Ktoś liczył na zgodę? Na kompromis? No to chyba już mamy jasność. Rząd PiS nie zrobi nawet kroku ku porozumieniu. Porozumienie w wydaniu PiS polega na uległości. Całkowitej. Najchętniej wzbogaconej o padnięcie na kolana.
W mijającym tygodniu wszystko wskazywało na to, że spór wokół Trybunału Konstytucyjnego dobiega końca. Komentatorzy polityczni twierdzili, że teraz problem polega jedynie na tym, by PiS mógł wyjść z tego sporu z twarzą, by ustępując partia mogła jednak odtrąbić swoje zwycięstwo, choćby moralne. Teraz już chyba wszystko jest jasne? Nie dość, że końca sporu nie ma, to jeszcze spór się zaognił i kto wie, czy do kolejnego marszu KOD-u nie przyłączy się Komisja Europejska, którą najpierw pani premier w naszym imieniu raczyła dziś obrazić, a później klub parlamentarny PiS wprowadzając do porządku obrad dyskusję (to oczywiście eufemizm, bo o dyskusji w Sejmie RP od wielu miesięcy nie ma mowy) nad uchwałą o suwerenności Polski – w domyśle to Komisja Europejska ową suwerenność narusza? PiS uważa się za przedstawiciela narodu (przypomnijmy – tak naprawdę jest przedstawicielem 5,7 miliona Polaków) i jako ten przedstawiciel działa nie oglądając się na metody. Jeśli Konstytucja RP stoi na przeszkodzie, to tym gorzej dla Konstytucji. Jeśli Trybunał Konstytucyjny chce Konstytucji bronić, to tym gorzej dla Trybunału… Dziś naszej Konstytucji i naszego Trybunału Konstytucyjnego bronią już nie tylko Polacy. Bronią również ci którzy kiedyś nam pomagali odzyskać niepodległość, którzy podali Polsce rękę, by mogła stać się demokratyczna, by mogła się rozwijać, by po prostu stawała się coraz silniejsza. Problem w tym, że każdy kto śmie powiedzieć, że w tym sporze PiS nie ma racji, jest natychmiast przez PiS obrażany. I niestety, obrażany również w moim imieniu, Twoim, drogi czytelniku, pani z mojego sklepu i wielu innych osób. Dziś PiS grzmi, że działa w obronie suwerenności Polski. Fakt, wiele osób zauważa, że nasza suwerenność jest ostatnio zagrożona, ale jest zagrożona przez działania PiS. Jak broni tej suwerenności? Na papierze? Suwerenni będziemy, gdy będziemy silni, gdy się z nami będą liczyły inne państwa. Jeszcze tak niedawno cieszyliśmy się, że wstępujemy do Unii Europejskiej. Dziś rząd Unię obraża, nic nie robi sobie z jej postanowień i wydaje się, że robi wszystko, by się z Unii wymiksować. Naszym bardzo ważnym sojusznikiem są Stany Zjednoczone. Wicepremier naszego rządu obraża przyszłego prezydenta tego kraju twierdząc, że wybór miedzy kandydatami to wybór miedzy dżumą a cholerą. Kto nam zostanie jeśli obrazimy wszystkich. Rosja? O to chodzi? Jeśli jesteśmy przy Rosji, to przypomina mi się piękny wiersz Lermontowa:
Samotny żagiel w niebios toni Bieleje na błękicie fal. Skąd płynie? Dokąd? Za czym goni? Ku jakim brzegom biegnie w dal?
Wrą fale, wicher oszalały Ze skrzypem czoło masztu gnie... I nie od szczęścia żagiel biały Ucieka, nie ku szczęściu mknie !
Świetlisty pod nim szlak się pali, Słoneczny z niebios pada pył; On burzy wzywa z mglistej dali, Jak gdyby w burzach spokój był.
Panie Jarosławie Kaczyński, w burzy spokoju nie ma. I Pan spokoju w niepokoju Polski nie odzyska. Iwona Leończuk
