
Narzekamy - słusznie! - na opłakany stan naszej służby zdrowia. Droga pacjenta do specjalisty to często prawdziwa "droga krzyżowa". Jednak lekarze w tym chorym systemie są co najmniej tak samo poszkodowani, jak pacjenci. Pracujący ponad siły, marnie wynagradzani, narażeni są dodatkowo na agresję ze strony sfrustrowanych pacjentów.
Jako specjalista inżynierii biomedycznej mam częste kontakty z lekarzami. Zresztą sam studiowałem kiedyś medycynę (choć tych studiów nie ukończyłem) i w dodatku moja jedyna córka jest lekarzem. To co widzę i słyszę, bardzo mnie zasmuca. Myślę, że zamiast opowiadać "swoimi słowami" o co chodzi - przywołam wypowiedź profesora Skalskiego, zamieszczoną w ostatnim (20.05.2016) piątkowym magazynie Gazety Krakowskiej. Pozwoliłem sobie zeskanować mały fragment tej bardzo obszernej (całe dwie stronice Gazety), bardzo mądrej i bardzo gorzkiej wypowiedzi. Na początku przytoczonego tu tekstu profesor cytuje wypowiedź Melchiora Wańkowicza, która jest aktualna do dziś. Potem przytacza wybrany problem ze swojej bogatej, ale czasem niewesołej praktyki.
W Gazecie takich opowieści jest więcej. Ale nie jest tu moim celem streszczanie tego, co ktoś inny napisał w innym miejscu - chętnych Czytelników namawiam, żeby przeczytali całość w Gazecie Krakowskiej.
Natomiast ja tu do Państwa chcę zwrócić się z pytaniem:
Czy tak powinno być?
