Polską rządzą ludzie, którzy nie mają ani honoru, ani kompetencji wystarczających do wprowadzenia przełomowych rozwiązań, które dałyby Polsce nową jakość. Największym strukturalnym problemem polskiego społeczeństwa jest to, że nie możemy tych ludzi odwołać. Sytuacja, w której skompromitowana i nieudolna władza traci zaufanie obywateli, a mimo to brnie dalej w błędną politykę i jest jednocześnie nieodwoływalna, jest charakterystyczna nie dla zachodnich demokracji, ale dla dyktatury.

REKLAMA
NA DRODZE DO DYKTATURY

Lata KOMUNY w PRL to okres kiedy rządziła nami – krajem i społeczeństwem – przewodnia siła narodu PZPR. Wszystko działo się pod jej kontrolą,. Mediów , treści przez nie przekazywane , kontrolowała wszechobecna cenzura. Mimo jej dociekliwości , czasami, gdzieś między zdaniami udawało się bardziej wrażliwym na prawdę dziennikarzom, cokolwiek wartościowego przemycić.
Dzisiaj nie mamy w Polsce KOMUNY. To prawda. Jednak mamy czas władzy monopartyjnej. Rządzi nami PiS. Po tych kilku zaledwie miesiącach coraz częściej rządy te przypominają nam tamten właśnie okres. Nie ma Urzędu Kontroli Prasy czyli tamtej, komunistycznej cenzury , ale mamy całkowite podporządkowanie mediów publicznych interesom jednej partii. Sączone przez te media treści nie pokazują politycznej, społecznej i gospodarczej rzeczywistości lecz stanowią aparat propagandy fałszywych, ogłupiających treści. Trzeci, zasadniczy element państwa demokratycznego czyli sądownictwo całkowicie podporządkowano władzy. W czasach komuny tworzono pozory dyskusji na najwyższym poziomie władzy , w KC czy w biurze politycznym. Teraz słyszymy tylko o poleceniach wydawanych przez jednego człowieka, prezesa. Słowa o tym, że już blisko nam do dyktatury , wydają się nie być pozbawione sensu. Wówczas mówiło się o dyktaturze ciemniaków. Określenie to ilustrowało gospodarczą indolencję, brak kwalifikacji ludzi nominowanych przez rządzącą partię do kierowania ministerstwami czy wielkim przedsiębiorstwami. Dzisiaj słyszymy te same zarzuty. Osoby już kierujące resortami wzbudzają powszechny śmiech i krytykę. Krytycznie do prezentowanych koncepcji i planów zarządzania państwem odnoszą się eksperci i instytucje międzynarodowe. Źle się dzieje na Giełdzie Papierów Wartościowych. Zadłużenie kraju rośnie dramatycznie.
Rozłam w społeczeństwie jest faktem. Przy PiS, samodzielnie rządzącej nami partii, atmosfera domowych i ulicznych rozmów Polaków przypomina mi te z końca lat siedemdziesiątych. Byłem wówczas dziennikarzem TVP w Warszawie. Jeździłem po wsiach, małych miasteczkach. Rozmawiałem z sekretarzami komitetów wojewódzkich i ministrami w Warszawie. W bezpośrednich rozmowach dominowało niezadowolenie, tęsknota za przyzwoitością i zmianami. W partyjnych mediach natomiast festiwal sukcesów końca epoki Gierka i zapowiedzi świetlanej przyszłości. Faktem stawała się jakby większa swoboda dyskusji publicznej a przez to coraz więcej odważnych wystąpień i niezależnych publikacji. W oficjalnych mediach przybywało wiadomości, informacji publikowanych, przemycanych przez dziennikarzy między wierszami.
Całą tę atmosferę przypomniałem sobie dzisiaj, przed chwilą czytając opublikowany na portalu Wirtualnej Polski artykuł Macieja Bartnickiego na temat sytuacji Unii Europejskiej. Tytuł i cala analiza jest tak skonstruowana, by przekonać czytelnika, że właściwie UE to już przeszłość, polityczny i gospodarczy bankrut. Nie ma więc sensu jakiekolwiek liczenie się z opiniami i decyzjami podejmowanymi w Brukseli. Unią Europejską, według autora, rządzą nieudacznicy. Ludzie bez kompetencji.
W miarę czytania tej analizy zacząłem zamieniać słowa „Unia Europejska, UE” na „Polska, Warszawa”. Oto do jakich wniosków prowadzi nas autor: W przytoczonym fragmencie słowa wstawione przeze mnie wytłuściłem.
Smutna prawda jest taka, że Polską rządzą ludzie, którzy nie mają ani honoru, ani kompetencji wystarczających do wprowadzenia przełomowych rozwiązań, które dałyby Polsce nową jakość. Największym strukturalnym problemem polskiego społeczeństwa jest to, że nie możemy tych ludzi odwołać. Sytuacja, w której skompromitowana i nieudolna władza traci zaufanie obywateli, a mimo to brnie dalej w błędną politykę i jest jednocześnie nieodwoływalna, jest charakterystyczna nie dla zachodnich demokracji, ale dla dyktatury.
Niestety realizujemy najgorszy z możliwych – model usprawnienia dla Polski zakładające coraz szerszą kontrolę kolejnych sfer naszego życia, przy katastrofalnie nieskutecznej polityce w rozwiązywaniu najważniejszych problemów oraz nieefektywnym i niedemokratycznym procesie decyzyjnym, zamiast integracji oznacza konfrontację.
Polska zna doskonale ten sposób zarządzania państwem. Próba kontrolowania wszelkich aspektów życia nie jest dobrym modelem rozwoju. Przerabialiśmy to przymusowo przez kilkadziesiąt lat i nam się nie spodobało.
Brawo. Wiemy gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Tytuł oryginalny artykułu: „Bruksela nie zauważyła, że Unia Europejska upada.” Według mnie brzmi on tak : WARSZAWA NIE ZAUWAŻYŁA, ŻE POLSKA UPADA!