Jedno takie wieloznaczne zdanie, a już powiało optymizmem. Jak niewiele nam dzisiaj potrzeba. Potrzebny jest lider, a najlepiej Donald Tusk. Widać światełko w tunelu?

REKLAMA

TROCHĘ NADZIEI I OPTYMIZMU

Kończący się właśnie tydzień, wyjątkowo chyba można zaliczyć do w miarę spokojnych. Tak mi się przynajmniej wydaje. Przede wszystkim Komisja Europejska nie opublikowała swojej opinii na temat stanu demokracji w Polsce. Rząd, a przede wszystkim rządząca nim partia, bardzo się tego stanowiska obawiali. Nawet przebywający w Brukseli liderzy KODu zaczęli wypowiadać się z pewnym optymizmem. Osobiście go nie podzielam, ale na pewno relacje Kijowskiego z przebiegu rozmów w Brukseli wniosły trochę uspokojenia. Przynajmniej na kilka dni, bo już wiemy, że skierowana do Brukseli odpowiedź rządu wraz z zawartymi propozycjami rozwiązania powodów trwającego w Polsce konfliktu jest zgodnie oceniana jako kolejna próba oszukania, albo gry na czas, w starciu z brukselskimi komisarzami. Ale dajmy szansę. Poczekajmy. Trzeba wszak pamiętać, że Parlament Europejski zapowiedział swoją debatę o sytuacji w państwie nad Wisłą. Powodów do satysfakcji w minionym tygodniu dostarczył nam GUS informacjami o jednocyfrowym bezrobociu. To także cieszy, bo stanowi najlepszy dowód, że opłacone rządowymi oszczędnościami i płacowym skąpstwem lata kryzysu ekonomicznego dają konkretne efekty. To także najlepszy dowód, że Polska nie znajduje się w ruinie, ale jest krajem dynamicznie się rozwijającym. Pytanie tylko jak jeszcze długo? Tutaj optymizm więdnie. W mijającym tygodniu dowiedzieliśmy się wreszcie od ministra, że mamy wspaniałą, profesjonalną, oddaną narodowi i gotową do poświęceń, a przede wszystkim do pracy bez zmrużenia oka po kilka kolejnych dób, policję. Błaszczak tak wychwalał policjantów, że zupełnie zapomniał w czasie swojej konferencji przyznać, że bohaterem całej akcji związanej z wrocławskim bombiarzem był przede wszystkim kierowca autobusu. Dzięki temu, że wyniósł reklamówkę z ukrytą bombą, zapobiegł katastrofie. Natomiast odnalezienie i złapanie sprawcy to zawodowy obowiązek ludzi którzy za to biorą pieniądze. Szkoda, że ta sprawa przykryła śmierć młodego człowieka na wrocławskim komisariacie. Tutaj, wciąż nie znamy sprawców. Do optymistycznych i dających cień nadziei, że jutro będzie lepiej, należy zaliczyć decyzję papieża Franciszka. Wymienił dotychczasowego nuncjusza na nowego. Komentatorzy twierdzą, że to z powodu nadmiernej selekcji informacji docierających do Watykanu o rzeczywistych wydarzeniach w polskim kościele. Trochę więcej jak tydzień temu nastąpiła konsekracja budowli wzniesionych na swoją cześć przez Tadeusza Rydzyka. Może to jest ten powód? Najwięcej jednak powodów do zadowolenia i rzeczywistej dumy dostarczył nam, Polakom Donald Tusk. Zdjęcia i relacje z okazji szczytu G-7 robią wrażenie. Tyle możliwości by swobodnie, w cztery oczy porozmawiać, przekazać określone informacje, stworzyć wyraźny obraz rzeczywistych problemów w wyobraźniach przywódców siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata, każdy polityk, każdy premier czy prezydent może sobie tylko wyobrazić lub o nich pomarzyć. Tymczasem nasz premier, nasz polityk Donald Tusk takiej możliwości dostąpił i w takiej sytuacji przez kilkadziesiąt godzin się znajdował. Chyba zbędne jest zastanawianie się nad tym, czy ktoś z tych siedmiu ważnych ludzi zapytał Tuska o to o co każdego z nas Polaków dzisiaj w świecie pytają: Co się tam u was w Polsce dzieje? Jeżeli jest się nad czym zastanawiać, to nad treścią udzielanej przez niego odpowiedzi. Tylko czekać, kiedy rzecznik rządu czy rządzącej partii publicznie stwierdzi, że to przecież było tylko nic nie znaczące, towarzyskie spotkanie kilku kolesiów! Powodów do dumy dostarczyli nam w mijającym tygodniu, a konkretnie w niedzielę przede wszystkim sportowcy: siatkarze i szczypiorniści. I jedni i drudzy dokonali rzeczywistych cudów. Oni faktycznie podnieśli się z kolan i dali nam tyle radości. Chyba nie przypadkiem w tę atmosferę, w ten nastrój optymizmu na jutro, pojutrze wpisał się swoją postawą Donald Tusk uczestnicząc w brukselskim maratonie, ale przede wszystkim wpisem na twiterze. Zapewnia, że trenuje by osiągnąć formę na czas. Jedno takie wieloznaczne zdanie, a już powiało optymizmem. Jak niewiele nam dzisiaj potrzeba. Potrzebny jest lider, a najlepiej Donald Tusk. Widać światełko w tunelu?