Znana piosenkarka została zatrzymana przez policję w związku z posiadaniem niewielkiej ilości marihuany. Grożą jej w najgorszym razie (do którego prawie na pewno nie dojdzie) teoretycznie nawet trzy lata więzienia. Bardzo prawdopodobne jest jednak skazanie na karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

REKLAMA

Wprawdzie znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje, iż w przypadku posiadania środków odurzających lub substancji psychotropowych w ilości nieznacznej, przeznaczonych na własny użytek, prokurator może umorzyć postępowanie, jeżeli zaistnieją pewne skomplikowane okoliczności, ale prokuratorzy jak to prokuratorzy, bardzo niechętnie z tego przepisu korzystają, a w tym wypadku mamy jeszcze tajemniczą paczkę z narkotykami wysłaną do piosenkarki z zagranicy.

Korze z jej pozycją społeczną, stylem życia, poglądami oraz wykonywanym zawodem sprawa ta zapewne wielkiej szkody życiowej ani wizerunkowej nie uczyni.

Problem ten jednak przedstawia się zupełnie inaczej dla tysięcy młodych ludzi wchodzących w życie, którzy przyłapani ze skrętem w ręku mają przyszłość wysadzoną w powietrze. Są to przeważnie uczniowie ostatnich lat liceów, studenci, młodzi ludzie, którzy złapani najczęściej na incydentalnym zażywaniu głównie tzw. miękkich narkotyków jak marihuana, czy haszysz, nawet jeżeli nie spędzą miesięcy, czy lat w więzieniu, będą mieli zamkniętą drogę w wielu zawodach poczynając od sędziego, adwokata czy policjanta, a na nauczycielach i ochroniarzach kończąc.

Dzisiejsza odważna wypowiedź Aleksandra Kwaśniewskiego wzywającego do złagodzenia ustawy, którą sam podpisał w 2000 r., jest kolejnym głosem, skłaniającym do ponownego przemyślenia prawa, które w swoim założeniu miało pozwolić wsadzać dilerów narkotyków, a w praktyce niszczy życie lekkomyślnej młodzieży.

Nikt nie neguje destrukcyjnego wpływu wszelkich używek na organizm i psychikę człowieka, ale ci, którzy posługują się tym argumentem w stosunku do miękkich narkotyków zdają się być hipokrytami, gdyż jeżeli porównamy negatywne skutki społeczne marihuany do skutków społecznych picia w Polsce alkoholu, to porównanie wygląda jak zestawienie tsunami w Indiach i w krajach Azji południowo-wschodniej z ostatnim trzęsieniem ziemi w Polsce. Tam setki tysięcy zabitych, a tu zbite szklanki i porysowane mury. Prawda jest taka, że problemem społecznym w Polsce jest alkohol.

Osobiście nie pamiętam interwencji policji w sprawach przemocy domowej, gdzie ktokolwiek wyrządził rodzinie krzywdę po wypaleniu skręta, natomiast tego typu interwencje, tam gdzie jest alkohol, każdy Polak zna z własnych bądź sąsiadów doświadczeń.

O ile nikt zapewne nie został pobity przez odurzonego trawą młodego człowieka, o tyle większość z nas bądź wszyscy spotkali się z agresją pijanych gówniarzy, lub dorosłych podkręconych alkoholem.

Jeżeli więc uznamy, że osiemnasto- bądź sześćdziesięciolatek pijany w siwy dym jest w porządku i ryzykuje wyłącznie mało komfortowy nocleg w izbie wytrzeźwień, to nie powinniśmy inaczej traktować dorosłej sześćdziesięciolatki, która mimo, że jak podobno publicznie twierdzi popalała od lat, to nigdy ani swoim bliskim, ani osobom postronnym żadnej krzywdy nie wyrządziła.