnacji z procesu negocjacji, który trwa już ponad 20 lat, pod auspicjami tzw. Grupy Mińskiej. Ponadto mogłoby to dać wolną rękę władzom Azerbejdżanu, do podjęcia działać wojskowych, które konsekwentnie uznają, że nie jest to teren sporny, ale teren okupowany. Silnymi argumentami Azerbejdżanu są cztery rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ. Odnotować trzeba, że obecnie Azerbejdżan posiada zdecydowaną przewagę wojskową nad Armenią. Na terytorium Armenii znajdują się bazy wojskowe Rosji, które stanowią gwarancje bezpieczeństwa dla tego kraju. Ciężko powiedzieć, jak zachowałaby się Rosja wobec konfliktu, który sprowokowałby jej mały sojusznik. Zwłaszcza, że ze względów strategicznych Rosja stara się utrzymać status quo zarówno wobec Armenii oraz Azerbejdżanu. Podobnie zresztą jak inne kraje grupy tzw. Grupy Mińskiej, która wykazują się permanentną niemocą rozwiązania tego konfliktu. Dlatego zasadne jest, aby obie strony usiadły do stołu negocjacyjnego i same postarały się znaleźć rozwiązanie. Majowa inicjatywa Armenii pokazała, że państwa trojki nie dają przyzwolenia na jednostronną zmianę status quo. Należy mieć na nadzieję, że rozmowy prezydentów Alijewa i Sarkisjana w Wiedniu przyniosą rezultat. Nie należy się spodziewać zakończenia konfliktu, ale małych ustępstw w celu osiągnięcia pokoju, tak długo wyczekiwanego na Południowym Kaukazie.

https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3rski_Karabach https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_o_G%C3%B3rski_Karabach https://en.wikipedia.org/wiki/OSCE_Minsk_Group