Dzisiaj krótko i po męsku. Nie dlatego, że nie nie mam o czym pisać, bo mam. Nie dlatego, że swoje blogowanie traktuje niepoważnie, bo traktuje je arcypoważnie i wdzięczna jestem za każdy Wasz wpis. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Przede mną sesja egzaminacyjna. Jutro zdaję biologię, pojutrze matmę, potem polski, chemia itp, itd.

REKLAMA

Ok - nie ja zdaję, a moja 13-letnia Julka, ale ten, kto jest rodzicem wie, że wkuwamy razem, a potem razem umieramy ze strachu, co to będzie. W moim (naszym) wypadku sprawa komplikuje się o tyle, że nigdy nie byłam matematycznym i szerzej - “ścisłym” orłem, więc powrót do 7 klasy po ... latach (obliczenie tego mnie autentycznie, z wielu względów przerasta;) odczuwam dość boleśnie.

Mamy dziś więc mało czasu zarówno na gotowanie jak i na blogowanie, ekspresowo więc dziś jemy i ekspresowo to dla Was opisuję. Dla zdających biologię i innych równie zabieganych, przepis na prosty, szybki i pyszny krem z zielonego groszku ze świeżą mietą.

Potrzebujemy:

-800 gramów mrożonego groszku (przy cenie 60 zł. za kilogram świeżego poddaje się i wybieram mrożony, który naprawdę jest równie dobry i - co ważne - zielony jak ten nowalijkowy:)

logo

-900 ml bulionu warzywnego (ja lubię mój krem w wersji gęstej, ale sprawdźcie czy Wam taki odpowiada, zawsze można dodać więcej bulionu ;) -3 łyżki oliwy -2-3 duże szalotki -2 ząbki czosnku ( albo więcej, bo czosnku w życiu nigdy nie za dużo ;) -garść świeżej mięty, listki i łodygi -sól, świeżo zmielony pieprz -serek mascarpone

Podsmażam szalotki na oliwie, kiedy się zarumienią dorzucam mrożony groszek i mieszając podduszam przez około minutę - dwie.

logo

Dodaję pokrojony drobno czosnek, zalewam bulionem. Doprowadzam do wrzenia, wrzucam świeżą miętę (w całości, bez siekania), solę, pieprzę i gotuję przez około 5 minut - nie dłużej, bo nie chcę, żeby groszek stracił swój szmaragdowy kolor i lekko chrupiącą konsystencję.

logo

Teraz całe towarzystwo wrzucam do miksera;) W zależności od humoru miksuję krótko i wtedy krem jest bardziej “na ząb”, albo zasypiam z mikserem w ręku i wychodzi absolutnie aksamitne cudo. Sami zdecydujcie, co Wam bardziej leży. Teraz pozostaje już tylko przelać do miseczek i zwieńczyć dzieło łyżką sera mascarpone oraz świeżo startym pieprzem.

logo

Kilka kropel octu balsamico nada zupie charakteru, jeśli ktoś ma pod ręką.

logo

Smacznego i trzymajcie za nas kciuki na biologii:)))