Na załatwienie naszych spraw zostało nam około 40 lat. Prawdopodobnie nawet mniej. Przy czym będzie to z konieczności musiało być jedynie symboliczne załatwienie, ponieważ cywilizacja i ludzkość nie mają żadnej przyszłości. Nasze dzieci nie mają przyszłości, my nie mamy przyszłości, nasza własność nie ma przyszłości, nasze plany nie mają przyszłości, nasze wolność, równość i braterstwo nie mają przyszłości. Chyba że ktoś upiera się nazywać przyszłością krwawą okrutną wojnę wszystkich ze wszystkimi, jaką wywoła klimatyczna katastrofa.
Najnowsze zbiorcze badania dotyczące zmian klimatycznych zebrane przez naukowców z laboratorium kierowanego przez Camilo Morę z Uniwersytetu Hawajskiego nie pozostawiają wątpliwości - klimatyczna katastrofa dotknie tropiki już około 2020 roku. Czyli za cztery lata. Reszta świata zostanie nią objęta pomiędzy rokiem 2033-2061.
Tym, co uderza we wskazanych datach najbardziej, jest dokładnie to, co było całkowicie zrozumiałe i oczywiste dla mikroskopijnej części ludzkości: grupy naukowców i niewielkiej części świadomych obywateli. Zagłada jest już za drzwiami. Zresztą, naukowcy z Mora Lab praktycznie nie zastanawiają się nad skutkami społecznymi zapaści w strefie tropikalnej, czy zwrotnikowej. A przecież masy ludzkie, które tam dziś mieszkają, masy ludzkie mieszkające na wybrzeżach ruszą na północ i w głąb lądu. Konflikty społeczne, a w istocie krwawe wojny wszystkich ze wszystkimi, jakie pójdą w ślad za tym, najprawdopodobniej zmiotą cywilizację dużo wcześniej, niż w połowie wieku.
Przywołane badania pochodzą od najbardziej uznanych środowisk naukowych, nie mają nic wspólnego z tym, co pogardliwie określa się mianem pseudoekologii. To twarde, naukowe dane. Dane które nie są w stanie konkurować ze zdjęciami potraw na FB, rakiem toczącym Ziemię w postaci masowej turystyki, hiperkonsumpcją i politycznymi urojeniami, które tak pięknie łączą prawicę i lewicę, a które bez wyjątku zakładają jakąś przyszłość. Tej przyszłości bowiem nie będzie. Katastrofa mierzona ludzką miarą (która na wykresach rośnie wykładniczo) nastąpi natychmiast.
Co przeraża najbardziej u jej progu, to brak jakiegokolwiek poczucia wspólnoty, jakiejkolwiek odpowiedzialności, jakiegokolwiek poczucia winy i tak niezmywalnej i nieusuwalnej. Nie dzieje się zupełnie nic. Zdjęcia steka na fejsie, piramidy, samobójcze programy wzrostu demograficznego (vide: 500+), egzaltowana religijność katolików i muzułmanów i niekłamana radość z upałów obwieszczana światu przez pogodynki. Nie może to budzić zdziwienia, ale nie sposób nie myśleć o tym z odrazą i przerażeniem.
Tym razem okres wyznaczony na sprawdzenie "kasandrycznych" wizji klimatologów i innych naukowców (4 lata) mieści się w granicach wyobraźni. W gruncie rzeczy to chyba dobrze.
