Niezawisłe sądy? Oczywiście, ale pod warunkiem, że ich wyroki będą się podobały ministrowi sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro po raz kolejny traktuje prawo jak klocki, które można układać w dowolny sposób.

REKLAMA

Tytułem wstępu: pewien pracownik pewnej drukarni odmówił wydrukowania ulotek fundacji LGBT. - Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą - napisał w mailu do fundacji, która uznała, że drukarnia zajmuje się drukowaniem a nie pouczanie i sprawę skierowała do sądu. Prawo w Polsce jest proste i nie pozwala drukarzom na dowolne wybieranie, które ulotki drukują, a których nie muszą. Wyrok zapadł, drukarz ma zapłacić 200 zł. grzywny. I wydawałoby się, że to koniec sprawy. Otóż nie! Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro skrytykował wyrok sądu, nazwał go niebezpiecznym precedensem i zlecił łódzkiej prokuraturze zajęcie się sprawą. Domyślam się, że chodzi o to, żeby drukarza uwolnić od jakichkolwiek zarzutów, a gdyby się dało skazać fundację za nękanie, to pewnie byłby miły bonus. Ta sprawa pokazuje podwójne niebezpieczeństwo. Minister w oświadczeniu napisał: Sądy są zobowiązane strzec konstytucyjnej wolności sumienia, a nie ją łamać… Czy wolność sumienia niepokojąco się rozrasta i to dryfując tylko w jedną stronę. Część lekarzy już od dawna kieruje sumieniem, a nie dobrem pacjenta i prawem. Pielęgniarki też się do tego włączają. Ponoć farmaceuci nie sprzedają np. pigułek antykoncepcyjnych, bo nie pozwala im na to sumienie. Teraz okazuje się, że drukarz ma sumienia. Wkrótce pewnie i budowlańcy będą mogli odmówić wykończenia mieszkania, gdy dojdą do wniosku, że może w nim być potem Sodoma i Gomora. Szewc nie zrobi butów gejowi, bo diabli wiedzą, gdzie mógłby w nich pójść. Sklepowa nie sprzeda wina lesbijce, bo jeszcze mogłaby upić nim jakąś kobietę i skłonić do nierządu… A wszystko pod aprobującym spojrzeniem ministra. Kwestia druga jest równie poważna, o ile nawet nie bardziej. Konstytucja, na którą w oświadczeniu powołał się minister gwarantuje niezawisłość sądom. Funta kłaków nie jest jednak warta niezawisłość, jeśli minister wtrąca się do wyroków. Mało tego! Nie jest w stanie użyć argumentów prawnych, używa więc ogólników. Czy po zablokowaniu Trybunału Konstytucyjnego PiS zamierza zabrać się za sądy? Dura lex, sed lex? Bez żartów! Wkraczamy w okres, gdy prawo powoli będzie zastępowane przez sprawiedliwość. PiS-owską sprawiedliwość. To może nie być fajne… Iwona Leończuk