
Poszukując granicy pomiędzy tym, co potrafią aktualnie robić inteligentnie zaprogramowane komputery, a tym, co wydaje się zarezerwowane wyłącznie dla ludzi, często wskazuje się na dziedziny pracy twórczej (tworzenie dzieł sztuki, nowych odkryć naukowych, nowych koncepcji filozoficznych itp.) jako na te, które są "zarezerwowane" dla ludzi i niedostępne dla komputerów. Ostatnio pojawiają się jednak doniesienia na temat różnych udanych eksperymentów, w których komputery wykorzystuje się właśnie do kreowania różnych dzieł.
Przykładem może tu być niedawne bardzo ciekawe doniesienie o tym, że komputer wyposażony w program Jetson napisał scenariusz filmu "Sunspring" - po czym film ten dostał nagrodę na konkursie filmów SF w Londynie.
Można by to uznać za wielki sukces sztucznej inteligencji, gdyby nie ujawniony potem fakt, że twórcy filmu "pomogli" w uzyskaniu nagrody posługując się komputerową "sztuczką". Otóż o przyznaniu nagrody we wspomnianym konkursie decydowała liczba głosów internautów, którzy odpowiednim klikaniem wyrażali aprobatę bądź dezaprobatę dla prezentowanych filmów. Twórcy programu Jetson pozwolili jednak temu programowi samodzielnie głosować elektronicznie na swój film. No i komputerowy twórca z zapałem wysyłał głosy na swoje dzieło -
36 tys. razy na godzinę!
Podobno twórcy programu Jetson postąpili tak, ponieważ zorientowali się, że inny filmowcy używają do głosowania botów i zdobywają w ten sposób tysiące głosów. Mnie to nie przekonuje. Uważam, że oszustwo jest oszustwem i wynik oszukańczo wygranego plebiscytu nie powinien być brany pod uwagę. Natomiast fakt, że scenariusz filmu został samodzielnie napisany przez program komputerowy, jest z pewnością godny uwagi. Czy film ten jest dobry, możemy stwierdzić sami oglądając go tu: Ja jednak na bazie tego ciekawego wydarzenia chciałbym wrócić wspomnieniem do moich własnych doświadczeń na podobny temat. Doświadczeń, jakie miały miejsce jeszcze w pionierskim okresie rozwoju informatyki, a konkretnie w latach 70. ubiegłego wieku.
Zacznę od cytatu z wyżej już przywoływanej strony dotyczącej scenariusza filmu stworzonego w całości przez komputer: "Oscar Sharp od dawna chciał stworzyć scenariusz filmowy składający się z fragmentów innych filmów. Ross Goodwin pomógł mu nie tyle zrealizować marzenie, co wynieść je na nowy poziom. Razem zbudowali oprogramowanie do pisania scenariuszy. Jetson, bo tak nazwali sztuczną inteligencję, przeczytał kilkadziesiąt scenariuszy filmów science fiction, w tym m.in. „Interstellar”, „Matrix”, „Predator” czy nawet „The Rocky Horror Picture Show”. Następnie napisał własny film."
Jest to bardzo podobne do tego, co ja sam robiłem 40 lat temu, tylko w dziedzinie kompozycji muzycznych. Miałem wtedy bardzo zdolnego magistranta (Aleksander Sodo), który studiował informatykę, ale miał też wykształcenie muzyczne. Napisaliśmy wspólnie program, który podejmował próbę komponowania utworów muzycznych na podstawie przeanalizowanych fragmentów jednorodnych utworów jednego kompozytora. Opis tego, co i jak robiliśmy, zawarty jest w artykule z 1979 roku. Osoby zainteresowane zachęcam do przeczytania tego artykułu w całości. Uwaga techniczna: przyjaciele zaglądający pod wskazany adres ostrzegli mnie, że dołączony tam kilka dni temu plik PDF źle się obecnie wyświetla. Ponieważ wada ta pojawiła się nieoczekiwanie i dotyczy działania serwisu academia.edu, na co nie mam wpływu, przeto nie mogę nic poradzić na złe wyświetlanie się tekstu na wskazanej stronie. Natomiast tekst ten można pobrać (download) na swój komputer i jest on wtedy nienagannie czytelny.
Dla tych, którzy nie mają ochoty studiować szczegółów, ale chcą się dowiedzieć, jak w latach 70. komputerowo komponowałem muzykę - przytaczam najważniejsze fragmenty tego artykułu. Najpierw pokażę ogólny schemat procesu automatycznej kompozycji muzycznej:
Potem przedstawią objaśnienia zasadniczych elementów tego procesu:
Następnie zaprezentuję kilka szczegółów na temat samej kompozycji:
Na koniec zasygnalizuję, że używany był cały szereg szczegółowych reguł, z których przytaczam tylko część, bo cała "litania" byłaby zwyczajnie nudna:
Efekt końcowy był zadowalający:
Jako domknięcie tematu przytoczę mały fragment przeprowadzonej w artykule dyskusji zagadnienia:
Opisałem to wszystko tutaj, korzystając z fotokopii fragmentów oryginalnego artykułu z 1979 roku, żeby pokazać, iż przedstawiane obecnie jako super-nowość eksperymenty z komputerową twórczością artystyczną są w istocie czymś dawno znanym i praktykowanym (między innymi przeze mnie). Tylko możliwości współczesnych systemów komputerowych są nieporównanie większe, niż używanej przez nas dawno temu Odry 1304, do której wszystkie programy i dane trzeba było wprowadzać za pomocą kart perforowanych...
