Ta opinia pokazuje jedno, od dzisiaj nie wolno wierzyć w jakiekolwiek zapewnienia, że rząd przygotowuje ustawę, że jest gotów na rozwiązanie konfliktu, że oczekuje współpracy od opozycji a z Brukselą to trwają rozmowy i konsultacje wskazujące na wzajemną życzliwość i zrozumienie. Nic z tego. Wiemy, że to tylko propaganda i kłamstwa.

REKLAMA

BRUKSELA ZNOWU ZASKOCZYŁA RZĄD ….

Owszem, jestem i ja zaskoczony decyzją Komisji Europejskiej. Sądzę, że nie stanowię tutaj wyjątku. Przecież najwyraźniej zaskoczonym okazuje się minister Ziobro. Członek rządu, ważny minister opowiada jakieś bzdury o tym, że polski rząd jest niewygodny dla Komisji, a w ogóle to swoimi decyzjami chce wywrzeć presje na Polskę związaną z polityką imigracyjną. To fantazja otumanionego chłopca. Przez kilkanaście dni Szydło, Morawiecki, Błaszczak, Piotrowicz, Waszczykowski, Kuchciński głosili wszem i wobec, przy każdej możliwej okazji, że rząd już jest gotów do podjęcia decyzji rozwiązujących wreszcie sprawę TK. Zapowiadano, że z Komisją Europejską utrzymywany jest kontakt i wciąż prowadzone są konsultacje, a temperatura rozmów niezwykle przyjazna. Nawet specjalna komisja ekspertów powołana przez marszałka sejmu już zakończyła prace i wkrótce, po skorygowaniu błędów stylistycznych i ortograficznych ogłosi racjonalny projekt zakończenia sprawy. Prezydent także starał się przekonać naród, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Osobiści zacząłem również w końcu wierzyć, że faktycznie coś postanowiono, coś uzgodniono, a najgorsze w tym czymś było oświadczenie szefa KODu po wizycie w Brukseli, że i KOD jest gotów do kompromisu, by tylko uspokoić wreszcie sytuację. Kiedy poznałem wreszcie gdzieś na stronach internetowych tekst wysłany przez rząd mojego kraju do Brukseli w którym zawarto opis decyzji, jakie po kolei mają być podejmowane przez rząd, to zwątpiłem nawet i w KOD. Przecież te rządowe propozycje to nic nowego jak tylko kontynuacja oszukańczej gry pisu z Komisją Europejską. Trudno było jednak przypuszczać, by, szefowa rządu niemal 40 milionowego kraju w środku Europy, po kilku miesiącach od wywołania konfliktu politycznego w kraju, po trwających wiele godzin rozmowach w Brukseli, w Warszawie i przez telefon podjęła kolejną oszukańczą próbę gry na zwłokę. Trzeba wyraźnie powiedzieć, to już nie gra, ale najzwyklejsze oszustwo, kłamstwo. Przecież dla przyzwoitości wypadało dokonać jakiejś pozornej korekty w prezentowanym stanowisku. Skoro w tym liście zaakcentowano i powtórzono zarys scenariusza prezentowany przez prezesa od początku konfliktu a w gazetach i w telewizji powtarzano, że już tuż tuż jest kompromis, to można było przypuszczać, że nawet i tam w Brukseli zrezygnowano z dotychczasowej postawy i pozwolono pisowi na ponowne przedłożenie znanych już warunków. Zresztą w polskich gazetach i nawet w komercyjnych stacjach można było usłyszeć jakieś opinie o rzekomej akceptacji prezentowanych w bezpośrednich rozmowach warunków czy sposobów wyjścia z kryzysu. Dzisiaj już wiemy, że to była tylko gra. To była zwykła propaganda, natarczywe kłamstwo. Zdumiony jestem, że nawet członkowie rządu dzisiaj rozdzierają szaty tak jakby nagle się dowiedzieli, że w Brukseli nadal czekają nie na projekty ustawy, która ureguluje funkcjonowanie TK pod rządami PiS, ale na bieżące stosowanie zapisów konstytucji i obowiązującego wciąż prawa. Oznacza to, że i członków swego rządu premier oszukiwała zapewniając ich, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zatem najpierw zaprzysiężenie trzech sędziów i publikacja wyroków TK, a potem dyskusja o przyszłości. I na to zgadzają się już wszyscy. Jednak spełnienie dwóch podstawowych warunków dotyczących dnia dzisiejszego to podstawa, a nie próba przekonania Komisji Europejskiej, że to będzie opublikowane, ale jako dokument historyczny, bez znaczenia praktycznego. Do dnia dzisiejszego można było nabrać podejrzeń, że tam w Brukseli, w otoczeniu komisarza Timermansa nastąpiło zmęczenie i stąd głosy rzekomo dające rządowi w Warszawie wolną rękę byle szybko. Na szczęście jest zupełnie inaczej. Bruksela nadal twardo domaga się tego, czego domagamy się my Polacy w dużej większości. Apel rzecznika rządu skierowany za pośrednictwem mediów do opozycji politycznej, by podjęła rozmowy z rządem, który jest gotów do kompromisu, to kpina rządu i z opozycji i z Polaków. To ośmieszanie się i kpienie z narodu. Przecież ten apel to on powinien skierować do swego prezesa, by wreszcie podjął męską decyzję i dał polecenie prezydentowi i pani premier. Na taką właśnie decyzję czeka SUWEREN. Ta opinia pokazuje jedno, od dzisiaj nie wolno wierzyć w jakiekolwiek zapewnienia, że rząd przygotowuje ustawę, że jest gotów na rozwiązanie konfliktu, że oczekuje współpracy od opozycji a z Brukselą to trwają rozmowy i konsultacje wskazujące na wzajemną życzliwość i zrozumienie. Nic z tego. Wiemy, że to tylko propaganda i kłamstwa.