REKLAMA

Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, czyli pierwszemu obywatelowi RP, a przy okazji, najważniejszemu funkcjonariuszowi publicznemu, przyznano szczególną ochronę prawną. Pan prezydent jest tak ważny, że przepis art. 135 KK, który penalizuje odpowiedzialność za czynną napaść na niego (§ 1) lub znieważenie go (§ 2), został ulokowany w rozdziale XVII KK, który zawiera przestępstwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej.

Znieważenie Prezydenta RP jest przestępstwem powszechnym, umyślnym i ściganym z oskarżenia publicznego. Oznacza to, że - zgodnie z zasadą legalizmu wyrażoną w art. 10 § 1 KPK - prokurator, o ile stwierdzi, że doszło do publicznego znieważenia Prezydenta RP musi wszcząć i przeprowadzić postępowanie przygotowawcze, a następnie wnieść akt oskarżenia.

W sprawie o przestępstwo z art. 135 § 2 KK istnieje kilka możliwych linii obrony. Pomijając przyznanie się i błaganie o łagodny wyrok, upośledzenie umysłowe sprawcy albo inne okoliczności wyłączające odpowiedzialność karną lub wskazywanie kolegi, jako sprawcy, można bronić się dowodząc, że nie doszło do znieważenia, ponieważ mamy do czynienia z opinią wyrażoną przez sprawcę czynu. Bo stwierdzenie „uważam, że Prezydent RP jest oszustem”, jest opinią, a nie zniewagą.

Jak może bronić się sprawca, który publicznie, np. za pomocą transparentu lub tuby ogłosił, że Prezydent RP jest oszustem lub niedouczonym prawnikiem, który świadomie łamie prawo? Przecież w sprawie tak oczywiście oczywistej prokurator musi przyjąć, że ma do czynienia z przestępstwem. Innymi słowy musi wszcząć, przeprowadzić i wnieść! Czy w takiej sytuacji sprawca, który przyznaje się do czynu (nie do winy, tylko do czynu!), który potwierdza, że publicznie zrobił to, co mu prokurator zarzuca, stoi na straconej pozycji? Nic podobnego. Obrona jest prosta i może okazać się skuteczna, jeśli sprawca wykażę, że to, co powiedział o Prezydencie RP, jest prawdą. Pod warunkiem, że dojdzie do procesu sądowego!

Od pewnego czasu Obywatele RP najpierw publicznie ogłaszają kim jest Prezydent RP Andrzej Duda ewentualnie czego nie realizuje i dlaczego, a następnie składają w prokuraturze zawiadomienie o popełnionym przez siebie przestępstwie. Po laicku, samooskarżenie. Biorąc pod uwagę zawartość ich publicznych oświadczeń prokurator – co wykazaliśmy wcześniej - ma obowiązek wszcząć i przeprowadzić postępowanie o czyn z art. 135 § 2 KK. I tu zaczynają się schody. Bo gdyby prokurator wniósł akt oskarżenia, oskarżony uzyskałby możliwość podjęcia merytorycznej obrony (prawo do obrony jest prawem konstytucyjnym, powtórzonym w KPK i Konwencji Europejskiej), w ramach której mógłby wykazać, że nie znieważył Prezydenta RP ponieważ to, co powiedział lub napisał o nim na transparencie, jest prawdą, tylko prawdą i niczym więcej ponad prawdę. W takiej sytuacji uniewinnienie jawi się, jako wysoce prawdopodobne. Jeśli taki wyrok uprawomocnił by się, w obiegu prawnym znalazłby się dokument z okrągłą pieczęcią sądową z orłem, z którego wynikałoby, że oskarżony udowodnił, że twierdzenia, które zgodnie z aktem oskarżenia są zniewagą, w rzeczywistości nie powodują odpowiedzialności karnej, ponieważ polegają na prawdzie.

Aby uniknąć takiej sytuacji organy dobrej zmiany powołane do ścigania przestępstw, które nie mogą pozostać bezczynne wobec publicznego znieważania Prezydenta RP, wpadły na pomysł opatentowany za czasów komuny, z powodzeniem stosowany przez milicję obywatelską, czyli na karanie zastępcze. Dobra zmiana pomna doświadczeń płynących z niedawnej historii, które wykreowały na bohaterów wielu anonimowych wcześniej opozycjonistów, postanowiła działać zgodnie z następującą zasadą: zapominamy o tym, że sprawca mógł znieważyć Prezydenta RP i ścigamy go za wykroczenie z art. 51 § 1 KW (zakłócenie porządku publicznego) i/lub z art. 63a § 1 KW (umieszczenie ogłoszenia prywatnego w miejscu do tego nieprzeznaczonym).

Jak tak dalej pójdzie może okazać się, że najważniejszego obywatela nie można obrazić, czego prawo – jako żywo – nie przewiduje. To powód, by przepis art. 135 § 2 KK zlikwidować?

Dubois & Stępiński