Późna wiosna 2016 r. na południowym Kaukazie przyniosła kolejne walki pomiędzy Azerbejdżanem oraz Armenią. Najnowsze starcia zakończyły się wspólnie uzgodnionym zawieszeniem broni. Według oficjalnych danych Azerbejdżan stracił 31 żołnierzy, straty Armenii szacuje się na 44 zabitych żołnierzy, 121 zostało rannych, a 25 zostało uznanych za zaginionych.

REKLAMA

Eskalacja działań wojennych po raz kolejny pokazała niechęć wspólnoty międzynarodowej do zintensyfikowania własnych wysiłków mających na celu wypracowanie trwałego rozwiązania konfliktu. Od dłuższego czasu bezczynność charakteryzowała społeczność międzynarodową.

Był to zresztą podstawowy zarzut wysuwany przez Azerbejdżan wobec Mińskiej Grupy OBWE, której zadaniem powinno być znalezienie pokojowego rozwiązania konfliktu. Tymczasem działania tej grupy ograniczają się do organizowania sporadycznych spotkań pomiędzy stronami konfliktu. W szczególności nie przeprowadzono dotychczas nacisków na Armenię, aby ta wykonała przepisy prawa międzynarodowego, a w szczególności cztery rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ (są to rezolucje nr: 822, 853, 874, 884). Przewidują one bezwarunkowe i natychmiastowe wycofanie wojsk Armenii z Górskiego Karabachu i innych okupowanych obszarów Azerbejdżanu.

Dlatego przyszłe wysiłki międzynarodowe nie powinny być ukierunkowane tylko na zapobieganiu eskalacji działań wojennych i utrzymaniu status quo na linii styku, ale przeciwnie ich celem powinno być wyeliminowanie głównej przyczyny- powinny one dążyć do rozwiązania konfliktu na Górskim Karabachu.

Wynika to z faktu, że powtarzające się regularnie starcia dowodzą, że obecne status quo jest nie do utrzymania. Armie cały czas stoją naprzeciw siebie na linii kontaktu, w niektórych odcinkach oddzielone są zaledwie 200 metrów "ziemią niczyją". Budżety obu państw wydały ogromne środki pieniężne w przeciągu ostatnich 20 lat w wyścig zbrojeń. Cały czas, w dowolnym momencie, sytuacja może wymsknąć się spod kontroli i doprowadzić do wojny totalnej i zdestabilizować cały region, stwarzając poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa (dla Europy również bezpieczeństwa energetycznego). Niewielka oraz w dodatku nieuzbrojona misja obserwacyjna OBWE która znajduje się na linii styku nie może w żaden sposób zagwarantować zawieszenie broni. Co roku w wyniku incydentów na granicach ginie ok. 75 żołnierzy (W 2015- 31 Azerbejdżan i 42 Ormian) i dziesiątki cywilów.

W kwietniu i maju 2016 r. Armenia podjęła szereg działań dyplomatycznych mających na celu uznanie Górskiego Karabachu (kraj ten obecnie jest nieuznawany przez żaden kraj na świecie, w tym przez Armenię). Jednakże władze Azerbejdżanu stwierdzają, że po tylu incydentach wojskowych oraz działaniach dyplomatycznych powrót do status quo nie jest już możliwy.

W rozmowach pokojowych obie strony powinny wykazać się możliwością do kompromisu, co może doprowadzić do wypracowania trwałego pokoju.

Wydarzenia z kwietnia oraz maja 2016 roku wskazały, że nie jest to zamrożony konflikt, ale sytuacja, w której oba państwa nie znajdują się zarówno w stanie wojny, jak w stanie pokoju.

Eskalacja konfliktu, który cały czas może przekształcić się w regularne działania wojenne cały czas jest możliwa. Mińska Grupa OBWE powinna zaprzestać stosowania polityki bezczynności i spróbować podjąć działania, mające na celu wypracowanie realnego rozwiązania konfliktu. Tym bardziej, że pokój na Kaukazie jest potrzebny państwom Europy, w tym coraz bardziej Polsce.

Interes Unii Europejskiej w zapewnieniu pokoju pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem

Tymczasem jeszcze w kwietniu ministerstwo obrony samozwańczej Republiki Górskiego Karabachu ostrzegło, że przygotowani są do przeprowadzenia ofensywnych akcji przeciwko Azerbejdżanowi z użyciem takich obiektów jak: Iskander, Scud-B i systemy Toczka-U (wiadomość ze strony Newsarmenia.am z 5 kwietnia). Ponadto nie jest tajemnicą, że Armenia na terytoriach Górskiego Karabachu zainstalowała systemy przeciwlotnicze, system obrony przeciwlotniczej i antyrakietowej oraz przeprowadziła ćwiczenia wojskowe w zakresie symulacji możliwych ataków i scenariuszy nalotu na infrastrukturę ropy naftowej w Azerbejdżanie.

Wroga atmosfera, groźby, zaczepki na granicach powinny dać do myślenia na temat na ile stanowi to zagrożenie dla infrastruktury energetycznej, która ma stanowić dywersyfikację dla Unii Europejskiej, w tym Polski. Fizyczne bezpieczeństwo strategicznej infrastruktury energetycznej w regionie południowego Kaukazu posiada coraz to większe znaczenie w zakresie bezpiecznego transportu ropy naftowej i gazu z Azerbejdżanu do Europy. Dokumenty opracowane nie tylko przez Komisję Europejską, ale i Rzeczpospolitą Polskę stwierdzają, że inwestycje Południowego Korytarza Gazowego posiadają walor strategiczny w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Tylko stałe, nieprzerwane dostawy węglowodorów, jakie mogą zapewnić te gazo- i ropo- ciągi mogą mogą pomóc zmniejszyć silną zależność członków Unii Europejskiej od pojedynczego dostawcy.

Dlatego jakiekolwiek ataki lub nawet zagrożenie bezpieczeństwa regionalnego pól energetycznych, terminali, rurociągów, składowisk i innych urządzeń transportowych mogące ograniczać przepływ ropy i gazu z Azerbejdżanu przez Gruzję i Turcję do rynków europejskich i światowych stanowią istotne zagrożenie. Podobny spadek dostaw węglowodorów z Kaukazu do Europy nastąpił również w trakcie wojny rosyjsko- gruzińskiej w sierpniu 2008 r, kiedy to bomby spadły w pobliży ropociągów BTC i Baku-Supsa, w wyniku czego czasowo zawieszono eksport ropy Azerbejdżanu przez Gruzję.

Sojusz Północnoatlantycki wielokrotnie podkreślał zbiorowe podejście do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego swoim członkom. Zagadnienia zachowana stabilnych dostaw energii, zapewnienie bezpieczeństwa urządzeń transportowych i dróg tranzytowych, jak i ochrona infrastruktury energetycznej były ważnymi kwestiami poruszonymi w trakcie szczytów sojuszu kolejno w Rydze, Bukareszcie i Walii. Zagadnienia te zostały powtórzone w Koncepcji Strategicznej NATO.

Prima facie, zapewnienie bezpieczeństwa infrastruktury krajowej ciąży na kraju przesyłających lub właścicielu infrastruktury przesyłowej, jednakże dzisiejsze zagrożenia bezpieczeństwa sprawiają, że dopiero dążenia zbiorowe i wielostronne gwarancje bezpieczeństwa strategicznych sieci przesyłu energii i obiektów mogą dać określony skutek. Z innej strony gwarancje bezpieczeństwa NATO obejmują tylko kraje członkowskie, a nie ich partnerów.

W tym miejscu ciekawa wydaje się propozycja Bakhtiyar Aslanbayli, wiceprezesa koncernu BP, który zaproponował sformułowanie nowej koncepcji "art 4.5", która zakłada ochronę strategicznej (transgranicznej i ponadregionalnej) infrastruktury energetycznej. Rozwiązanie to wymagałoby zapewnienia gwarancji bezpieczeństwa dla Azerbejdżanu i Gruzji w przypadku wystąpienia zagrożenia wobec rurociągów lub urządzeń energetycznych, które bezpośrednio lub pośrednio dotyczą państw członkowskich NATO. Taka ochrona strategicznej infrastruktury energetycznej może odbywać się poprzez komplementarne zaangażowanie i nie wymaga nadmiernej militaryzacji.

Takie zaangażowanie mogłoby polegać na dostarczeniu urządzeń obronnych dla rurociągów; pomocy w rozwijaniu systemu obrony powietrznej; współpracy w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego; udostępniania informacji wywiadowczych; szkoleniu sił zbrojnych; prowadzeniu konsultacji z odpowiednimi strukturami NATO; pomoc wojskową dla Azerbejdżanu itp.

Wydaje się, że wydarzenia na Karabachu mogą mieć związek z lipcowym szczytem NATO w Warszawie. Walki w 2016 roku wybuchły w kilka miesięcy po zapewnieniu przez przywódców europejskich państw o ważności południowego korytarza gazowego, który znajduje się obecnie w budowie, a który poprzez Turcję będzie dostarczał gaz do Europy. W szczególności zdanie na ten temat wyraziła Federica Mogherini, która aprobująco odniosła się do idei budowy południowego korytarza. Podobnie pozytywnie wypowiedział się sekretarz stanu USA John Kerry.

Warto również zwrócić uwagę, że daty incydentów na Karabachu mogą nie być przypadkowe- we wrześniu 2014 r. przed szczytem w Wali podobna eskalacja nastąpiła w sierpniu 2014. W obydwu przypadkach dopiero rosyjska interwencja sprawiła, że konflikt nie uległ gwałtownej eskalacji.

Dlatego ewentualny wybuch wojny na pełną skalę pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią miałby negatywny wpływ na infrastrukturę energetyczną całego regionu. Inwestycje (w tym europejskie) w sektor energetyczny stanęłyby pod znakiem zapytania, w szczególności olbrzymie trans-regionalne projekty, jak południowy korytarz gazowy, który posiada kluczowe znaczenie również dla Polski wobec planów dywersyfikacji dostaw.

Nierozwiązany problem Górskiego Karabachu stanowi problem nie tylko Armenii oraz Azerbejdżanu, nie tylko Rosji, Gruzji, Turcji, ale również państw Unii Europejskiej (oraz członków NATO), którzy poważnie myślą o dywersyfikacji dostaw do własnych krajów. Spokój na Kaukazie, a zwłaszcza w okolicach Górskiego Karabachu pozwoli m.in. Polsce zdywersyfikować swoje dostawy.