
Dziesiąty dzień bez jedzenia. Tylko o samej wodzie. Takiej desperackiej formy protestu przeciwko sądom oraz obowiązującemu prawu, podjął się Sławomir Dul z Ruchu Społecznego „Konfederacja Rodziców”. Troje swoich niepełnoletnich dzieci widział ostatnio roku temu. Sąd zakazał spotkań. Ojciec zamierza protestować, aż do skutku. To pierwsza głodówka w Polsce rodzica tęskniącego za swoimi pociechami.
Nie poddam się
Sławomir Dul – tomaszowianin, podjął protest głodowy przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim (woj. łódzkie). W gmachu tej temidy toczy się sprawa o częstotliwość kontaktów pana Sławomira z dziećmi. Kiedy w ubiegłym roku rozpoczął manifestację, miejscowy sąd wydał wyrok zakazujący mężczyźnie kontaktów z potomkami, aż do zakończenia procesu, który nadal trwa. Nie wiadomo, kiedy zakończy się? Jaki zapadnie werdykt? Jak często będzie mógł widywać się z dziećmi?
Po ponad tygodniu protestu głodowego nogi mężczyzny odmawiają posłuszeństwa, puchną. Jest wyczerpany i osłabiony. Mówi wolno. W dzień z trudem znosi upały. Nocą śpi przykryty brezentem na leżaku. W ciągu tych 10 dni podchodziło do pana Sławomira dziesiątki piotrkowian. Opowiadali o swoich problemach i przypadkach. Pocieszali go, podtrzymywali na duchu. Nie rusza się z miejsca nawet kiedy leje deszcz. Zdarzają się osoby, które ostrzegają, że taka forma protestu jest niebezpieczna. Mówią, że może skończyć się to tragedią. Sławomir Dul odpowiada krótko – nie widzę innego wyjścia, nie zrezygnuję. Podczas wywiadu próbuje pokazać determinację i siłę, ale patrząc na fotografie swoich dzieci pęka. Z trudem powstrzymuje łzy.
Głodując, Sławomir Dul walczy nie tylko w swojej sprawie. Chce, aby inni też mogli po rozwodzie widywać swoje dzieciaki. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. „Spotkałem tutaj kobietę, która nie widzi już swojego syna od 3 lat. Syn miał 12 lat, kiedy widziała go ostatni raz. Ojciec izoluje dziecko przeciwko tej matce. A ona go kocha po prostu. Widziałem to w jej oczach, widziałem załamanie."
Ruch Społeczny „Konfederacja Rodziców” działa i manifestuje na terenie całego kraju. Chcą wprowadzenia przepisu o „opiece naprzemiennej”, czyli równego przebywania rodzin po rozwodach ze swoimi dziećmi. Na protest głodowy, jako jedyne rozwiązanie, zdecydował się pan Sławomir.
W Dzień Dziecka bez dzieci
„Co ja mogę powiedzieć swoim dzieciom? Że je kocham? Ja nie chcę mówić, że je kocham? To też jest ważne. Ale rodzic przede wszystkim powinien okazywać tę miłość przez obecność, przez bycie z nimi. Ja chce być po prostu ze swoimi dziećmi" – dodaje drżącym głosem Sławomir Dul. Obecnie w dzień i w nocy jego domem jest kilka metrów kwadratowych w centrum miasta.
Sławomir Dul postawił wszystko na jedną kartę. Do protestu głodowego dojrzewał kilka miesięcy. Zapowiada, że będzie walczył w ten sposób, aż do skutku. Ludzie i władza muszą wiedzieć, że to nie tylko mój problem, ale również milionów dzieci w Polsce - podkreśla Sławomir Dul. Kolejnej sprawy od roku piotrkowski sąd do tej pory nie wyznaczył.
Nikt oprócz mieszkańców oraz mediów nie interesuje się protestującym. Nie wyszła do niego żadna osoba z sądu. Władze miasta również nie wykazały się empatią. Choćby pytaniem, czy czegoś potrzebuje, jak się czuje? Siły dodają mu członkowie z "Kongresu Rodziców".
Relacja własna
