Macierewicz nie miał pomysłu, jak do apeli poległych wcisnąć tylko Lecha Kaczyńskiego. I stał się cud. Podczas uroczystości 72 rocznicy Powstania Warszawskiego nazwisko Kaczyński wybrzmi w apelu pamięci w sposób zindywidualizowany, bez balastu kilkudziesięciu innych ofiar smoleńskiej katastrofy. Macierewicz dostanie Virtuti Militari za pokonanie Powstańców Warszawskich.
W rozgrywce z Powstańcami Warszawskimi Macierewicz zyskał więcej niż PiS mógł marzyć. Zamiast apelu poległych, będzie apel pamięci, w którym zostaną wymienione także osoby, które "nie szczędziły wysiłków, by pamięć o powstańczym zrywie nie uległa zatarciu". Największy akapit ma prezydent Lech Kaczyński, "który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego - wiekopomny akt pamięci i edukacji o Powstaniu" (cytaty z apelu). Ostatecznie zamiast wszystkich 96 ofiar katastrofy Tu-154M, będzie wymienionych jedynie pięć. Oprócz prezydenta Kaczyńskiego, także Ryszard Kaczorowski i Czesław Cywiński (za szerzenie pamięci) oraz byli powstańcy: Stanisław Komornicki i Zbigniew Dębski. Czy Jarosławowi Kaczyńskiemu i PiSowi mogło się przytrafić coś wspanialszego. Wszak celem szopek z tzw. "apelem smoleńskim" nie jest wymienianie wszystkich, którzy zginęli pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r., a wyróżnienie jedynie brata prezesa.
