Jeśli dobrze poszukać po forach internetowych, na których "miłośnicy" piłki nożnej wymieniają poglądy i żale na temat swojej pasji, można lepiej zrozumieć dlaczego ów "miłośnik", zwany pseudokibicem, musi zaatakować np. Ruskich. Musi, bo dzieje mu się krzywda!

REKLAMA

Od pewnego czasu w żargonie nie ma "kibica", "meczów" i "stadionów". Są "kina", "filmy" i "kinomaniacy". Można się dowiedzieć, że jeden z nich od 20 lat chodzi na nudne filmy, wydaje kasę na kino, jest trudną, ale "wierną publicznością". I gdyby nie on, to by to kino dawno "w piz**u zamknęli".

No i kilka lat temu okazało się, że w jego miasteczku zostanie zorganizowany "Festiwal Euro Filmów"! Nareszcie, po latach posuchy, miała być uczta dla takich jak on! Pojawił się nawet burmistrz obiecując remont kina i budowę nowej drogi! Trochę to było dla niego podejrzane, "bo burmistrz to typowa ku**a i menda", ale niech będzie!

Wtem…

Okazało się, że zamiast biletów dla wiernych klientów poza kolejnością, zaczęły się kontrole jak na lotnisku. Kazano ich ponumerować i wszyscy musieli wyrobić kartę kinomaniaka! A do tego miejscowa "Gazeta Wyboru" nazwała ich kinolami! Zaczęły się też "mandaty, zakazy filmowe, dziwne prowokacje i jakieś aresztowania"! Okazało się, że nie dość, że nie będą "uhonorowani za życiową pasję", to zamiast nich, miłośników filmów, do kina ściąga się "wymalowanych na ryju frajerów (głównie urzędasów i wybrańców korporacji), którzy ni ch**a nie wiedzą o filmach".

No i w sumie fajnie, że ludzie zaczęli interesować się kinem, ale "on pierd…i ten festiwal. "F*ck Euro Festiwal!!!"

Po tej skróconej relacji cierpień młodego kinomaniaka widać, co gra w zakapturzonym łbie. Jest konflikt cywilizacji i bez jakże niepopularnej na co dzień policji wczoraj doszłoby do rozlewu krwi. Jak w każdej sprawiedliwej wojnie biedni i głodni wystąpili przeciw sytym i bogatym!