Wybieram się na kolejną demonstrację KODu do Warszawy. Na wszelki wypadek informuję, że nikt mi tego nie każe, nikt mi biletu do stolicy nie funduje. Mieszkam na odległej prowincji i taki wyjazd łączy się ze sporym wydatkiem. Pokryję go z pieniędzy zaoszczędzonych podczas wieloletniej pracy, jako agent CIA w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, a więc ze srebrników płaconych przez obce nam mocarstwo.

REKLAMA

ZNOWU JESTEM AGENTEM CIA Naczelni politycy rządzącej partii z prezesem, panią premier, prezydentem i ministrami nie przebierają w słowach. Dla nich większość społeczeństwa polskiego to pozbawieni uczuć patriotycznych zdrajcy narodu i państwa. By to uzasadnić wskazują na ciągłe poszukiwanie przez opozycję wsparcia poza granicami kraju. Podejrzewam nawet, że minister Kamiński część podległego mu aparatu służb specjalnych skierował do bacznego obserwowania kontaktów Schetyny, Petru tudzież ich bliskich współpracowników i szefów KODu. Wcale się nie zdziwię, kiedy w głównych wydaniach dzienników TVP pojawią się informacje o szpiegowskim charakterze działań członków opozycji politycznej. Natomiast Lewandowski, Rzepliński, Bieńkowska, Graś, Trzaskowski, Buzek a może nawet i sam Tusk zostaną uznani za płatnych agentów CIA lub innego zachodniego wywiadu. Przecież o nich w programach telewizyjnych można usłyszeć, że pozostawili zrujnowaną Ojczyznę, uciekli za granicę, by zarabiać miliony, a swoją postawą i zachowaniem nie bronią interesów kraju lecz szkodzą mu. Po ostatnim wystąpieniu pani premier w sejmie sięgnąłem do swojego, domowego archiwum. Zachowałem w nim kilkanaście egzemplarzy przeglądu prasy krajowej z lat stanu wojennego. Sporządzał go na potrzeby redakcji Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium zespół ludzi pracujących w naszym, radiowym ośrodku dokumentacji. Liczył po kilkadziesiąt stron i zawierał głównie wycinki z ówczesnej prasy krajowej. Dzięki temu na bieżąco czytaliśmy wszelkie paszkwile i oszczerstwa pod naszym adresem. W tej twórczości wyróżniały się: Trybuna Ludu, Życie Warszawy i Żołnierz Wolności. Szczególne zadania wyznaczono partyjnej prasie wojewódzkiej. Główne wydanie dziennika telewizyjnego kończyło się specjalnym felietonem na temat wrogiej działalności RP RWE. Wypisywano i mówiono o nas cuda. Obrzucano nas wszelkimi, możliwymi przymiotnikami. Najważniejszym oskarżeniem, jakie wobec nas stosowano sprowadzało się do stwierdzenia, że jesteśmy agentami CIA. Żeby w słuchaczach naszych audycji sprowokować jeszcze mocniejszą nienawiść i wrogość dodawano informację o zarobkach i rzekomym życiu w luksusach. Chętnie grzebano w naszych życiorysach. Jeżeli odpowiednich fragmentów brakowało to je wymyślano lub przytaczano plotki. Przypominam o tym, bo to co teraz słyszę o wiadomościach i programie w TVP /słyszę i czytam, bo nie oglądam/, kiedy słyszę co mówią prezes, premier i prezydent w oficjalnych wystąpieniach stanowi niemal kopię tamtych lat. Wówczas wraz ze współpracownikami w Monachium byłem tak samo posądzany o to, że zdradziłem za amerykańskie srebrniki Ojczyznę, że jestem agentem obcego wywiadu i działam na szkodę wspaniałej, dbającej o losy społeczeństwa i jego dobrobytu władzy, losy Polski mnie w ogóle nie obchodzą a znaczenia słowa „patriotyzm” nie rozumiem. Jak zdradziecka wobec Polski rzekomo była nasza działalność miał świadczyć wyrok kary śmierci w 1982 roku dla Zdzisława Najdera. W stosunku do ówczesnych działaczy opozycji w kraju wytaczano te same zarzuty jak dzisiaj do inicjatorów KODu. Owszem, wówczas wszelkie demonstracje tłumiono. Chociaż w drugiej połowie lat 80-ch, kiedy zaczęto poszukiwać porozumienia z opozycją, a stanowisko USA było coraz bardziej stanowcze wobec Jaruzelskiego, nie wszystkie demonstracje rozpędzano siłą. Dzisiaj na razie jeszcze działek wodnych się nie wytacza, ale czy tak nie będzie po szczycie NATO w Warszawie? Powtarzanie, że te masowe demonstracje to najlepszy dowód na istnienie i funkcjonowanie demokratycznych zasad w naszym państwie to czysta demagogia. Śmiem twierdzić, nie jestem prawnikiem, że uprawnienia, jakie posiada dzisiaj Ziobro są daleko szersze niż Kiszczaka w latach 80-ch. To nie przypadek, ale zapewne tak na wszelki wypadek. Dzisiaj, 30 lat później mieszkam w Polsce. Słuchając obrzydliwych wystąpień ludzi kierujących państwem i stosowane przez nich metody oczerniania ludzi myślących inaczej niż PiS instynktownie, natychmiast powracam wyobraźnią do tamtych dni. A może rzeczywiście jestem zdrajcą, agentem, szpiegiem poszukującym ratunku i wsparcia u obcych? Złodziejem, który się dorobił na współpracy z CIA a wcześniej w latach 70-ch, z KGB? / pracowałem wówczas jako dziennikarz w TVP/. W każdym razie wybieram się na kolejną demonstrację KODu do Warszawy. Na wszelki wypadek informuję, że nikt mi tego nie każe, nikt mi biletu do stolicy nie funduje. Mieszkam na odległej prowincji i taki wyjazd łączy się ze sporym wydatkiem. Pokryję go z pieniędzy zaoszczędzonych podczas wieloletniej pracy, jako agent CIA w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, a więc ze srebrników płaconych przez obce nam mocarstwo.