Czy są jakieś słowa, które w ustach polityka Was zdziwią? A może jakieś zachowanie sprawi, że będziecie przecierać oczy ze zdumienia? Ja przyznam, że choć czasami mam wrażenie, że oglądam reality show z życia marginesu społecznego a nie relację z obrad Sejmu, zaczynam uważać, że to norma. Nie jest dobrze.

REKLAMA

Polscy politycy już dawno zauważyli związek między soczystością swoich wypowiedzi a częstotliwością pojawiania się w telewizji. I związek między częstotliwością pojawiania się w telewizji a wynikami wyborów. Zaczęli więc odstawiać teatr przed kamerami. Sens wypowiedzi powoli przestawał mieć znaczenie, ważniejsze było, żeby budzić kontrowersje, bo to było najbardziej smakowite dla mediów. To był ten etap, który ja dziś wspominam z rozrzewnieniem. Teraz mamy sytuację taką, że politycy nie mają żadnych hamulców. Do niedawna Krystyna Pawłowicz była wyjątkiem. Obecnie w jej ślady idzie wiele osób. Ot, najnowsza perełka. Posłanka Bernadetta Krynicka na antenie katolickiego radia (przyznam, że ja już nie wiem, jakie wartości Kościół Katolicki promuje) mówi: - Jestem Polką i w życiu na swój kraj bym nie doniosła. Dla mnie człowiek, który donosi do obcego państwa to jest zdrajca i tak naprawdę powinien wisieć na stryczku. Było to wyraźnie pod adresem opozycji, choć idąc jej tokiem rozumowania stryczek należałby się też dyrektorowi Tadeuszowi Rydzykowi, który kilkakrotnie skarżył się w Brukseli na polski rząd. Wcześniej radna PiS napisała o posłance Agnieszce Pomaskiej: - Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso*. Życie polityczne w Polsce już dawno osiągnęło dno, a teraz co poniektórzy politycy drapią pazurami w to dno, żeby dowieść, że można upaść jeszcze niżej. A ja wierzę, że im się uda i że oni nam jeszcze pokażą. A wiecie, co jest najgorsze? Że to również nasza wina. Bo my na to pozwalamy. To my często przełączamy program, gdy toczy się poważna merytoryczna dyskusja, w której padają trudne słowa. O ile łatwiej słuchać słów swojskich, znanych z ulicy! Zgodnie z prawem Kopernika, pieniądz gorszy wypiera lepszy. To działa na różnych płaszczyznach. Obyczaje gorsze powoli wypierają te lepsze. Kultura staje się nudna, profesjonalizm niezjadliwy. I co m w związku z tym mamy? Chamstwo mamy. Chamstwo w klasycznej postaci. O to chodzi? Na koniec zmienię temat. Jednym z powodów, dla których uczestniczę w manifestacjach KOD jest kultura uczestników. „Przepraszam”, „proszę”, „dziękuję” i to wszystko z uśmiechem. Skansen społeczny. Jeśli ktoś chce wziąć oddech i choć na chwilę zapomnieć o knajactwie i kłótniach, to zapraszam 4 czerwca o godz. 16 na róg Marszałkowskiej i Królewskiej. W zgodzie i sympatią dla siebie pójdziemy razem na Plac Konstytucji. Iwona Leończuk *Tu uczciwość każe mi uczynić pewne zastrzeżenie. Cytuję polityków związanych z PiS, bo nie lubię tej partii i tego nigdy nie ukrywałam. Bardziej jestem wyczulona na wypowiedzi padające z prawej strony sceny politycznej. Jednak mam świadomość, że i opozycja nie jest bez winy, nawet jeśli aż tak okropnych słów nikt nie wypowiedział. Obawiam się, że jeszcze nie wypowiedział.