Pani weszła do klasy, dzieci usiadły w ławkach i lekcja etyki zaczęła się.
− Czy wiecie na czym polega niezawisłość sądu? – spytała Pani. − To konstytucyjna zasada funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, zgodnie z którą sędzia rozstrzygając sądzoną sprawę podlega wyłącznie Konstytucji oraz ustawom i nie podlega żadnym naciskom i żadnym zależnościom zewnętrznym, zwłaszcza ze strony władzy ustawodawczej – wyrecytował z przejęciem Staś. − Bardzo dobrze - pochwaliła chłopca nauczycielka. A wiecie dzieci, co to jest metoda na Jakiego?
Basia podniosła rękę do góry i nauczycielka udzieliła jej głosu.
− To sposób naruszenia niezawisłości sędziowskiej, nazwany imieniem pana ministra Jakiego, który tę metodę zastosował jako pierwszy, polegający na grożeniu przez urzędnika państwowego sędziemu rozstrzygającemu sprawę tego urzędnika, w celu uzyskania dla siebie korzystnego rozstrzygnięcia, które to działanie narusza zarówno zasady przyzwoitości, ale również Konstytucję i ustawę kodeks karny. − Świetnie Basiu – pochwaliła dziewczynkę nauczycielka, a wiesz może w jakim okresie to się działo? − W czasach, które historycy określają, jako próbę przywrócenia realiów funkcjonowania państwa socjalistycznego. W okresie gdy przestano szanować prawdę historyczną i przestały być respektowane podstawowe zasady konstytucyjne. To czas zakłamania, gdy oficjalnie mówiono jedno, a robiono drugie. Gdy do władzy powoływane były osoby wyznające jedynie słuszną ideologię i dopóki były wierne, dopóty były bezkarne. Czyli mogły naruszać wszystkie, nawet te najświętsze zasady państwa prawa.
Dalszą dyskusję przerwał dzwonek na przerwę.
− A teraz zapiszcie temat pracy domowej – poprosiła Pani. Napiszcie wypracowanie na temat „Jak to w dawnych czasach było możliwe, by ktoś nie mający prawniczych kompetencji, pełnił ważne funkcje w ministrstwie sprawiedliwości, oraz że ktoś naruszający elementarne reguły przyzwoitości obowiązujące w państwie prawa mógł nadal sprawować tę funkcję?”
Po lekcji Basia chcąc odrobić pracę domową usiadła na podłodze i zaczęła pisać. Jaś, który był zakochany w Basi i robił wszystko to samo co ona, usiadł obok niej i też chciał pisać, ale w trakcie lekcji nie uważał i nie był pewien co ma pisać.
− Czy to dotyczy tego historycznego epizodu, który zaczął się od próby zdezorganizowania prac Trybunału Konstytucyjnego, a skończył się, gdy obsadzanie stanowisk rządowych przez beztroskich dyletantów zbliżyło się do stuprocentowego i społeczeństwo tego nie wytrzymało i zażądało, by kandydatów na rządowe posady badać pod kątem posiadania przez nich przynajmniej śladów rozumu? – upewnił się. - Tak – potwierdziła Basia – chodzi o ten ważny historycznie epizod zakończony wprowadzeniem obowiązku stosowania Idiotomatu w procesie rekrutacji na posady rządowe. Jak pamiętasz po tym poleciał gabinet i rozpoczęła się nowa epoka.
Dubois & Stępiński
