
Eksperymentowaliśmy ostatnio z ciasteczkami sezamowymi. Może dlatego, że udało nam się kupić okazyjnie sporo dobrej jakości pasty tahini, a może jakoś smak nas naszedł na sezamowe słodkości. W końcu każdy, kto w dzieciństwie objadał się słodkimi sezamkami, które chrzęściły w ustach, niemiłosiernie lepiąc się do zębów, ten zrozumie nasze sezamkowe nostalgie. Dobre sezamki trudno jakoś teraz kupić i kiedy przeczyta się skład tych, które są dostępne, jakoś ochota na sezamki przechodzi. Ale od czego własna inwencja. Zabraliśmy się zatem do eksperymentów.
Pierwsze próby jakoś zachęcająco nie wypadły, ale już za drugim razem udało nam się zrobić znakomite sezamowe ciasteczka do chrupania. Może nie są takie słodkie jak te sezamki z dzieciństwa, ale to dobrze, bo smak trochę nam się zmienił. Znakomicie pasują natomiast do popołudniowej herbaty, szczególnie gdy dodać do nich trochę konfitury malinowej z rodzynkami albo odrobinę miodu rzepakowego.
Składniki:
200 g pasty tahini Garść rodzynek lub suszonej żurawiny 3-4 łyżki sezamu 100 g posiekanych migdałów 1 szklanka mleka sojowego 1 szklanka mąki kokosowej 3 łyżki karobu 2 łyżki cukru trzcinowego – do smaku
Przygotowanie:
Mieszamy pastę tahini z ciepłym mlekiem sojowym. Dodajemy rodzynki, migdały, sezam i karob. Dokładnie mieszamy. Dosładzamy do smaku. Dodajemy mąkę kokosową i dokładnie łączymy. Jeżeli ciasto jest zbyt suche, dodajemy odrobinę mleka sojowego, jeśli zbyt mokre i lepkie – więcej mąki. Ciasto dzielimy na 4-5 części i formujemy z niego placki o grubości ok. pół centymetra. Placuszek posypujemy resztką sezamu i lekko ugniatamy, żeby sezam się mocna przylepił. Przy pomocy szklanki lub foremki do ciastek wycinamy dowolne wzory. Pieczemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w piekarniku rozgrzanym do 160 stopni ok. 20 minut. Po wyjęciu z piekarnika wystudzamy.
