Możemy założyć, że ustawa antyterrorystyczna będzie służyć PiS walce głównie z przeciwnikami politycznymi, których w Polsce jest znacznie więcej niż terrorystów.

REKLAMA

Rząd PiS pracuje nad tzw. ustawą antyterrorystyczną, która ma pozwolić na znacznie łatwiejszą inwigilację osób podejrzewanych. Rzeczywiście, przed Światowymi Dniami Młodzieży czy szczytem NATO w Polsce istnieje większe prawdopodobieństwo takiego ataku. Jednak w ubiegłym tygodniu krążyła w internecie mapa Europy, z której wynikało, że w Polsce, Rumunii i na Słowacji zagrożenie jest najmniejsze (najwyższe we Francji). Zwolennicy PiS udostępniali tą mapkę na Twitterze i Facebooku jako dowód na dobrą pracę rządu, mądrości Jarosława Kaczyńskiego i twardych działań Beaty Szydło. Teraz okazuje się, że dziwnym trafem jest tak źle, że potrzebujemy przepisów mocno ograniczających wolność obywateli.

Co oprócz projektowania ustawy robi rząd PiS, żeby obronić nas przed terroryzmem? Nie zauważam innych znaczących działań. Mało tego, wręcz działa na spadek bezpieczeństwa nas wszystkich, walcząc z UE i krytykując USA. Logiczne, że nasze służby bez współpracy ze służbami z zagranicy nie poradzą sobie z problemem.

Tak więc abstrahując od poziomu zagrożenia terrorystycznego rząd PiS chce mieć możliwość inwigilacji obywateli. Zagrożenie jest dla nich bardziej pretekstem, niż faktyczną przyczyną projektu ustawy, idealnego prezentu dla Mariusza Kamińskiego i Zbigniewa Ziobro

Teraz Jarosław Kaczyński i jego drużyna mają świetne warunki do uzasadniania swoich racji. Jednak ŚDM i szczyt NATO przeminą, pisana na kolanie ustawa pozostanie. I będzie służyć przede wszystkim walce z przeciwnikami politycznymi, których w Polsce jest zdecydowanie więcej niż terrorystów.