Przez całe lata w PRL, które wielu z nas pamięta, władza komunistyczna, dzielnie "broniła" suwerenności Polski przed zachłannym Zachodem, w szczególności „imperialistyczną” Ameryką, NATO i innymi wrażymi siłami czyhającymi na Polskę i jej sojuszników.

REKLAMA
Moje pokolenie pamięta szczególnie retoryczne figury Władysława Gomułki, który lżąc kogo tylko się da „bronił” suwerenności Polski, a tak naprawdę bronił monopolu PZPR. Dzisiaj przyszło nam doświadczyć deja vu. Siedząc w ławie poselskiej, słuchając piątkowych wystąpień Pani Premier Szydło, atakującej bezpardonowo UE, słyszałem głos Władysława Gomułki z lat 60-tych. Pani Premier była chyba nieświadoma faktu, że atakując UE atakuje de facto również Polskę, która jest istotną częścią UE.
Godzi się przypomnieć, że Komisja Europejska, w której Polska tez ma swojego ważnego przedstawiciela i setki polskich urzędników, jest uprawniona na podstawie traktatu UE do monitorowania w państwach członkowskich przestrzegania zasad wynikających z traktatu UE. Fundamentalną wartością łączącą UE, podpisanym również przez Polskę traktatem, wynegocjowanym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jest praworządność. Komisja Europejska z mocy prawa unijnego ma obowiązek monitorowania i reagowania na przypadki naruszania fundamentalnych podstaw demokracji w krajach członkowskich.
Pani Premier, nominowana przez Jarosława Kaczyńskiego do odgrywania roli szefa rządu i sam Kaczyński, pojmują suwerenność w kategoriach XIX wiecznych. Dzisiaj świat jest globalną wioską, w której setki milionów ludzi każdego dnia przemieszcza się na dalekie odległości, kapitał nie zna granic. Tymczasem PiS zatrzymał się w epoce podróży dorożką z Warszawy do Paryża.
Dzisiaj Polska jako kraj członkowski wspólnot międzynarodowych, począwszy od ONZ, przez NATO i UE, czerpie nie tylko przywileje płynące z przynależności do tych wspólnot, ale posiada również obowiązki, w szczególności przestrzegania standardów demokratycznych i wartości wypływających z tej idei. Tymczasem rząd PiS wzoruje się na krajach w których łamie się porządek demokratyczny i dąży, aby nie szukać zbyt daleko, do rozwiązań panujących za naszą wschodnią granicą, na Białorusi i w Rosji. Na to nie ma i nie będzie zgody.